Aga Winska
W dn. 23 października 2019 r. w pięknych Salonach Ambasady RP w Brukseli odbył się koncert muzyki poważnej w wykonaniu
Porto – miasto sześciu mostów, błękitnych płytek azulejos, stromych, wąskich i klimatycznych uliczek, drużyny FC Porto, no i słynnego wina
  Spacer po wodnych ogrodach Annevoie i wizyta w zamku Bioul w belgijskiej prowincji Namur to ciekawa propozycja spędzenia relaksującego
grecka wyspa egina
Grecka wyspa Egina, jedna z mniej znanych, przypadła mi do gustu w czasie ubiegłorocznego weekendu i wiedziałam, że tam wrócę!
Lista skojarzeń z miastem Barcelona jest naprawdę długa. Od razu przychodzą na myśl: Anotni Gaudi i stworzona przez niego unikatowa
Barcelona w dwa dni. Czy to w ogóle możliwe? Z pewnością nie, ale jak mówi przysłowie „Lepszy rydz niż nic”.
Po zaledwie godzinie lotu samolot podchodził do lądowania, a moim oczom ukazała się soczysta zieleń lasów i szwajcarskich łąk skąpanych
Ci, którzy mieszkają w Belgii i zastanawiają się, gdzie by tu pojechać na jednodniową wycieczkę, powinni uwzględnić w swych planach
Panie Hubercie, jest Pan Belgiem, który niedawno został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Rzeczpospolitej Polskiej przez Ambasadora RP w Brukseli za zorganizowanie
Dla lubiących podróże każda okazja jest dobra, żeby gdzieś się wybrać. Ci, którzy mieszkają w Belgii lub rozważają wyprawę do
O Wenecji słynącej z rozlicznych kanałów słyszał każdy. Ale kto (poza mieszkańcami Holandii) słyszał o Giethoorn? Na własny użytek przeprowadziłam
Madryt to świetny pomysł na weekend, na – tak teraz modny – city break. Choć pozostaje w cieniu Barcelony, z
madryt atrakcje
Madryt to kolejna stolica europejska, którą po Rzymie, Atenach i Paryżu trzeba zobaczyć. To hiszpańskie miasto, którego sławę przyćmiewa nieco
Wiosna to idealny czas na wyprawę do zamku Groot-Bijgaarden leżącego zaledwie 7 km od Brukseli. Właśnie od kwietnia do początku
hallerbos
Podróże za grosze. Któż o takich nie marzy? A tymczasem mieszkańcy Belgii mają taką niskobudżetową wyprawę na wyciągnięcie ręki. Wystarczy,

Podróże i życie w Belgii – Polacy za granicą
by Iwona
Monika Del Rio (z lewej) i Aga Winska (z prawej)

Monika Del Rio (z lewej) i Aga Winska (z prawej)

W dn. 23 października 2019 r. w pięknych Salonach Ambasady RP w Brukseli odbył się koncert muzyki poważnej w wykonaniu Agi Winskiej (sopran) i Moniki Del Rio (fortepian). Wieczór został zorganizowany przez Polską Grupę międzynarodowego stowarzyszenia Femmes d’Europe (Kobiety Europy) we współpracy z Ambasadą RP w Królestwie Belgii.

Ambasador RP w Królestwie Belgii, P. Artur Orzechowski, i Monika Del Rio; foto: Roger Del Rio

Ambasador RP w Królestwie Belgii, P. Artur Orzechowski, i Monika Del Rio; foto: Roger Del Rio

Koncert został poprzedzony przemową Ambasadora, P. Artura Orzechowskiego, i Przewodniczącej Polskiej Grupy Femmes d’Europe – Iwony Darquenne, po czym licznie przybyli goście przenieśli się w świat XIX-wiecznej muzyki (kliknij w zamieszczone tu zdjęcia, aby obejrzeć je w powiększeniu).

Aga Winska, zwyciężczyni Międzynarodowego Konkursu Muzycznego im. Królowej Elżbiety i Konkursu Operetki w Międzynarodowym Konkursie Śpiewu w Gascogne, występowała na największych scenach od Wiednia przez Sztokholm, Brukselę, Paryż, Barcelonę, Oslo aż po Japonię i Chiny. Z kolei Monika Del Rio – pianistka, malarka i pisarka – brała udział w recitalach chopinowskich w Warszawie, w Tunisie i Sidi Bou Said, a wystawy jej obrazów zostały zorganizowane m.in. w La Marsa, Tunisie i Kartaginie.

Aga Winska (z prawej) i Monika Del Rio (z lewej); foto: Roger Del Rio

Aga Winska (z prawej) i Monika Del Rio (z lewej); foto: Roger Del Rio

Pamiątkowe zdjęcie uczestników koncertu; foto: Roger Del Rio

Obie artystki pochodzące z Warszawy spotkały się w Brukseli i nawiązały owocną współpracę. Jej efektem był m.in. koncert w Salonach Ambasady RP w stolicy Belgii. W programie znalazły się utwory szczególnie bliskiego sercom Polaków Fryderyka Chopina, a także Mieczysława Karłowicza, Konstantyna Górskiego, Ludomira Różyckiego, Erica Satie, Josepha Jongen i Francisa Poulenc. Repertuar zaprezentowany po polsku i francusku zachwycił zebranych melomanów, którzy domagali się bisów. Program został zakończony utworem „Prząśniczka” Stanisława Moniuszki.

Pokoncertowe przyjęcie w Salonach Ambasady RP w Brukseli; foto: Roger Del Rio

Pokoncertowe przyjęcie w Salonach Ambasady RP w Brukseli; foto: Roger Del Rio

Po koncercie goście zostali zaproszeni do wspólnego, pamiątkowego zdjęcia, a następnie na przyjęcie, które było świetną okazją do porozmawiania z artystkami i zaprezentowania działalności międzynarodowego stowarzyszenia Kobiet Europy (Femmes d’Europe) realizującego projekty charytatywne na rzecz kobiet i dzieci znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej.

 

IMG-20191025-WA0010 IMG-20191024-WA0009 IMG-20191025-WA0007 IMG-20191025-WA0008 IMG_6106 _RDR1759_DxO _RDR1748_DxO _RDR1815_DxO IMG_6125 _RDR1821_DxO VID-20191023-WA0007
<
>
Przewodnicząca Polskiej Grupy Femmes d’Europe – Iwona Darquenne zapowiadająca koncert; foto: Roger Del Rio

Przeczytaj także moje inne teksty w kategorii „życie w Belgiii wywiady”.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki kontakt.

porto atrakcje

Porto – panorama miasta

Porto – miasto sześciu mostów, błękitnych płytek azulejos, stromych, wąskich i klimatycznych uliczek, drużyny FC Porto, no i słynnego wina jest z pewnością warte odwiedzenia! Ale ci, którzy planują taką podróż, powinni być świadomi, że Porto jest bardzo górzyste, więc nastawieni tylko na spacery powinni być w dobrej kondycji fizycznej. Inną alternatywą są różne środki lokomocji, począwszy od historycznych tramwajów, przez łodzie, a skończywszy na autobusach Hop On, Hop Off.

Porto – ranking największych atrakcji

Miałam szczęście zwiedzać Porto w towarzystwie rodowitych mieszkańców miasta, którzy pokazali mi najciekawsze zabytki. Dwa dni z pewnością nie wystarczą na zobaczenie wszystkiego, ale  ponieważ perły architektury zlokalizowane są blisko siebie, więc nawet tak krótki pobyt pozwoli zobaczyć znaczną ich część. A oto mój osobisty ranking Top 10 atrakcji (kliknij w zamieszczone tu zdjęcia, aby zobaczyć je w powiększeniu):

porto zabytki

Porto – nabrzeże Ribeira

Nabrzeże Ribeira – to najstarsza część miasta nad rzeka Duoro z odnowionymi kamieniczkami pełnymi barów, tawern, restauracji i sklepików z pamiątkami. To wyjątkowe miejsce wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1996 r. jest ulubionym celem turystów, którzy lubią tu degustować lokalne przysmaki, za które – niestety – słono się płaci. Sercem Ribeiry jest Praça da Ribeira, plac, którego symbolem są herb Portugalii i posąg Jana Chrzciciela na ścianie trzypiętrowej kamienicy oraz XVII-

porto zabytki

Porto – Praça da Ribeira (najstarsza część miasta)

wieczna fontanna. W przeszłości Ribeira była jednym z najbardziej ruchliwych punktów na rzece Douro, przez który przepływało mnóstwo statków. Z nabrzeża rozciąga się piękny widok na słynny most Ponte de Louis i na drugą stronę rzeki zwaną Vila Nova de Gaia, pełną piwnic winnych, o czym piszę poniżej.

porto zabytki

Porto – most Ponte de Louis

Ponte de Louis (Most Ludwika) to jeden z sześciu mostów Porto i niekwestionowany symbol miasta. Zanim go zbudowano, w tym miejscu od 1806 r. istniał prowizoryczny most pontonowy wykonany ze … starych łodzi związanych stalowymi kablami. Jak się łatwo domyśleć, katastrofa była tylko kwestią czasu. W 1809 r. Napoleon najechał miasto, a mieszkańcy próbowali ratować się ucieczką na druga stronę rzeki. Wielu z nich utonęło w nurtach niebezpiecznej rzeki. Piękny Ponte de Louis został ukończony w 1886 r. Żelazna konstrukcja wyraźnie przypomina wieżę Eiffla. Nic dziwnego, ponieważ ten most został zaprojektowany przez ucznia Gustave’a Eiffla. Spacer po górnym i dolnym poziomie tego mostu jest po prostu obowiązkowy, ale trzeba być ostrożnym, ponieważ przejeżdżają tamtędy również tramwaje i samochody.

porto zabytki

Porto – Igreja de São Francisco (kościół św. Franciszka)

porto zabytki

Porto – Igreja de São Francisco (kościół św. Franciszka)

Kościół św. Franciszka (Igreja de São Francisco) określany jest często mianem „Złotego Kościoła” i uznawany za najpiękniejszy w Porto.  Dzieli go zaledwie 3-minutowy spacer od Praça da Ribeira. Pierwotnie mieścił się tu klasztor franciszkanów założony w XIII w. W chwili obecnej zapierające dech w piersiach wnętrze kościoła zdobią misternie rzeźbione, barokowe elementy pokryte warstwą złota. W XIX w., podczas najazdów napoleońskich, kościół został splądrowany, a nawet wykorzystywany jako stajnia dla wojsk francuskich. Nieco później doznał poważnego pożaru, ale na szczęście udało się go uratować. W unikatowych wnętrzach mieści się m.in. rzeźba drzewa genealogicznego Jezusa. W cenę biletu (6 € w chwili pisania tego tekstu) wliczone jest również zwiedzanie katakumb i skarbca.

porto co zobaczyć

Porto – Pałac da Bolsa (Palácio da Bolsa)

Pałac da Bolsa (Palácio da Bolsa) został zbudowany w XIX w. stylu neoklasycystycznym przez Miejskie Stowarzyszenie Handlowe. Budynek położony tuż obok kościoła św. Franciszka, na placu Infante D. Henrique, został ukończony w 1850 r., ale prace nad wnętrzami zajęły kolejne 60 lat! Warto było jednak czekać, ponieważ pałac naprawdę zachwyca. Można go zwiedzać tylko z przewodnikiem. Półgodzinna wędrówka zaczyna się na centralnym dziedzińcu przykrytym ośmiokątną kopułą ze

porto zabytki

Porto – Sala Arabska w Palácio da Bolsa

szklanymi panelami. Wchodząc po wielkich schodach, odwiedzający mogą oglądać kolejno Salę Trybunału, Salę Zgromadzenia, Salę Złotą i inne wnętrza pełne alegorycznych obrazów, rzeźb i fresków.  Przysłowiową wisienką na torcie jest ostatnia sala – Sala Arabska zaprojektowana przez Gustavo Adolfo Gonçalves e Sousa. Pokój urządzony w stylu mauretańskim, zgodnie z XIX–wiecznym zachwytem orientalizmem, jest miejscem przyjęć ważnych osobistości odwiedzających Porto, co zresztą nie dziwi, ponieważ Palácio da Bolsa został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

porto co zobaczyć

Porto – dworzec São Bento

Dworzec São Bento jest wart odwiedzenia przede wszystkim dlatego, że zdobi go ok. 20 tysięcy biało-niebieskich płytek azulejos przedstawiających historię Portugalii. Co więcej, dworzec powstał na miejscu dawnego klasztoru São Bento de Avé-Maria pochodzącego z XVI w., który z upływem czasu popadł w ruinę. Ostatnia siostra zakonna protestowała aż do śmierci przeciw budowie dworca. Dopiero jej odejście z ziemskiego padołu otworzyło drogę do realizacji projektu ukończonego w 1915 r. Azulejos, tak charakterystyczne dla sztuki portugalskiej, mają w budynku dworca postać scen historycznych i zachwycają, przyciągając tłumy.

porto zabytki

Katerda Sé w Porto

Katerda Sé góruje nad dzielnicą Ribeira, dzięki czemu jest widoczna z różnych miejsc Porto. Powstała w średniowieczu jako typowa budowla obronna, co potwierdzają wysokie mury. Jak to zazwyczaj bywało, wraz z upływem czasu została kilkakrotnie przebudowana.  Odwiedzający powinni zwrócić uwagę na gotyckie krużganki, a także na Pałac Biskupi. Po wyjściu z katedry warto nacieszyć oczy widokiem z Placu Katedralnego, który bez watpienia jest bardzo dobrym punktem widokowym.

porto zabtyki

Porto – księgarnia “Lello”

porto atrakcje

Wnętrze księgarni “Lello” w Porto

Księgarnia „Lello”  to absolutny must visit nie tylko dla fanów Harrego Pottera, ale dla wszystkich, którzy lubią czytać. Ta wyjątkowa księgarnia, uznana za jedną z najpiękniejszych na świecie, przyciąga tłumy odwiedzających. Zachwyca nie tylko fasada, ale przede wszystkim wnętrze pełne drewnianych regałów i kręconych schodów. Nic dziwnego, że zainspirowało ono J.K. Rowling do opisu biblioteki Hogwartu. Niemożliwe? A jednak! Autorka późniejszego światowego bestselleru przez kilka lat mieszkała w Porto ze swoim mężem. I właśnie w Porto, a dokładniej w słynnej kawiarni Majestic Café, zaczęła pisać powieść o czarodzieju. Już po wydaniu historii o Harrym Potterze, Rowling zawitała ponownie do księgarni Lello, gdzie podpisywała pamiątkowe egzemplarze dla swoich fanów. Wejście do księgarni jest płatne – w chwili pisania tego tekstu bilet kosztuje 5€, a przy zakupie jakiejkolwiek książki kwota odliczana jest od rachunku. Przed księgarnią ludzie stoją zazwyczaj w dość długiej kolejce i z tego względu najlepiej jest przyjść około godziny 19:00, czyli na godzinę przed zamknięciem. Bilety można kupić online lub w budynku tuż obok księgarni.

porto zabytki

Porto – Igreja e Torre dos Clérigos (kościół i wieża Kleryków)

Kościół i wieża Kleryków (Igreja e Torre dos Clérigos) to kolejny symbol miasta znajdujący się zaledwie kilka kroków od księgarni Lello. Ta barokowa budowla cieszy się szczególną popularnością wśród odwiedzających Porto ze względu na wieżę, z której można podziwiać piękną panoramę miasta. Wystarczy zebrać się na odwagę i pokonać ponad 200 schodów, by oglądać miasto z wysokości 75 m.

porto zabytki

Porto – kościół Karmelitów

Kościół Karmelitów znajduje się na rogu Praça de Carlos Alberto i Rua do Carmo. W zasadzie to dwa kościoły, co dostrzegą uważni obserwatorzy. Z lewej strony znajduje się XVII-wieczny kościół Igreja dos Carmelitas pełniący w przeszłości rolę klasztoru sióstr karmelitanek. Z prawej z kolei – stoi Igreja do Carmo, kościół Karmelitów Bosych zbudowany w II pol. XVIII w. i ozdobiony później z zewnątrz błękitnymi płytkami azulejos. Obie budowle kościelne rozdziela najwęższy dom w Porto mający zaledwie 1 m szerokości. Wstęp jest bezpłatny, a wnętrza w typowo barokowym stylu pełne są ornamentów i przepychu.

porto zabytki

Ratusz w Porto

Ratusz Câmara Municipal znajduje się przy reprezentacyjnej alei Avenida dos Aliados. Charakteryzuje się 70-metrową wieżą ozdobioną zegarem. Budowla ukończona w 1957 r.  jest jednym z ulubionych miejsc turystów, ponieważ postawiono przed nim napis „Porto”, który rozwiewa wszelkie wątpliwości co do tego, gdzie znajdują się fotografujący.

 

 

 

Historia słynnego wina Porto

porto atrakcje

Beczki z winem porto

Być w Porto i nie skosztować tutejszego specjału byłoby niewybaczalnym błędem! Ciekawa jest historia tego wzmacnianego trunku, który bardzo silnie związany jest z Anglikami. Porto – czy to białe, różowe czy czerowone – wcale nie jest produkowane w Porto. Wyjątkowo słodkie grona będące podstawą tego wina rosną w regionie Duoro, skąd od dawnych czasów transportowane były łodziami do Vila Nova de Gaia, miasta leżącego na lewym brzegu rzeki, znanego z piwnic winnych.

porto zabytki

Porto – najstarsze piwnice winne Taylor’s

Ścisłe związki handlowe i polityczne Anglików z Portugalczykami sięgają XIV w., co zresztą zostało przypieczętowane ślubem portugalskiego króla Jana I z Filipą Lancaster. Na uroczystość zaślubin przybyło wielu Anglików, którym szybko przypadł do gustu tutejszy klimat. A że Anglicy bardzo lubili francuskie wina, ale nie Francuzów nakładających na nich często embargo, postanowili skorzystać z okazji i uniezależnić się od nielubianego sąsiada.  Zainwestowali w Portugali w winnice i piwnice winne, co wyjaśnia ich angielskie nazwy, jak chociażby Taylor’s, Sandeman, Offley …

Porto to wysokoprocentowe wino (19-20%), więc może zaszumieć w głowie dość szybko nie tylko od smaku, ale i od cen, zwłaszcza tych naprawdę starych roczników. W menu ceny zaczynają się od 6€ za kieliszek (w chwili pisania tego tekstu).

Porto, czyli gdzie degustować lokalne przysmaki

Będąc w Porto, miałam szczęście być w towarzystwie rodowitych mieszkańców miasta, którzy wiedzieli, gdzie można dobrze zjeść, aby nie zrujnować budżetu. A oto lista polecanych miejsc:

„Praia da Luz” – to restauracja położona na plaży z widokiem na Ocean Atlantycki i fort Fort św. Franciszka do Queijo (Forte de São Francisco do Queijo). Miejsce oddalone od Ribeiry o 7 km, ale taxi Uber zawiezie Was tam za 5€.

„Adega e Presuntaria Transmontana” – restauracja położona w Vila Nova de Gaia, po drugiej stronie rzeki Duoro, na deptaku, niedaleko karuzeli. Od nabrzeża Ribeira dzieli to miejsce 800 m, wystarczy przejść przez słynny most Luis i iść wzdłuż rzeki.

„Taylor’s” – najstarsza piwnica win powstała w 1692 r. Wizytę w tym miejscu szczególnie polecam, ponieważ przy sprzyjającej pogodzie można degustować tutejsze wyroby w ogrodzie różanym, po którym przechadzają się pawie.

Hotel „Yeatman” – to jeden z najbardziej luksusowych hoteli w Vila Nova de Gaia. Z jego tarasu rozciąga się oszałamiający widok na Porto. Warto tu przyjść na lampkę porto, którego cena jest akceptowalna.

Porto zachwyca położeniem i bogatą historią, której początki sięgają V w. Wiele znajdujących się tu zabytków figuruje na liście światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Co do lokalnej kuchni, osobiście mnie nie powaliła na kolana, ale – jak mówi stare porzekadło – o gustach się nie dyskutuje. Z pewnością warto spróbować lokalnych specjałów, aby móc ocenić samemu. Do najpopularniejszych należą: francesinha (kanapka przypominająca francuski croque-Monsieur, ale w gęstym sosie), bacalhau (mocno solony dorsz), tripas à moda do Porto (flaczki) i pastéis de nata (ciastko z masą budyniową). Co by jednak nie powiedzieć, lubiący podróże powinni dodać Porto do listy miast wartych odwiedzenia.

porto-1142595_1280 city-3231420_1280 porto-343487_1280 DSCN4384 porto-1972486_1280 DSCN4419 porto-2444570_1280 porto-250419_1280 cof porto-2537859_1280 porto-3501106_1280 porto-2813368_1280 DSCN4377 Fort św. Franciszka do Queijo w Portow DSCN4356 Skwer w Porto cof DSCN4364 calem-2734134_1280 cake-4408221_1280 DSCN4432 cof DSCN4466
<
>
Taylor's - herb w najstarszej piwnicy win w Vila Nova de Gaia/Porto

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

parada wenecka

Ogrody Annevoie – parada wenecka; © www.polacyzagranica.eu

Spacer po wodnych ogrodach Annevoie i wizyta w zamku Bioul w belgijskiej prowincji Namur to ciekawa propozycja spędzenia relaksującego dnia na łonie natury. Przechadzka po rozległym, 28-hektarowym ogrodzie wśród 200-letnich drzew w słoneczne dni jest z pewnością przyjemnością, gdyż cień i wodna mgiełka zapewniają uczucie świeżości.

belgia najpiękniejsze miejsca

Belgijskie wodne ogrody Annevoie k. Namur© www.polacyzagranica.eu

Ogrody Annevoie dla fascynatów natury

Ogrody Annevoie powstały w latach 1758-1776, a ich twórcą był Charles-Alexis de Montepellier.  Pomysł zrodził się pod wpływem jego podróży po Europie, w której trakcie miał okazję oglądać symetryczne, uporządkowane ogrody w stylu francuskim, dzikie ogrody angielskie i pełne rzeźb oraz grot ogrody włoskie.

belgia co warto zobaczyć

Wodne ogrody Annevoie k. Namur© www.polacyzagranica.eu

W realizacji projektu ogrodów Annevoie wykorzystano naturalne ukształtowanie terenu – wodę spływającą ze wzniesień zapewniającą nawodnienie bez użycia jakichkolwiek maszyn.

Annevoie nie bez powodu zostało wpisane na listę przyrodniczego dziedzictwa Walonii. Ogród zachwyca 50 fontannami, kaskadami, licznymi stawami i rzeźbami. Na jego terenie znajduje się również zamek z 1627 r. przebudowany później w stylu klasycystycznym i przechodzący gruntowną renowację w chwili pisania tego tekstu.

Ogrody Annevoie otwierają swoje podwoje z końcem marca i czekają na odwiedzających aż do początku listopada. W Wielkanoc jest organizowane szukanie czekoladowych jajek, a na początku maja – parada wenecka. Przybywający mają wówczas okazję podziwiać piękne, weneckie stroje i zrobić pamiątkowe zdjęcia z uczestnikami pokazu.

parada wenecka

Ogrody Annevoie – parada wenecka; © www.polacyzagranica.eu

Nieco zmęczeni spacerem mogą odpocząć w brasserie, która znajduje się tuż przy wejściu.

Zamek Bioul, czyli historia z winiarską pasją w tle

belgia zamki

Dziedziniec zamku Bioul; © www.polacyzagranica.eu

Ci, którzy zawitają do Annevoie, w drodze powrotnej powinni zatrzymać się w oddalonym zaledwie o 5 km zamku Bioul czynnym tylko w soboty i niedziele. Budowla zachowana w zachowanym po dziś kształcie w ogóle nie przypomina pierwotnego, średniowiecznego zamku otoczonego fosami.  Od 1896 r. właścicielem tej posiadłości jest rodzina Vaxelaire. Tym, którym to nazwisko z pozoru nic nie mówi, warto nadmienić, że są to potomkowie François Vaxelaire, twórcy znanej w Belgii sieci sklepów „Carrefour” i „Big Bazar”.

bioul

Zamek Bioul – miejsce degustacji win; © www.polacyzagranica.eu

Na terenie zamku otworzono muzeum. Zwiedzający mają okazję zobaczyć na makietach, jak ten obiekt zmieniał się od czasu średniowiecza oraz poznać historię sukcesu François Vaxelaire i jego następców, którzy założyli tu winnicę i produkują organiczne wino. Vanessa Vaxelaire i jej mąż, Andy Wyckmans, postanowili wykorzystać żyzne tereny w dolinie Mozy i jako wielcy entuzjaści wina podjęli się niełatwego zadania uprawy winorośli. Dzięki ich pasji i uporowi powstały m.in. „Batte de la Reine”, „Mossiat”, „In Ardius Constans”, „Terre Charlotte” i „Houilleres”.

belgia pomysły na weekend

Zamek Bioul – droga wjazdowa; © www.polacyzagranica.eu

Wielbiciele win mogą poznać smak tych produkowanych z tutejszych winnic na tarasie lub w barze, gdyż w cenę biletu na zamek wliczona jest degustacja trzech rodzajów tego trunku. Ci, którzy poczują się w pełni usatysfakcjonowani bukietem smaków, mogą kupić wybrane gatunki  w sklepie przy wyjściu.

Wycieczka do wodnych ogrodów Annevoie i do zamku Bioul jest interesującą propozycją dla lubiących odpoczynek z dala od wielkomiejskich tłumów. Więc jeśli jeszcze nie macie pomysłu, jak ciekawie spędzić nadchodzącą sobotę lub niedzielę, polecam oba opisane i bez wątpienia mniej znane miejsca w belgijskiej prowincji Namur.

Wodne ogrody Annevoie z widokiem na zamek dav dav Ogrody Annevoie (Les Jardins d'Annevoie) wiosną bty dav dav dav cof cof dav bty bty bty bdr bdr bdr bty bty bty bmd bty bty
<
>
Ogrody Annevoie (Les Jardins d'Annevoie) w prowincji Namur; © www.polacyzagranica.eu

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce i bzpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

 

wyspy greckie

Grecka wyspa Egina

Grecka wyspa Egina, jedna z mniej znanych, przypadła mi do gustu w czasie ubiegłorocznego weekendu i wiedziałam, że tam wrócę! Od słów przyszło do czynów i część tegorocznego urlopu spędziłam właśnie tam. O tym, co warto zobaczyć, pisałam w tekście „Niezapomniana Egina – pistacjowa wyspa”, do którego przeczytania zachęcam już teraz.

Egina, która na szczęście zachowuje grecki, oryginalny klimat, nie padła ofiarą masowej turystyki. Nie ma tu hoteli – molochów, nie ma ogromnej liczby urlopowiczów, dzięki czemu nie trzeba czekać w kolejce, aby usiąść w tawernie, barze czy cukierni. Życie toczy się wolno i leniwie, ale nie jest nudno! I właśnie tego spokoju było mi potrzeba. Tym razem postanowiłam tu spędzić dłuższy urlop z rodziną, zwiedzić to, czego jeszcze nie widziałam i potraktować Eginę jako świetną bazę wypadową.

Hotel „Klonos Anna”, czyli wypoczynek w cieniu palm w Eginie

wyspa greckie

Grecka wyspa Egina – hotel “Klonos Anna”

Panorama z hotelu “Klonos Anna” na Eginie

Na Eginie nie ma zbyt wielu obiektów z basenami. Dominują rodzinne wille i właśnie taką wybraliśmy w stołecznym mieście Egina (kliknij w zamieszczone tu zdjęcia, aby zobaczyć je w powiększeniu). Hotel „Klonos Anna” jest wybornym miejscem dla ceniących spokój. Ta 20-pokojowa willa położona na wzgórzu z widokiem na morze znajduje się 10 minut spacerem od centrum miasta. Do

wyspy greckie

Grecka wyspa Egina – basen i kort tenisowy w hotelu “Klonos Anna”

dyspozycji gości jest basen otoczony z jednej strony palmami, a z drugiej – drzewami oliwkowymi. Cień zapewniają trzy tarasy, na których można degustować lokalne przekąski. Z myślą o lubiących sport wybudowano kort tenisowy. Ci z kolei, którzy pragną popływać w morzu, powinni jedynie przejść przez ulicę i po stromych, kamiennych schodach zejść na wąską i kamienistą plażę. Ale szczerze mówiąc, najlepsza, piaszczysta plaża znajduje się w miasteczku Agia Marina, do którego można dojechać miejskim autobusem w ciągu 30 minut.

egina

Egina – hotel “Klonos Anna”

Hotel „Klonos Anna” jest rodzinnym biznesem, który właściciele prowadzą od 1969 r. z prawdziwą pasją i zaangażowaniem. Obiekt przeszedł gruntowną renowację i jest czynny od końca marca do 10 listopada, więc warto rozważyć przyjazd nawet poza sezonem. Zdjęcia w Internecie, dość kiepskiej zresztą jakości, nie oddają w żaden sposób prawdziwego uroku tego miejsca. Przyznam szczerze, że po raz pierwszy przydarzyło mi się, iż rzeczywistość przerosła oczekiwania! Wśród hotelowych gości reprezentujących mieszkańców różnych krajów spotkałam takich, którzy zauroczeni tym miejscem wracają tu od lat na część swojego urlopu.

Wyspy greckie: rejs Egina – Methana – Poros

Egina jest również fajnym miejscem dla lubiących podróże, ponieważ  pozwala odwiedzić pobliskie wyspy. Warto wybrać się w rejs na Poros. Statek wypływa z Eginy i zatrzymuje się najpierw na wyspie Methana, która – szczerze mówiąc – nie zachwyciła mnie z pokładu statku. Wygląda na dość nudną – poza wysadzanym palmami nadmorskim deptakiem i poza kilkoma hotelami nie dostrzegłam nic więcej. To miejsce słynie z łaźni siarkowych, więc z pewnością jest warte odwiedzenia przez mających problemy reumatyczne. Ale Methana może być ciekawa dla spędzających wakacje na jachcie – przed dopłynięciem do portu znajduje się piękna zatoczka i plaża. To miejsce do odpoczynku w ciszy i degustacji owoców morza w „La playa Seaside”, które nawet z daleka wygląda zachęcająco.

wyspy greckie

Grecka wyspa Poros

I wreszcie Poros. Dopływając do portowego miasta, które jest zarazem stolicą, na myśl przychodzi Dubrownik domy również pokryte są czerwonymi dachami. Po zejściu na ląd prawie od razu można się natknąć na fontannę syrenki, ale tym, co przyciąga jak magnes, jest widoczna już z daleka neoklasycystyczna wieża zegarowa z 1927 r. będąca punktem rozpoznawczym wyspy. Tuż obok niej łopocze grecka flaga świetnie komponująca się z kolorem morza i nieba oraz bielonymi

wyspy greckie

Poros – wieża zegarowa

greckimi domami. Ale aby dotrzeć do wieży, trzeba odbyć spacer pod górę i pokonać labirynt wąskich uliczek oraz wysokie schody. Zapewniam jednak, że warto – po dotarciu do celu warto choć na chwilę wejść do wnętrza wieży, aby zza szyby zobaczyć mechanizm zegarmistrzowski. Poza tym, właśnie ze szczytu rozciąga się piękna panorama wyspy. Po nasyceniu oczu pięknymi widokami schody zaprowadzą wprost na długie nabrzeże pełne tawern, barów, restauracji i sklepików z pamiątkami. Nie pozostaje nic innego, jak usiąść w którymś z lokali gastronomicznych tuż nad brzegiem morza i uraczyć się greckimi specjałami.

Ponieważ statek wypływa z Eginy dość późno, o 11:40 (w chwili pisania tego tekstu), więc ci, którzy chcieliby poświęcić więcej czasu na odkrycie uroków Poros, powinni zostać tam przynajmniej na jedną noc i wrócić wieczorem kolejnego dnia.

Co zobaczyć na Eginie – TOP 10 atrakcji

A oto mój indywidualny ranking największych atrakcji na wyspie Egina:

  1. Świątynia Afai
  2. Wzgórze Kolona i świątynia Apollina w mieście Egina
  3. Bazylika Agios Nektarios
  4. Cerkwie w mieście Egina
  5. Wieża Markelos w Eginie
  6. Plaża w Agia Marina
  7. Wioska rybacka Perdika z cerkwią Agios Sozon
  8. Wyspa Moni
  9. Wzgórze Paleochora
  10. Dom Nikosa Kazandzakis, autora powieści „Grek Zorba”

Egina to ciekawe miejsce na greckie, spokojne wakacje bez tłumów wszędobylskich turystów i bez dyskotek do białego rana, ale za to z pięknymi pejzażami, licznymi zabytkami, dobrym jedzeniem i cenami, które nie zrujnują kieszeni wczasowiczów.

dig dav Greckie święto na Eginie Greckie święto na Eginie Prywatna rezydencja w Eginie Prywatna rezydencja w Eginie Grecka wyspa Egina - nadmorska cerkiew Egina - wzgórze Kolona cof DSCN3962 cof dav Grecka wyspa Moni Wyspa Moni dav cof Egina - bazylika Agios Nektarios cof cof dav Grecka wyspa Poros Syrenka w portowym mieście Poros Wyspa Poros - widok na port dav
<
>
Grecka wyspa Egina - stolica od strony portu

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

barcelona atrakcje

Barcelona – katedra Sagrada Familia

Lista skojarzeń z miastem Barcelona jest naprawdę długa. Od razu przychodzą na myśl: Anotni Gaudi i stworzona przez niego unikatowa architektura, FC Barcelona czy Dzielnica Gotycka ze śladami z czasów rzymskich. Niniejszy tekst to poradnik i przewodnik po tej słynnej metropolii. O tym, jak maksymalnie wykorzystać czas w trakcie krótkiego pobytu, pisałam w tekście „Barcelona w dwa dni (cz.1)”, do którego przeczytania również zachęcam. Dziś druga część tego artykułu. A fascynatom pięknych fotografii polecam kliknięcie w zamieszczone tu zdjęcia, aby oglądać je w powiększeniu.

Dzień 2

Sagrada Familia – miejska plaża La Barceloneta – domy Gaudiego (Casa Batlló i Casa Mila) – pomnik Kolumba – L’Hospital de la Santa Creu i Sant Pau (Szpital św. Krzyża i św. Pawła) – stadion FC Barcelona

        

barcelona atrakcje

Sagrada Familia widziana z Plaça de Gaudi

Antoni Gaudi jako młody, bo zaledwie 31-letni architekt, wygrał konkurs na najlepszy projekt neogotyckiej katedry Sagrada Familia (Święta Rodzina). Budowa ruszyła w 1882 r. i stała się dziełem życia katalońskiego architekta. Świątynia, która wywołuje (zwłaszcza po wejściu do środka) niemy zachwyt, nie została ukończona po dziś dzień. Prace ściśle według planów Gaudiego wciąż trwają, a ich zakończenie zostało zaplanowane na 2026 r., kiedy przypada 100.rocznica śmierci jej twórcy. Czy uda się zrealizować ten ambitny zamysł? Wciąż nie wiadomo, bo konstrukcja trzeciej fasady – Fasady Chwały jeszcze nie ruszyła.

barcelona

Barcelona – wnętrze katedry Sagrada Familia

Kościół swoją strzelistością nawiązuje do gotyckich katedr z epoki średniowiecza. W projekcie znajduje odzwierciedlenie głęboka wiara Gaudiego. Każda z trzech fasad: Fasada Narodzenia (w większości ukończona za życia Gaudiego), Fasada Męki Pańskiej i Fasada Chwały odnoszą się do Biblii. Widać to też w symbolice liczb: 18 różnej wysokości wież poświecono 12 Apostołom, 4 ewangelistom, Jezusowi i Maryi. Ogromne wrażenie robią także witraże zapewniające niezwykłe wprost oświetlenie wnętrza.

barcelona atrakcje

Barcelona – wnętrze katedry Sagrada Familia

Gaudi od dziecka fascynował się przyrodą, stąd w budowli widać elementy roślinne, zwierzęce, ale także te ze świata minerałów i ludzi. Wystarczy spojrzeć na Fasadę Męki Pańskiej, która wyraźnie przypomina kształtem ludzkie kości i ścięgna. Zwiedzanie katedry z audio przewodnikiem dostępnym również w języku polskim pozwala lepiej zrozumieć niezwykłe idee architekta. Trzeba jednak pamiętać, że bilety do wnętrza katedry i na wieżę trzeba zarezerwować wcześniej, a wejściówka bardzo ściśle określa godzinę wejścia. W bazylice jest również pochowany jej twórca – grób znajduje się w kaplicy, która jest dostępna tylko dla chcących się pomodlić. Po wyjściu warto się udać na Plaça de Gaudi, gdzie znajdują się park i jezioro. To idealne miejsce do zrobienia serii zdjęć obejmujących monumentalną katedrę w całej okazałości.

barcelona noclegi

Barcelona – hotel “W” na plaży

Kultowym miejscem w Barcelonie jest również plaża miejska La Barceloneta, której nie można pominąć zwłaszcza latem. To tu mieszkańcy miasta zażywają ożywczych kąpieli i uprawiają sporty wodne. Ta dzielnica, która jeszcze w XVIII w. nie cieszyła się dobrą reputacją, stała się teraz bardzo modna. To tam znajduje się 5-gwiazdkowy hotel “W” Barcelona kształtem przypominający żagiel i nasuwający oczywiście skojarzenia z dubajskim Burj Al Arab Jumeirah.

A gdy czas biegnie nieubłaganie i powrót zbliża się wielkimi krokami, warto skorzystać z autobusu Hop on, Hop off, żeby jeszcze coś zobaczyć. Polecam wysiąść na chwilę przy Passeig de Gracia 43, gdzie mieści się jeden ze słynnych domów Gaudiego – Casa Batlló. Ta kamienica należąca w przeszłości do producenta tekstyliów – Josepa Batlló została wyremontowana według zamysłu Gaudiego. Tak bardzo wyróżnia się na tle innych domów, że nie da jej się nie zauważyć. Fasada przypomina rybie łuski, a balkony wyglądające jak oczy opierają się na wspornikach imitujących kości.

barcelona gaudi

Kamienica Casa Batlló (w środku) projektu Gaudiego

barcelona atrakcje

Barcelona – kamienica Casa Mila zaprojektowana przez A. Gaudiego

Tylko 500 m dzieli Casa Batlló od Casa Mila, kolejnej kamienicy projektu Gaudiego. To dzieło architektoniczne wybudowane dla rodziny Pere Mila przypomina skalny blok. Zachwycają faliste kształty, oryginalne balkony przypominające zarośla, mozaiki i kominy w kształcie dymu.

 

barcelona

Pomnik Kolumba przy Plaça Portal de la Pau w Barcelonie

Na trasie słynnego przejazdu autobusu Hop on, Hop off znajduje się także 60-metrowy pomnik Kolumba powstały w 1888 r. z okazji Wystawy Światowej EXPO. Ten monument znajdujący się na 1,5-kilometrowym, słynnym deptaku La Rambla upamiętnia powrót Krzysztofa Kolumba z Ameryki i jego zatrzymanie się w Barcelonie. Wielki odkrywca Ameryki wskazuje palcem wyjście z portu. Warto pamiętać, że wewnątrz pomnika znajduje się … winda na szczyt, skąd można podziwiać panoramę miasta.

barcelona atrakcje

Szpital de la Santa Creu i Sant Pau w Barcelonie

Ciekawym miejscem jest również L’Hospital de la Santa Creu i Sant Pau (Szpital św. Krzyża i św. Pawła), którego początki sięgają XV w. W związku z powiększaniem się Barcelony, na pocz. XX w. połączono istniejące budynki i rozbudowano obiekt. Prace zakończono w 1930 r., a architektura zachwyca do dziś. Obiekt został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, co wcale nie dziwi – wystarczy spojrzeć na zamieszczone tu zdjęcie.

Przysłowiową kropką nad „i”, zwłaszcza dla fanów piłki nożnej, jest oczywiście stadion FC Barcelona. Obiekt mogący pomieścić prawie 100 tysięcy ludzi stał się kultowy zwłaszcza dzięki grającemu z numerem 10 Lionelowi Messiemu.

barcelona

Stadion FC Barcelona

Barcelona jest niezwykła, choć za tę niezwykłość przyszło jej zapłacić wysoką cenę: ten jeden z ulubionych turystycznych celów odwiedza rocznie – według szacunków – 30 milionów ludzi (!), co pociąga za sobą wzrost cen nieruchomości i co bez wątpienia jest uciążliwe dla rodowitych mieszkańców. Warto tu przyjechać poza sezonem wakacyjnym, gdyż lato wcale nie gwarantuje słonecznej pogody, czego doświadczyłam pierwszego dnia pobytu.

barcelona-2674878_1280 sagrada-familia-702176_1280 sagrada-994470_1280 sagrada-familia-cathedral-1147932_1280 barcelona-838716_1280 parc-guell-411936_1280 gaudi-1125018_1280 columns-536852_1920 cof barcelona-105586_1280 barcelona-4271969_1280 barcelona-247929_1280 barcelona-680182_1280 estadio-463349_1280 football-2311831_1280
<
>
Barcelona - sklepik z pamiątkami przy parku Güell

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

barcelona atrakcje

Barcelona – park Güell

Barcelona w dwa dni. Czy to w ogóle możliwe? Z pewnością nie, ale jak mówi przysłowie „Lepszy rydz niż nic”. Z ogromu atrakcji oferowanych przez tę metropolię, trzeba wybrać na początek to, co najbardziej typowe i kultowe zarazem. Mój program był bardzo napięty, ale dzięki temu udało mi się naprawdę dużo zobaczyć.

Dzień 1

Spacer po Dzielnicy Gotyckiej (Barri Gòtic), wzgórze Montjuïc i park Güell

Wiele miast oferuje Free Walking Tour. Lubię korzystać z tej opcji, ale tylko pod warunkiem, że grupa jest nieliczna, tzn. nie przekracza 10 osób. W sezonie jest to nie lada wyzwanie, ale jak się wybierze wczesne godziny poranne lub pochmurno-deszczowy dzień, jest to możliwe. Ku uciesze tych, którzy nie lubią się włóczyć z przewodnikiem, zamieszczam poniżej opis trasy po Dzielnicy Gotyckiej (klikając w zamieszczone zdjęcia, można je oglądać w powiększeniu).

barcelona

Barcelona – hala targowa “Mercado de la Boqueria”

barcelona atrakcje

Barcelona – muzeum erotyczne

Przybywający do Barcelony powinni wiedzieć, że miasto jest naprawdę stare: jego początki – według przekazów historycznych – sięgają I w. p.n.e., kiedy cesarz August założył tu rzymską kolonię Iulia Augusta Paterna Barcino Faventia. I właśnie od słowa „Barcino” powstała nazwa miasta znanego dziś jako Barcelona. A ponieważ zrozumienie charakteru miasta ma ścisły związek z jego historią, spośród wielu oferowanych tras wybrałam spacer po Dzielnicy Gotyckiej. Miejsce spotkania wyznaczono na La Rambla, a konkretnie na Plaça de la Boqueria, znanym z mozaiki Joana Miró, którą można podziwiać na posadzce. Warto przyjść trochę wcześniej, aby wejść do mieszczącej się tuż obok hali miejskiej “Mercado de la Boqueria” oferującej lokalne przysmaki: sery, wędliny, ryby i owoce morza. Zaraz po wyjściu z hali w oczy rzuca się piękny budynek, w którym mieści się … muzeum erotyczne. Nie byłam, ale ucharakteryzowana na Marilyn Monroe dziewczyna zachęcająco prezentowała się na balkonie w podwiewanej wiatrem sukience.

Ja tymczasem wróciłam na miejsce spotkania z przewodnikiem i po chwili ruszyliśmy w podróż w czasie. Pierwszym punktem naszej wycieczki był Kościół Santa Maria Del Pi (Basilica Santa Maria del Pi) reprezentujący kataloński gotyk, który wyraźnie różni się od tego znanego nam chociażby z Francji. Ta barcelońska świątynia pochodzi z XIV w. i zachwyca wielką rozetą nasuwającą skojarzenie z paryską katedrą Notre-Dame. Niestety, rozeta o imponującej średnicy 10 m nie jest oryginałem – pochodzi z I połowy XX w. i jest rekonstrukcją tej, która uległa zniszczeniu.

Z Kościoła Santa Maria Del Pi wąskimi uliczkami dotarliśmy wkrótce do Plaça Nova, który podbił moje serce bez reszty. Tu bowiem znajdują się fragmenty murów obronnych i część akweduktu, który w przeszłości zapewniał mieszkańcom wodę.

barcelona atrakcje

Barcelona – pozostałości rzymskiego akweduktu

barcelona

Barcelona – katedra św. Eulalii w i św. Krzyża (Catedral de la Santa Creu i Santa Eulàlia)

Z Plaça Nova udaliśmy się w kierunku Katedry św. Eulalii w i św. Krzyża (Catedral de la Santa Creu i Santa Eulàlia). Ta budowla wzbudza pewne kontrowersje: zwolennicy nazywają ją gotycką, a przeciwnicy – neogotycką. Faktem jest, że świątynia powstała w okresie XIII – XV w. na miejscu pierwotnej wybudowanej przez Rzymian. Ale w XIX w. dobudowano neogotycką fasadę, co zresztą uważniejsi obserwatorzy z łatwością zobaczą: wszak starsza część kościoła wyraźnie różni się kolorem od tej nowszej. Katedra jest poświęcona świętej Eulalii, która była pasterką i zmarła jako męczennica w wieku 13 lat. Upamiętnia to 13 gęsi hodowanych na jej pamiątkę.

barcelona zabytki

Barcelona – dziedziniec Archiwum Historycznego Miasta Barcelony

Miejscem, którego nie można pominąć, jest również Archiwum Historyczne Miasta Barcelony (L’Arxiu Històric de la Ciutat de Barcelona). Tak, to nie żart. Warto tam zajrzeć ze względu na piękny dziedziniec ozdobiony fontanną i pozostałości akweduktu widoczne wewnątrz budynku Archiwum.

barcelona atrakcje

Barcelona – Pont del Bisbe (Most Biskupów)

Podążając dalej, natrafimy na Carrer del Bisbe, ulicę, która słynie z Pont del Bisbe (Most Biskupów), uroczego mostu łączącego dwa budynki. Gwoli ścisłości, nie jest to jednak pozostałość z czasów średniowiecza. Ten uroczy łącznik został zbudowany w 1928 r. na Międzynarodową Wystawę w Barcelonie.

 

barcelona zabytki

Barcelona – Plac Sant Felip Neri

Na terenie Dzielnicy Gotyckiej znajduje się także Plac Sant Felip Neri z fontanną pośrodku. I choć jest w ścisłym centrum, nie jest zbyt znany wśród turystów. Wynika to z jego położenia – do placu można dotrzeć przez jedną w dwóch wąskich uliczek. W przeszłości to miejsce stanowiło wejście do dzielnicy żydowskiej.Tu też miały siedzibę gildia szewska i metalurgiczna. Na placu stoi barokowy kościół Sant Felip Neri i szkoła, które były niemymi świadkami bombardowania w 1938 r., w czasie hiszpańskiej wojny domowej. Miejsce ma swój nieodparty urok i dlatego warto zadać sobie trud, aby je znaleźć w plątaninie uliczek.

barcelona

Barcelona – ratusz Casa de la Ciutat

Kolejnym punktem na mapie Barri Gòtic jest Plaza Sant Jaume. To tu znajdują się średniowieczne budynki: ratusz Casa de la Ciutat i naprzeciwko – siedziba rządu Katalonii (Palau de la Generalitat de Catalunya).  Ratusz pochodzi z XIV w, ale na przestrzeni epok uległ licznym przebudowom i obecna fasada ma charakter neoklasycystyczny. Podobnie rzecz się ma z Palau de la Generalitat de Catalunya, który powstał w średniowieczu, ale jego fasada została zmieniona pod wpływem stylu renesansowego.

barcelona atrakcje

Barcelońska Świątynia Augusta

Dzielnica Gotycka kryje mnóstwo prawdziwych skarbów architektonicznych, a za taki z pewnością można uznać Świątynię Augusta. To pochodzące z czasów rzymskich cudo ukryte jest … we wnętrzu innego budynku na Carrer del Paradís 10. Do naszych czasów przetrwały cztery ogromnych rozmiarów kolumny i ambona z I w. p.n.e. Te pozostałości świątyni Cezara Augusta robią niezapomniane wrażenie, dlatego polecam odkrycie tego miejsca.

Świątynię Augusta dzieli tylko kilka kroków od Plaça del Rei stanowiącego gotycki zespół architektoniczny, odzwierciedlający średniowieczną przeszłość Barcelony. To tu mieści się pałac królewski (Palau Reial Major), będący rezydencją katalońskich hrabiów od XIII – początku XV w. Na Plaça del Rei znajdują się też: królewska kaplica Santa Agata, XVI-wieczny Palau del Lloctinent (Pałac Porucznika) i Muzeum Historii Ciutat de Barcelona, ​​które zawiera pozostałości archeologiczne rzymskiej Barcelony.
Barcelona jest miastem portowym i od najdawniejszych czasów przybywali tu marynarze z różnych zakątków. Z reguły zmęczeni marynarskim życiem po dopłynięciu do portu szukali przybytków rozkoszy. Ale jak je znaleźć po ciemku? Już w średniowieczu wymyślono sprytny sposób: wystarczyło odszukać budynki, na których fasadach widniały rzeźby kobiecych twarzy… W średniowieczu był to znak, że poszukiwany przybytek znajduje się dokładnie naprzeciwko. Jedną z takich rzeźb można zobaczyć m.in. na rogu Carrer dels Mirallers…

barcelona atrakcje

Barcelona – kościół Santa Maria Del Mar (Najświętszej Maryi Panny Morza)

Trasa wycieczki po Dzielnicy Gotyckiej kończy się przy kościele Santa Maria Del Mar (Najświętszej Maryi Panny Morza), który został wzniesiony w stylu gotyku katalońskiego w ciągu zaledwie 54 lat! Niestety, ta średniowieczna budowla uległa kilkakrotnie zniszczeniu w wyniku trzęsienia ziemi i pożarów, co wyjaśnia, dlaczego wnętrze jest tak surowe i prawie pozbawione dekoracji.

Barcelona – czas na lunch

barcelona

Barcelona – widok na wzgórze Montjuïc

barcelona

Panorama Barcelony z restauracji “Martinez”

Jeśli nadchodzi pora obiadu, a Wy marzycie o zjedzeniu posiłku w unikatowym miejscu z piękną panoramą na miasto, warto się udać na Wzgórze Montjuïc (Wzgórze Żydowskie). Ci, którzy mają ograniczony czas, po wyjściu z Dzielnicy Gotyckiej mogą złapać taksówkę, która za 6,5 € (w chwili pisania tego tekstu) zawiezie wprost do restauracji „Martinez”. Z pewnością nie należy ona do tanich, ale zapewni ucztę zarówno dla podniebienia, jak i dla oczu – to stąd można podziwiać Barcelonę, pod warunkiem jednak, że wcześniej zadbaliście o rezerwację miejsca. Polecam poprosić o stolik przy oknie z widokiem na Morze Śródziemne.

Barcelona i słynny park Güell

barcelona atrakcje

Barcelona – park Güell

barcelona

Barcelona – park Güell

Być w Barcelonie i nie zobaczyć parku Güell byłoby wstydem. To bajkowe miejsce zostało stworzone w latach 1900-1914 przez Antoniego Gaudiego. Głównym sponsorem był Eusebi Güell, który docenił talent młodego wówczas architekta. W pierwotnych zamierzeniach miało tu powstać osiedle mieszkaniowe z 60-oma domami otoczonymi parkiem z widokiem na morze. Niestety, nie znaleziono nabywców, których odstraszała nieco odległość od centrum miasta. Ale powstał park i dwa budynki. W jednym z nich (Casa Museu Gaudi) w 1906 r. mieszkał wielki architekt. Obecnie mieści się tu małe muzeum poświęcone Gaudiemu. W końcu w 1922 r. park został kupiony przez władze miejskie Barcelony i do dziś wzbudza zachwyt milionów ludzi na świecie. Nie dziwi więc fakt, że został wpisany na listę dziedzictwa UNESCO. Piękny taras widokowy, który w chwili pisania tego tekstu jest w remoncie, oraz bajkowe wprost domki zostały wykonane techniką trencadis. To nic innego jak tworzenie mozaiki z potłuczonych płytek ceramicznych. Pod słynnym tarasem znajduje się rozległa sala kolumnowa, która miała służyć jako hala targowa dla mieszkańców.

barcelona

Barcelona – park Güell

Ci, którzy chcą wejść na taras i podziwiać z bliska przestrzeń stworzoną przez Gaudiego, powinni zarezerwować bilety z wyprzedzeniem. Ci, którzy nie posiadają wejściówki, również są mile widziani, ponieważ część parku jest ogólnodostępna. Wrażenia gwarantowane! To tak jakby się przenieść w bajkowy świat, zwłaszcza ze jeden z domów wygląda niczym słynna chatka z pierników z baśni „Jaś i Małgosia”.

barcelona

Barcelona – park Güell

Barcelona to z pewnością jedno z tych miast, które po prostu trzeba zobaczyć. Propozycja spędzenia drugiego dnia w stolicy Katalonii znajduje się w kolejnym wpisie “Barcelona w dwa dni (cz.2 )”, do którego przeczytania zapraszam już dziś.

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

 

Rheinfall

Wodospad Rheinfall w Neuhausen/Szwajcaria; © Pixabay

Po zaledwie godzinie lotu samolot podchodził do lądowania, a moim oczom ukazała się soczysta zieleń lasów i szwajcarskich łąk skąpanych w majowym słońcu.

Z niecierpliwością czekałam aż zostaną otworzone drzwi Boeinga 757, aby znów doświadczyć kontaktu z nieskazitelnie czystą przyrodą Szwajcarii, która już w XIX w. zachwyciła Mickiewicza, Słowackiego i Goethego, a później także reżysera kultowego już filmu „Vabank”. Wszak to Kramer z filmu Juliusza Machulskiego wypowiedział słynne słowa: „Alpy… tu się oddycha…”.

Szwajcarski wodospad Rheinfall

Rheinfall

Wodospad Rheinfall w Szwajcarii; © Pixabay

Tym razem moim celem był wodospad Rheinfall (kilknij w zamieszczone tu zdjęcia, aby zobaczyć je w powiększeniu), największy w Europie pod względem przepływu wody, choć nie najwyższy. Celowo wybrałam maj, bo właśnie w maju i czerwcu poziom wody w rzece Ren jest najwyższy, przez co spadające masy białej kipieli tworzą spektakularny widok. Gdy wreszcie dotarłam na miejsce, poczułam się jak w raju: majestatyczna przyroda, cudowna, turkusowa woda oświetlona promieniami słońca, potężny wodospad spadający na znajdujące się pośrodku skały rozdzielone siłą natury, ścieżki spacerowe, platformy widokowe i niewielu turystów!

co zwiedzić w Szwajcarii

Ścieżka spacerowa wokół wodospadu Rheinfall; © www.polacyzagranica.eu

Obcowanie z tak nieskazitelną naturą napełniało mnie euforią. Rozpoczęłam spacer w kierunku przystani, z której odpływają łodzie wycieczkowe. Nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności zbliżenia się do potężnych mas wody… I było warto! Woda spadająca z ogromną siłą z wysokości 23 m nie może wprawdzie równać się z Niagarą czy wodospadami Iguazu, ale naprawdę robi wrażenie. Najbardziej odważni mogą stanąć w szranki z przyrodą i nie tylko podpłynąć statkiem do skał znajdujących się pośrodku wodospadu, ale też zejść na platformę i wspiąć się na szczyt, na którym dumnie powiewa szwajcarska flaga.

szwajcaria atrakcje

Wodospad Rheinfall w Szwajcarii – platforma widokowa; © www.polacyzagranica.eu

Nic dziwnego, że to miejsce upodobali sobie romantycy, w tym W. Goethe, który zawitał tu trzy razy, co zresztą potwierdza pamiątkowa tablica. Pewnie i on obserwował ten cud natury z różnych punktów widokowych, i pewnie i on czuł na twarzy wodną mgiełkę unoszoną wiatrem. Wspinając się w kierunku zamku Laufen, zatrzymywałam się kilkakrotnie, by z góry obserwować majestatyczny krajobraz. I wtedy właśnie przyszedł mi na myśl obraz Caspara Davida Friedricha „Wędrowiec nad morzem mgły” przestawiający mężczyznę podziwiającego góry. I poczułam się trochę jak ten wędrowiec zauroczony potęgą natury, co skłoniło mnie do zadumy nad znamienną historią zamku Laufen, niemego świadka niejednej przebudowy zwieńczonej w XIX w. wybudowaniem istniejących po dziś dzień platform widokowych. Wreszcie ruszyłam dalej, chłonąc atmosferę tego urokliwego miejsca, które – na szczęście – przetrwało po dziś dzień. Na szczęście, ponieważ nie zrealizowano planów przebudowy koryta rzeki, aby mogły tamtędy przepływać statki.

szwajcaria atrakcje

Wodospad Rheinfall – platforma widokowa; © Pixabay

Schaffhausen (Szafuza) – miasteczko freskami malowane

szwajcaria atrakcje

Kamieniczka w Schaffhausen; © www.polacyzagranica.eu

Kiedy zdecydowałam się na wyprawę do miasteczka Neuhausen słynącego z wodospadu Rheinfall, wiedziałam, że po relaksującym spacerze czeka mnie jeszcze jedna atrakcja: urokliwe Schaffhausen znane w spolszczonej wersji jako Szafuza. Spacerując uliczkami, podziwiałam kamieniczki ozdobione malowidłami i powoli kierowałam się w stronę górującego nad miasteczkiem zamku Munot otoczonego winnicami. Ten zamek to w rzeczywistości kamienna XVI-wieczna twierdza na planie koła, z której rozpościera się piękny widok na średniowieczne miasto wtopione w szwajcarski krajobraz.

szwajcaria atrakcje

Schaffhausen – widok na zamek Munot z drugiego brzegu Renu; © Pixabay

Schodząc po stromych, wąskich schodach, postanowiłam udać się do lokalnej restauracji, aby uraczyć się helwetyckimi specjałami, wśród których prym wiodą wino, ser i czekolada. Nie mogłam sobie odmówić degustacji lampki „Fendant”, białego wina, które poza Szwajcarią jest mało znane. No a jeśli białe wino, to oczywiście w nieodłącznym towarzystwie rozmaitych serów: Tête de Moine (Głowa Mnicha), Gruyère i Appenzeller…

Czas biegł nieubłaganie, a ja – przeglądając z rozrzewnieniem zrobione zdjęcia – raczyłam się helwetyckimi smakołykami i układałam plan zwiedzania Zurychu, o którym napiszę w kolejnym wpisie. I rozpierało mnie poczucie wewnętrznego spokoju i zadowolenia – wszak tym razem pogoda mi dopisała…

rhine-falls-1473438_1280 szwajcaria rhine-falls-2715592_1280 cof rheinfall-2652792_1280 DSCN3759 cof DSCN3686 DSCN3675 DSCN3656 DSCN3712 DSCN3708 DSCN3689
<
>
Neuhausen am Rheinfall - tablica upamiętniająca pobyt W.Goethego; © www.polacyzagranica.eu

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

Aalst

Grote Markt (Rynek) w Aalst

Ci, którzy mieszkają w Belgii i zastanawiają się, gdzie by tu pojechać na jednodniową wycieczkę, powinni uwzględnić w swych planach belgijskie miasteczko Aalst (z francuskiego Alost) leżące we Flandrii Wschodniej nad rzeką Dender. Aalst, które zostało wzniesione w średniowieczu, zawdzięcza swą sławę głównie karnawałowi, ale warto tu przyjechać o każdej porze roku. To interesująca propozycja dla tych, którzy chcą zwiedzić coś nietuzinkowego, ale z dala od zatłoczonych ulic popularnej Brukseli, Antwerpii, Brugii czy Gandawy.

Aalst – Rynek Główny (Grote Markt)

Aalst

Słynna dzwonnica w Aalst

Zwiedzanie warto zacząć oczywiście od centralnego placu (Grote Markt), na którym – tradycyjnie – znajdują się najważniejsze budynki. Średniowieczny układ urbanistyczny obejmował ratusz, kościół i kamieniczki patrycjuszy. Wszystko to bez trudu można dostrzec w Aalst (kliknij w zamieszczone tu zdjęcia, aby zobaczyć je w powiększeniu).

Ratusz, zgodnie ze swoim przeznaczeniem, był budynkiem reprezentacyjnym i stanowił siedzibę władz miejskich. Jego ważną częścią składową była wieża (beffroi) pełniąca funkcję strażnicy. Dawny ratusz w Aalst wygląda wprost bajkowo. Stanowi on połączenie trzech budynków i jest wizytówką miasta. Kwadratowa dzwonnica jest ozdobiona widocznym z daleka zegarem i dwiema rzeźbami przedstawiającymi hrabiów Aalst oraz łacińskie motto Filipa II „Nec spe, nec metu” („Bez nadziei, bez strachu”). Pierwsza dzwonnica pochodziła w XII w., ale uległa spaleniu i tę zachowaną do naszych czasów datuje się na XV w. Wewnątrz mieści się carillon. I właśnie stąd co godzinę rozlega się dźwięk 52 dzwonów. Nic więc dziwnego, że dzwonnicę wpisano na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Można ją zwiedzać z przewodnikiem w kilka wyznaczonych niedziel w roku.

Aalst

Aalst – fragment dawnego kompleksu ratuszowego

Najmniejszy i najniższy budynek kompleksu ratuszowego z pięknymi gotyckimi zwieńczeniami i rzeźbami pięciu osób zasłużonych dla miasta Aalst pełnił w przeszłości ważną rolę. To tu rada miejska z burmistrzem na czele decydowała o najistotniejszych dla miasta kwestiach: ustalała prawa i wysokość podatków oraz debatowała o handlu. Burmistrz jako najważniejszy urzędnik w mieście pilnował, by prawa miejskie były przestrzegane. I po dziś dzień tu właśnie, raz w miesiącu, zbiera się zarząd miejski, aby obradować nad kluczowymi dla mieszkańców sprawami.

Aalst

Obecny ratusz miejski w Alast

W chwili obecnej ratusz miejski znajduje się parę kroków dalej – to biały, elegancki budynek z 1830 r., który zachwyca klasycznym szykiem. Z pewnością warto wejść na jego dziedziniec i zerknąć na pomnik Ondineke, głównej bohaterski książki pisarza z Aalst – Louisa Paula Boon.

 

 

Pośrodku Grote Markt stoi pomnik Dirka Martensa – pierwszego drukarza w Południowych Niderlandach. Wykorzystując patent Gutenberga, otworzył on w Aalst pierwszą drukarnię w 1473 r. Nic więc dziwnego, że został uznany za honorowego obywatela miasta.

Aalst zabytki

Aalst – dawna bursa „Borse van Amsterdam”, obecnie restauracja

Wzrok przybywających do Aalst przyciąga również renesansowo-barokowa bursa „Borse van Amsterdam”. Historia tego budynku jest interesująca: w średniowieczu władze miasta podarowały to miejsce Gildii Wolnych Rzeźników. Jak sama nazwa mówi, do 1629 r. istniała tam rzeźnia. W XVII w. – w związku z rozrastaniem się miasta – reprezentacyjny rynek stał się za mały, dlatego zdecydowano się na wyburzenie pierwotnej rzeźni i kilku przylegających do niej domów. Wkrótce wzniesiono piękną budowlę z cegły i piaskowca, w której siedzibę miała straż miejska. Uważni obserwatorzy zauważą z pewnością, że fasada spoczywa na otwartej 12-kolumnowej galerii, a nad każdą z nich mieści się herb. Ze środka dachu dumnie wystaje drewniana wieżyczka w kształcie gotyckiej gruszki.

„Borse van Amsterdam” na przestrzeni wieków zmieniała swoją funkcję: była wartownią, karczmą, hotelem, a także miejscem koncertów i konferencji. Budynek został gruntownie odrestaurowany w 1949 r. i obecnie mieści się w nim szykowna restauracja nagrodzona gwiazdką Michelina. Nieco myląca nazwa wyraźnie wskazuje, że w przeszłości tu właśnie znajdowało się miejsce postoju wozów pocztowych na trasie Lille-Amsterdam.

Kolegiata św. Marcina i T’Gasthuys (Muzeum Miejskie) w Aalst

Aalost

Aalst – kolegiata św. Marcina

Gotycka kolegiata św. Marcina w chwili obecnej przechodzi renowację, której zakończenie przewidziane jest na 2027 r. Można jednak wejść do środka i podziwiać wnętrze, witraże, a także oryginalny obraz Pietera Paula Rubensa. Kościół św. Marcina to miejsce nierozerwalnie związane z XIX – wiecznym księdzem Adolfem Daens, uznanym za honorowego obywatela miasta. Ksiądz Daens nie tylko był tu ochrzczony, ale tu właśnie przystąpił do I Komunii Św. i tu odprawił swoją pierwszą mszę. Zasłynął głównie dzięki aktywnej walce o prawa socjalne robotników i rolników, przez co często popadał w konflikt z liderami partii niechętnych jakimkolwiek zmianom.

Aalst

Aalst – T’Gasthuys, czyli obecne Muzeum Miejskie

Aalst

Aalst – budynek dawnego klasztoru, obecnie Muzeum Miejskie

T’Gasthuys to obecnie Muzeum Miejskie mieszczące się w budynku dawnego klasztoru zwanego w przeszłości Oud-Hospitaal. Ta właśnie część Aalst jest najstarsza – jej początki sięgają 1237 r.! Wówczas Johanna van Constantinople przekazała miastu ziemię, aby wybudować szpital. Kompleks był pierwotnie miejscem modlitwy z salą chorych i małym klasztorem. W czasach średniowiecza siostry zakonne zajmowały się tu chorymi na trąd i cholerę. W XV w. dobudowano kaplicę i powiększono klasztor o piękne korytarze i wewnętrzny ogród, a w kolejnych wiekach dobudowano neoklasyczne skrzydło. Siostry zakonne opuściły T’Gasthuys w 1899 r. i przeniosły się do nowoczesnego budynku po drugiej stronie rzeki Dender płynącej przez Aalst. Od tego czasu dawny klasztor był wykorzystywany do różnych celów: mieściła się tu szkoła muzyczna, akademia sztuk pięknych oraz apteka. W latach 90-tych XX w. – po licznych remontach – otworzono tu Muzeum Miejskie. Wejście do niego jest bezpłatne, co – jak się można domyśleć – wynika z tego, że ekspozycja nie jest oszałamiająca. Z całą jednak pewnością warto wstąpić do  T’Gasthuys ze względu na piękno samego budynku.

Aalst – karnawałowy kalendarz

Karnawałowa tradycja w Aalst sięga – a jakże – czasów średniowieczna. Jak podają źródła historyczne, pierwsza wzmianka na ten temat pochodzi z 1432 r.!  Cztery dni przed ostatkami zaczyna się tu niesamowita zabawa pełna humoru i satyry. W karnawałową niedzielę odbywa się słynna parada z udziałem figur olbrzymów na ogromnych platformach. Najsłynniejsza jest oczywiście statua Ros Balatum, czyli legendarnego konia cesarza Karola Wielkiego. W pochodzie biorą również udział Gilles z Aalst, czyli karnawaliści zrzeszeni w stowarzyszeniu i ubrani w kostiumy, które – co tu ukrywać – są jawną kopią Gillów z Binche i różnią się jedynie małym detalem. Strój typowego Gilles składa się z tuniki i spodni oraz białej czapki, na którą nakłada się kapelusz ze strusich piór.

W poniedziałek rano Gilles z Aalst znów odgrywają najważniejszą rolę: na rynku miejskim, tuż obok słynnego ratusza, wykonują taniec z miotłami, który symbolizuje przegnanie duchów zimy. Potem z balkonu jednego z budynków odbywa się Ajuinworp, czyli rzut cebulą. Tradycja polega na wyrzuceniu ogromnej ilości cebul w stronę widowni, której celem jest znalezienie „Złotej Cebuli”. W poniedziałek po południu odbywa się drugi pochód karnawałowy, który idzie dumnie ulicami miasta.

We wtorek kolei odbywa się parada tzw. Voil Jeannetten (w tłumaczeniu: brudne Żanety). Na ulice miasta wyruszają młodzi mężczyźni przebrani w kobiece stroje i nie jest to – jak interpretują przeciwnicy karnawału – promowanie transwestytów. Tradycja tej parady sięga XIX w. Wtedy biedni robotnicy, którzy nie mieli pieniędzy na zakup kostiumu karnawałowego, ale chcieli uczestniczyć w tej niezwykłej maskaradzie, zdecydowali, że użyją … ubrań żon. Lokalna prasa naśmiewała się z tych przebrań, używając określenia „Voil Jeannetten”. Uczestnicy tej parady niosą druciane klatki dla kanarków z suszonym śledziem, abażury i zepsute parasolki, pchając wózki dla dzieci. Wieczorem na Grote Markt odbywa się symboliczne spalenie figury karnawału, co oznacza zakończenie zabawy.

Aalst jest z pewnością warte odwiedzenia nie tylko w okresie karnawału. Nie mieliście jeszcze czasu go zwiedzić? A więc czas nadrobić zaległości w myśl zasady Dalajlamy: „Raz w roku jedź w miejsce, w którym nigdy wcześniej nie byłeś”.

Dzwonnica w Aalst - wizytówka miasta Słynna dzwonnica w Aalst Aalst - pomnik Ondineke Aalst - wnętrze kolegiaty św. Marcina Aalst - witraże w kolegiacie św. Marcina Karykatury zasłużonych dla miasta Aalst Fasada ratusza w Aalst Aalst - pasaż "Pieter Van Aelst" T’Gasthuys (Muzeum Miejskie) w Aalst Aalst - pomnik pisarza Louisa Paula Boon Kolorowe domy w Aalst Dziedziniec na Starówce w Aalst
<
>
Aalst - witraże w kolegiacie św. Marcina

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

Hubert Verfaillie

23 lutego 2019 – uroczystość wręczenia medalu Hubertowi Verfaillie (w środku) przez Ambasadora RP – Artura Orzechowskiego

Panie Hubercie, jest Pan Belgiem, który niedawno został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Rzeczpospolitej Polskiej przez Ambasadora RP w Brukseli za zorganizowanie w latach 2000 – 2012 wymiany uczniów z Polski i Belgii. To niecodzienne wyróżnienie dla obcokrajowców. Co dla Pana znaczy ten medal?

To dla mnie oczywiście bardzo wielki zaszczyt i nie ukrywam, że jestem dumny z tego wyjątkowego wyróżnienia. Jednocześnie jest to wyraz uznania dla moich współpracowników i dla wszystkich nauczycieli, którzy organizują wymianę z innymi szkołami w Europie.

Skąd u Pana taki sentyment do Polski i Polaków?

Od dawien dawna interesowała mnie Europa Centralna i Wschodnia. Już wcześniej towarzyszyłem grupom turystów w Bułgarii i w Rosji. Jako nauczyciel języka francuskiego w szkole średniej w Leuven chciałem, aby moi uczniowie mieli możliwość poznania innych, w tamtych czasach mniej znanych krajów Europy. I kiedy pojawiła się możliwość wyjazdu do Polski, bez wahania przystąpiłem do tego projektu.

Jak narodził się pomysł współpracy między belgijską szkołą z Leuven i polską z Żagania? Dlaczego akurat Żagań?

Prawdziwą pomysłodawczynią programu polsko-belgijskiej wymiany międzyszkolnej była pani Antonina Wasińska, wówczas nauczycielka języka francuskiego w technikum w Żaganiu. Podczas stażu w Leuven przyszła do St. Albert College, w którym uczyłem i zaproponowała międzynarodową współpracę. I dzięki przychylności dyrekcji mojej szkoły zdecydowaliśmy się podjąć to nieoczywiste w tamtych czasach wyzwanie. I udało się!

Hubert Verfaillie

Wspólne zdjęcie uczestników międzyszkolnej wymiany polsko-belgijskiej

Jak wyglądały te wizyty partnerskie, jak często się odbywały i jak długo trwały?

W latach 2000 – 2012 zostało zorganizowanych 12 wizyt partnerskich, które trwały od dziesięciu do dwunastu dni. Coroczna szkolna wycieczka do Polski wpisała się w kalendarz uczniów z St. Albert College. Belgijscy nastolatkowie mieli okazję w tym czasie zwiedzić Żagań, a następnie inne części Polski: Szklarską Porębę, Duszniki Zdrój, Wrocław, Kraków, Zakopane, Świdnicę, Oświęcim, zamek Książ i oczywiście pochodzić po górach pokrytych śniegiem. Młodzi Belgowie byli wówczas goszczeni przez polskie rodziny, których dzieci brały udział w projekcie wymiany międzyszkolnej. W wycieczkach Belgom towarzyszyli uczniowie z technikum w Żaganiu, którzy mieli okazję szlifować swoją znajomość języka francuskiego. W odpowiedzi polska młodzież była ośmiokrotnie zapraszana do Leuven i goszczona przez rodziny flamandzkie. W czasie pobytu w Belgii młodzi Polacy zwiedzali najsłynniejsze belgijskie miasta: Leuven, Brukselę, Gandawę i Brugię, przy czym szkoła nie ponosiła z tego tytułu żadnych kosztów.

Dlaczego projekt współpracy zakończył się w 2012 r.?

Kiedy odszedłem na emeryturę, moi dwaj koledzy zaprzestali organizacji wymiany międzyszkolnej. Taki projekt współpracy nie jest czymś oczywistym. Do jego realizacji potrzeba doświadczonych opiekunów: nauczycieli i rodziców mających wprawę w podróżowaniu z nastolatkami za granicę. Taka wyprawa niesie bowiem ze sobą pewne ryzyko, ponieważ młodzież ma pokusy w postaci różnych używek i nie zawsze zachowuje się wzorowo. W szkole, przed moim odejściem na emeryturę,  staraliśmy się znaleźć sukcesorów tego projektu, ale wśród młodych nauczycieli nie było kandydatów do przejęcia takiej odpowiedzialności.

Jakie były nadrzędne cele tego projektu?

międzyszkolna wymiana polsko-belgijska

Zajęcia w trakcie międzyszkolnej wymiany polsko-belgijskiej

Przede wszystkim chciałem, aby moi uczniowie poznali kraje Europy Centralnej z dawnego bloku komunistycznego. Chciałem, aby młodzi Belgowie zrozumieli, że Unia Europejska jest fantastycznym projektem i że to ich pokolenie będzie miało zadanie go zrealizować. Ponadto bardzo ważnym aspektem było dla mnie kształcenie językowe. Pragnąłem, aby moi podopieczni zrozumieli, że znajomość języków obcych daje wielkie możliwości i otwiera wiele przysłowiowych drzwi. Przecież uczniowie w trakcie wymiany posługiwali się językiem francuskim (i trochę flamandzkim oraz polskim) w codziennych sytuacjach życiowych, mogli poznać zabytki i kulturę innego kraju europejskiego, co bez wątpienia wzbogaca i poszerza horyzonty.

Gdy współpraca została nawiązana w 2000 r. Polska nie należała jeszcze do UE. Jak wyglądały wówczas formalności związane z organizacją wymiany?

Hubert Verfaillie

Uczestnicy międzyszkolnej wymiany polsko-belgijskiej

Powiem szczerze, że było to wówczas prawdziwe wyzwanie. Jeździliśmy autobusem i w latach 2000 – 2004 (przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej) traciliśmy sporo czasu na granicy ze względu na kontrole paszportowe. Poza tym niektórzy starsi mieszkańcy małego Żagania podejrzliwie patrzyli na młodych Belgów mówiących po flamandzku, myśląc, że rozmawiają po niemiecku.

Ilu uczniów na przestrzeni 12 lat miało okazję uczestniczyć w wymianie polsko-belgijskiej?

Z moich obliczeń wynika, że na przestrzeni 12 lat w programie wymiany polsko-belgijskiej wzięło udział ok. tysiąca uczniów, którzy podróżowali razem po Polsce i po Belgii. Co oczywiste, byli to nastolatkowie z trzecich i czwartych klas, czyli ci, którzy mogli się już posługiwać językiem francuskim na tyle dobrze, aby zorganizować wspólne zajęcia, wspólne zwiedzanie i aby razem spędzać wolny czas.

Jakie instytucje w Belgii wspierały projekt międzyszkolnej wymiany polsko-belgijskiej?

Pomocy finansowej udzieliły: Flamandzkie Ministerstwo Edukacji, Klub Erasmus Lions z Leuven, Klub Ambasadorów i Kiwanis. W sumie udało się zdobyć kwotę 9800 €, która pomogła w zorganizowaniu wizyt nastolatków z Polski.

Hubert Verfaillie

Hubert Verfaillie odznaczony Krzyżem Kawalerskim Rzeczypospolitej Polskiej

Jakie pozytywy dostrzegał Pan w wymianie uczniowskiej?

Korzyści płyną zarówno dla uczniów, jak i dla nauczycieli. Wielu młodych ludzi szuka pomysłu na życie, a zorganizowana międzyszkolna wymiana polsko-belgijska pokazała sens budowy wspólnoty europejskiej. Z kolei nauczyciele mieli szansę poznać choćby w zarysie inne systemy edukacyjne i inne metody nauczania. No i oczywiście nie można zapominać o nawiązanych znajomościach i przyjaźniach, które nierzadko pozostały na lata.

Choć przeszedł Pan na emeryturę, jest Pan nadal aktywny. Jakie są Pana dalsze plany?

Hubert Verfaillie

Hubert Verfaillie (drugi z lewej) w trakcie uroczystości wręczenia mu Krzyża Kawalerskiego Rzeczypospolitej Polskiej

Jestem na emeryturze, ale wcale się nie nudzę. Działam na rzecz społeczno-kulturalnego stowarzyszenia OKRA, wspomagam publikację gazety parafialnej, a wolne chwile poświęcam moim pasjom: ogrodnictwu, historii I wojny św. i kolekcjonowaniu miniaturowych pociągów. Nie planuję już wycieczek z uczniami, ale wciąż mam nieodpartą chęć propagowania idei wymiany międzyszkolnej uczniów. Marzę o tym, aby więcej szkół (flamandzkich lub/i  walońskich) organizowało na terenie Europy taką współpracę, która daje wiele możliwości i z pewnością na zawsze pozostanie w pamięci uczestników.

W takim razie życzę nieustających sukcesów w realizacji dalszych zamierzeń.

Dziękuję bardzo!

 

Przeczytaj także moje inne teksty w kategorii wywiady”.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

gaasbeek

Zamek Gaasbeek od strony dziedzińca; © www.polacyzagranica.eu

Dla lubiących podróże każda okazja jest dobra, żeby gdzieś się wybrać. Ci, którzy mieszkają w Belgii lub rozważają wyprawę do tego kraju, powinni uwzględnić w swoich planach również zamek Gaasbeek leżący 12 km od Brukseli. Aby dobrze zrozumieć historię tej posiadłości, trzeba sobie jasno zdać sprawę, że Belgia pojawiła się na mapie Europy jako niezależne państwo dopiero w 1830 r. W czasach antycznych te tereny zamieszkiwały plemiona Celtów, a od średniowiecza obszar dzisiejszej Belgii był podzielony pomiędzy Francję oraz Niemcy i pozostawał – poprzez zawieranie związków małżeńskich między przedstawicielami różnych dynastii europejskich – również we władaniu Austrii, Hiszpanii i Holandii.

Powstanie zamku Gaasbeek i parku

Zamek Gaasbeek został wzniesiony w średniowieczu, ok.1240 r. na polecenie pierwszego właściciela, Godefroid de Louvain, jako budowla o charakterze obronnym, otoczona fosą i trzema wielkimi stawami. Bezpośrednią przyczyną powstania zamku była chęć obrony księstwa przed hrabiami z Flandrii i Hainaut.

belgia zamki

Zamek Gaasbeek; © www.polacyzagranica.eu

Burzliwa historia regionu odcisnęła znaczące piętno: posiadłość była wielokrotnie niszczona, plądrowana i odbudowywana. Rozległe ogrody, które można podziwiać do dziś, zostały stworzone w XVII w. Rozpościera się z nich piękny widok na zamek.

belgia najpiękniejsze zamki

Zamek Gaasbeek od strony ogrodów; © www.polacyzagranica.eu

W tym samym czasie na terenie parku wzniesiono również barokową kaplicę św. Gertrudy i pawilon z unikatowym sufitem ozdobionym stiukiem. Obecny kształt zamek zawdzięcza XIX-wiecznej przebudowie dokonanej z rozkazu intrygującej właścicielki – markizy Marie Arconati Visconti, która u schyłku życia przekazała w testamencie swoją posiadłość na rzecz państwa belgijskiego i w 1923 r. nastąpiło otwarcie muzeum.

Najsłynniejsi właściciele Gaasbeek

Lamoral d’Egmond pochodził z bardzo bogatej i wpływowej rodziny holenderskiej. Był księciem Gavre, gubernatorem Flandrii i Artois oraz rycerzem Złotego Runa. Jednocześnie służył w armii hiszpańskiej, co doprowadziło go do tragicznego końca. W 1565 r. nabył rozległy Gaasbeek łącznie z 17 przyległymi wioskami. W tamtych czasach mieszkańcy znacznej części Flandrii byli protestantami, a na sile przybierała Inkwizycja, czyli system śledczo-sądowniczy w Kościele katolickim utworzony w celu nawracania i karania heretyków. Lamoral d’Egmond sprzeciwił się jednemu z kardynałów i nie zgodził się, aby znęcano się nad protestantami w jego regionie. Niedługo potem (5 czerwca 1568 r.) został zatrzymany, oskarżony o zdradę i stracony na Grand Place w Brukseli poprzez ścięcie głowy.

gaasbeek

Zamek Gaasbeek – sala poświęcona Lamoralowi d’Egmond; © www.polacyzagranica.eu

Jego majątek został skonfiskowany, a żona Lamorala trafiła do zakonu de la Cambre w Ixelles. W epoce romantyzmu hrabia d’Egmond inspirował artystów i pisarzy i stał się niemym bohaterem wielu dzieł.

Paul Arconati Visconti żył na przełomie XVIII i XIX w. Pochodził z zamożnej włoskiej rodziny i wszedł w posiadanie zamku w 1796 r., dziedzicząc go. Na co dzień mieszkał i pracował w Brukseli (w latach 1797-1800 był nawet burmistrzem), a Gaasbeek traktował jako letnią rezydencję, która jednak podupadła za jego rządów. Viscontiego cechowa ekstrawagancja. Jako zwolennik Napoleona nakazał wznieść w parku Łuk Triumfalny usytuowany na linii Bruksela – Paryż.

belgia co warto zwiedzić

Łuk Triumfalny w parku zamku Gaasbeek; © www.polacyzagranica.eu

Ponadto odbył dalekie podróże – dotarł do Turcji i po powrocie stamtąd zaczął się ubierać jak otoman, nosząc turban i bułat (orientalna szabla z krótką, krzywą głownią i z rozszerzającym się ku końcowi szerokim piórem).

belgia atrakcje turystyczne

Zamek Gaasbeek – komnata Paula Arconati Viscontiego; © www.polacyzagranica.eu

Zaprzęgał również swoją karocę w pięć koni i jednego muła, protestując tym samym przeciw rozporządzeniu króla Holandii, który orzekł, że tylko królewskie karoce mogą być zaprzężone w sześć koni. Słynął z zamiłowania do gromadzenia przepisów kulinarnych i medycznych, co znajduje odzwierciedlenie w zamku.

Marie Arconati Visconti to ostatnia właścicielka zamku, który odziedziczyła po śmierci męża w 1876 r. Jej fascynacja historią, historią sztuki i ideami renesansowego humanizmu zaowocowały transformacją zniszczonej posiadłości w duchu neorenesansowym. Architektem został Charle-Albert, który dokonał harmonijnej przebudowy w eklektycznym stylu. Aby podkreślić, że zamek powstał w średniowieczu, dobudowano wieże i baszty z otworami strzelniczymi i zachowano częściowo gotyckie elementy wnętrz. Ale nowo powstałe skrzydło zamku i dziedziniec noszą wyraźnie znamiona architektury renesansowej.

zamki belgii

Zamek Gaasbeek – portret Marie Arconati Visconti; © www.polacyzagranica.eu

Antyklerykalne poglądy Marii potwierdza fakt, że w zamku nie było kaplicy ani innego miejsca do modlitwy. Odwiedzających zachwyci z pewnością imponujący apartament Marie obejmujący pokój gościnny, sypialnię i łazienkę. Ta część zamku wyraźnie różni się od pozostałych wnętrz. Widać tu zamiłowanie markizy do komfortu. XIX-wieczna łazienka była niezwykle nowoczesna – liczne lustra, wanna i luksusowe kosmetyki Guerlain wskazują wyraźnie na francuskie korzenie arystokratki.

Odwiedzający Gaasbeek już po wejściu na dziedziniec mają wrażenie, że przenoszą się w czasie – po ogrodzie przechadzają się majestatycznie piękne pawie, a natura emanuje spokojem. Na zwiedzenie całości trzeba sobie zarezerwować przynajmniej dwie godziny. Przybywający mają okazję zobaczyć portrety właścicieli zamku, różnorodne przyrządy astronomiczne, meble, arrasy, złotą i srebrną zastawę stołową, a także pamiątki z podróży. W oczy rzuci się z pewnością „Porrtet Giammartino Arconati Visconti na wielbłądzie” ukazujący młodego markiza w czasie egzotycznej wyprawy na Bliski Wschód. Orientalizm w XIX w. był modny i dlatego zamożni zabierali ze sobą malarzy, aby uwiecznić na płótnie ich wojaże. Ten zachwyt kulturą Wschodu wyjaśnia również, dlaczego w zamku Gaasebek można dostrzec różne egzotyczne przedmioty.

Park zamku Gaasbeek; © www.polacyzagranica.eu

Po wyjściu z zamku warto nacieszyć oczy pięknym widokiem z dziedzińca, a potem udać się na romantyczną przechadzkę jedną z wielu alejek, a do tego wystarczy ładna pogoda, miłe towarzystwo i dobry humor.

cof cof dav IMG_20150412_125318732_HDR cof KvG Ridderzaal © Luc Van Muylem KvG Zaal van de Wacht © Luc Van Muylem KvG Archiefzaal © Luc Van Muylem KvG Bibliotheek © Luc Van Muylem KvG Keuken © Luc Van Muylem Ogrody zamku Gaasbeek sdr cof
<
>
Restauracja "Graaf van Egmond" w Gaasbeek; Gaasbeek - dziedziniec zamkowy; © www.polacyzagranica.eu

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

giethoorn

Giethoorn – widok na wioskę

O Wenecji słynącej z rozlicznych kanałów słyszał każdy. Ale kto (poza mieszkańcami Holandii) słyszał o Giethoorn? Na własny użytek przeprowadziłam sondaż wśród znajomych różnych narodowości i za każdym razem widziałam zdziwienie malujące się na twarzach rozmówców. Nie natrafiłam ani na jedną osobę, która znałaby – choćby ze słyszenia – to niezwykłe miejsce. Sama dowiedziałam się o nim dwa lata temu, gdy szukałam czegoś w Internecie. I tak zrodził się w mojej głowie kolejny pomysł na weekend. Tę unikatową w skali świata wioskę dzieli od Brukseli odległość 300 km, ale droga wiedzie przez autostrady i mija szybko (kliknij w zamieszczone tu zdjęcia, aby zobaczyć je w powiększeniu).

Giethoorn – trochę historii

Wioska została założona w średniowieczu, ok. 1230 r. przez grupę migrantów z krajów śródziemnomorskich. Ci pierwsi mieszkańcy znaleźli rogi dzikich kóz, które zginęły podczas powodzi i nazwali swoją osadę Geytenhoren (gęsie rogi). Z czasem jednak nazwa uległa przekształceniu najpierw w Geythorn, a później w Giethoorn.

giethoorn

Wioska Giethoorn w Holandii

Jak wiadomo, Holandia to kraj nizinny, a jedna czwarta jego terytorium leży poniżej poziomu morza. Ale mieszkańcy świetnie nauczyli się, jak radzić sobie z nadmiarem wody. Doskonałym tego przykładem jest właśnie najstarsza część Giethoorn. Tu każdy dom jest usytuowany na mini-wysepce otoczonej kanałami, które zostały wykopane ręcznie(!). To wyjaśnia, dlaczego są płytkie – mają głębokość zaledwie 60-80 cm, co pozwala zimą bezpiecznie śmigać na łyżwach po skutych lodem kanałach.

giethoorn

Giethoorn zimą

Pobyt w Giethoorn jest niezapomnianym doświadczeniem: oto niczym za dotykiem czarodziejskiej różdżki można metaforycznie przenieść się w czasie. W promieniach słońca wioska wygląda wprost bajkowo i urzeka od pierwszej chwili. W starej części zamieszkałej przez około 2,5 tysiąca ludzi nie ma bowiem żadnych dróg (poza ścieżkami rowerowymi), a odwiedzający mogą się poruszać pieszo lub na łodziach. Spacer okraszony zdjęciami unikalnych pejzaży oraz XVIII- i XIX-wiecznych domów pokrytych strzechą jest niezapomniany. W przeszłości w Giethoorn mieszkali ubodzy, którzy stosowali strzechy ze słomy albo z trzciny. Gwoli ciekawości, na jeden metr kwadratowy takiego dachu potrzeba było 8-12 snopków. Dziś te domy w połączeniu z kanałami i drewnianymi mostami stanowią wielką atrakcję turystyczną.

giethoorn

Łodzie w Giethoorn; © www.polacyzagranica.eu

giethoorn

Holenderska wioska Giethoorn; © www.polacyzagranica.eu

Mieszkańcy każdego z domów dysponują łodziami, które są podstawowym środkiem transportu. Tak przewozi się zakupy, wyposażenie wnętrz czy materiały budowlane. W piękne dni po kanałach pływa nawet tysiąc różnych łódek, kajaków, łodzi wycieczkowych, z czego 400 jest przeznaczonych dla turystów.

Co i rusz wszakże można się natknąć na ogłoszenia promujące ten rodzaj rozrywki. Trzeba jednak pamiętać, że w najstarszej części wioski można żeglować z maksymalną prędkością 6 km/h, a na kanałach nie obowiązuje pierwszeństwo z prawej strony, tylko zasada dająca priorytet większej łodzi. Nie wolno też pływać po kanale zarezerwowanym dla pogotowia ratunkowego, policji i straży pożarnej. Dzięki skrótowi służby specjalne poruszające się również na łodziach mogą w dwie minuty dotrzeć do centrum wioski. W przeszłości pożary zdarzały się zdecydowanie częściej, gdyż nie istniały tak dobre jak obecnie impregnaty zabezpieczające strzechy przed ogniem. Wystarczy spojrzeć na wiatrak z płaskim dachem i bez skrzydeł, który zapalił się w 1949 r. Udało się go częściowo uratować, a pomysłowi Holendrzy zamienili go w … dom.

Giethoorn – rejs stakiem

giethoorn

Marina w Giethoorn; © www.polacyzagranica.eu

Spacerując raz prawą, raz lewą stroną wzdłuż głównego kanału, łatwo dotrzeć do mariny. Można tam wypożyczyć łodzie lub wybrać się na wycieczkę małym statkiem pasażerskim. Te druga opcja jest godna polecenia, ponieważ pozwala zobaczyć miejsca na ogół ukryte przed nieświadomymi ich istnienia turystami. Ponad godzinna eskapada statkiem obejmuje również wypłynięcie na wyjątkowe jezioro Bovenwijde. Jego niezwykłość polega na tym, że ma zaledwie około jeden metr głębokości i leży na terenie Parku Narodowego Weerribben-Wieden. Atrakcją jest też znajdujący się na wyspie Het Kraggehuis, rozległy dom skonstruowany w 1918 r. Ten

giethoorn

Jezioro Bovenwijde; © www.polacyzagranica.eu

przebudowany po pożarze obiekt cieszy się wielką popularnością wśród organizatorów przyjęć panieńskich, kawalerskich i urodzinowych. I choć wynajęcie na weekend kosztuje 1200 €, to przy maksymalnej liczbie 54 gości, cena jest kusząca. Na przybywających nad jezioro Bovenwijde czeka bogata oferta rekreacyjna w postaci rozmaitych sportów wodnych, rozległa sieć dobrze oznakowanych ścieżek rowerowych i czarujące Giethoorn.

Atrakcje Giethoorn

giethoorn

Giethoorn – pomnik upamiętniający film “Fanfare”; © www.polacyzagranica.eu

Spacerując po Giethoorn, trzeba obowiązkowo zatrzymać się w kawiarni „Fanfare”. Jej historia sięga 1958 r., bo właśnie wtedy Bert Haanstra nakręcił w niej komedię pod tym samym tytułem. Fabuła jest nieskomplikowana i choć film jest czarno-biały, warto go obejrzeć ze względu na niepowtarzalne pejzaże, dzięki którym wioska zyskała sławę. Zresztą nieco dalej można się natknąć na dwa pomniki nawiązujące do filmu, przy których turyści z ochotą uwieczniają się na zdjęciach.

giethoorn

Muzeum Giethoorn; © www.polacyzagranica.eu

Co jeszcze warto zobaczyć? Na pewno muzeum Giethorn ukazujące życie mieszkańców w minionych wiekach i Gloria Maris, czyli dom pełen najróżniejszych muszli. A ci, którym dopisze szczęście, będą mieli jeszcze okazję ujrzeć narzeczonych i gości weselnych przybywających łodziami wprost do kościoła.

 

Giethoorn, zwane często holenderską Wenecją, jest bez wątpienia wyjątkowe. Trzeba jednak pamiętać, że znalezienie noclegu w centrum wioski z urzekającym widokiem na kanały może okazać się nie lada wyzwaniem. Ludzie rezerwują hotele, B§B, pensjonaty i kempingi z sześcio-, a nawet ośmiomiesięcznym wyprzedzeniem! Natomiast miejsca noclegowe oddalone o kilka czy kilkanaście kilometrów od centrum Giethoorn można znaleźć raczej bez problemu i są one nieco tańsze. A więc życzę udanej podróży i niezapomnianych wrażeń z pobytu w tej magicznej wiosce!

giethoorn-314961_1280 bty giethoorn-2481489_1280 giethoorn-2371696_1280 giethoorn-2368494_1280 bty giethoorn-2481483_1280 bty bty bty bty bty bty bty
<
>
Holenderska wioska Giethoorn; © www.polacyzagranica.eu

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

madryt atrakcje

Madryt – Pałac Krysztalowy (Palacio de Cristal) w parku del Buen Retiro

Madryt to świetny pomysł na weekend, na – tak teraz modny – city break. Choć pozostaje w cieniu Barcelony, z całą pewnością warto uwzględnić ten kierunek w swoich podróżniczych planach. O tym, co warto zwiedzić w Madrycie w czasie krótkiego pobytu, pisałam w artykule „Madryt, czyli tapas i inne atrakcje”, który można przeczytać tutaj. Dziś druga część tego tekstu, czyli wskazówki dla tych, którzy mają nieco więcej czasu na zwiedzenie stolicy Hiszpanii.

Madryt – trasa zwiedzania

Puerta del Sol – budynek Metrópolis – Palacio de Cibeles – dworzec Atocha – Muzeum Prado – Kościół San Jeronimo el Real – park del Buen Retiro – Puerta de Alcala – ulica Gran Via – stadion Real Madryt

madryt zabytki

Madryt – budynek Metrópolis

Dla niestrudzonych, mających nieodpartą ochotę zobaczyć jak najwięcej, dobrą opcją jest autobus Hop-on, Hop-off oferujący dwie trasy: Madryt historyczny i Madryt współczesny. W czasie przejażdżki warto słuchać wskazówek, gdzie wysiąść i co zwiedzić, gdzie są punkty widokowe, o których nie wspominają przewodniki. Wasze głowy będą kręcić się z prawa w lewo, tyle jest oszałamiających budynków. Wzrok z pewnością przykuje Metrópolis powstały na początku XX w. (kliknij w zamieszczone tu zdjęcia, aby zobaczyć je w powiększeniu). Ta budowla pełniąca w dzisiejszych czasach rolę biurowca zachwyca majestatyczną kopułą z licznymi złoceniami i stojącym na szczycie posągiem Wiktorii – rzymskiej bogini zwycięstwa. Metrópolis prezentuje się pięknie zarówno w pełnym słońcu, jak i w nocy, gdy jest imponująco oświetlony.

madryt zabytki

Madryt – Pałac Kybele (Palacio de Cibeles)

madryt zabytki

Madryt – Pałac Kybele (Palacio de Cibeles)

Kilka minut później autobus przejeżdża obok Pałacu Kybele (Palacio de Cibeles), który widnieje na prawie każdej pocztówce z Madrytu. Ta pochodząca z pocz. XX w. budowla w przeszłości mieściła pocztę główną oraz Pałac Komunikacji (Palacio de Comunicaciones), a od 2007 r. – co wcale nie dziwi – część wnętrz uczyniono siedzibą władz miejskich i burmistrza Madrytu. Na przystanku Plaza de Cibeles po prostu trzeba wysiąść, aby wejść do środka Pałacu Kybele, gdzie mieszczą się również wystawy, restauracja i oczywiście punkt widokowy (!). Po wyjściu nie można sobie odmówić spaceru po placu, aby zrobić kilka pamiątkowych zdjęć na tle słynnej fontanny frygijskiej bogini płodności Kybele (Fuente de Cibeles). Rzeźba przedstawia boginię siedzącą na rydwanie zaprzężonym w dwa lwy. Plaza de la Cibeles to charakterystyczne miejsce, gdyż w przeszłości tu właśnie przebiegała granica między królewskimi posiadłościami i pałacami arystokracji a dzielnicą zamieszkałą przez zwykłych obywateli.

madryt atrakcje

Madryt – wnętrze dworca Atocha

Kolejnym miejscem wartym odwiedzenia jest dworzec kolejowy Atocha. Pewnie część z Was jest teraz nieco zdziwiona moim wyborem. Ale uwaga, ten dworzec jest naprawdę niezwykły – bardziej przypomina tropikalny ogród, gdyż w jego wnętrzach rosną ogromne palmy i inne egzotyczne drzewa, nad głowami fruwają gołębie, a w sadzawce pływają żółwie. Ta główna stacja Madrytu powstała pod koniec XIX w. i była uznana za arcydzieło architektury kolejowej. Nic dziwnego, skoro budową kierował współpracownik Gustava Eiffela.

madryt zabytki

Madryt – muzeum Prado

Ale Madryt jest również mekką dla fascynatów sztuki. Perłą jest oczywiście muzeum Prado ze zbiorami malarstwa El Greco, Diego Velázqueza, Francisco Goi, Pabla Picassa i wielu innych światowej sławy malarzy. Trzeba jednak wiedzieć, że nawet na pobieżne zwiedzenie tego ogromnego muzeum trzeba sobie zarezerwować przynajmniej cztery godziny. Naprzeciwko wejścia do muzeum znajduje się słynny hotel Ritz – to informacja dla tych, którzy uwielbiają luksus i marzą o spotkaniu sławnych tego świata. Kto wie, może dopisze Wam szczęście…

madryt co warto zobaczyć

Madryt – kościół San Jerónimo el Real

Kilka kroków dalej znajduje się kościół San Jerónimo el Real. Wybudowano go w XVI w., ale na przestrzeni wieków wielokrotnie zmieniano jego wygląd. W przeszłości był to klasztor Hieronimitów, ale czasy Napoleona nie były łaskawe dla tego obiektu sakralnego: zakonnicy zostali wygnali, a wewnątrz kościoła urządzono kwaterę wojsk francuskich, które zdewastowały zabytek. W połowie XIX w. – z rozkazu królowej Izabeli II – rozpoczęto odbudowę w stylu neogotyckim. W kościele San Jerónimo el Real miały miejsce ważne dla Hiszpanów wydarzenia historyczne, w tym msza święta z okazji objęcia urzędu króla przez Juana Carlosa I.

madryt co warto zobaczyć

Madryt – park del Buen Retiro

madryt co warto zobaczyć

Madryt – Pałac Krysztalowy (Palacio de Cristal)

Madryt – na szczęście dla mieszkańców – ma dużo terenów zielonych i rozległych parków. Miejscem, którego nie można pominąć w czasie wizyty w stolicy Hiszpanii, jest prestiżowy, publiczny park del Buen Retiro. Już majestatyczna brama daje przedsmak tego, co czeka przybywających. Do XIX w. był to park królewski, co z pewnością wyjaśnia piękno tego terenu pełnego rzeźb, fontann, kaskad i niezwykłej roślinności. Najbardziej znanym miejscem w parku jest jezioro, przy którym stoi półkolista kolumnada z pomnikiem Alfonsa XII. To tu bardzo często odpoczywają madrytczycy, którzy uwielbiają pływać łódkami po jeziorze Salón del Estanque. W parku mieszczą się też dwa pałace: Pałac Krysztalowy (Palacio de Cristal), w którym odbywają się różne wystawy, i Pałac Velázqueza (Palacio de Velázquez) czynny od kwietnia do października.

madryt zabytki

Madryt – brama Puerta de Alcalá

Madryt ma też kilka pięknych bram. Jedną z nich jest Puerta de Alcalá na Placu Niepodległości. Ta XVIII-wieczna brama wschodnia ma pięć przejść i jest ozdobiona rzeźbami. Na jej przedłużeniu znajduje się wspomniany wcześniej Pałac Kybele, wyznaczając tym samym piękną aleję calle de Alcalá.

madryt atrakcje

Madryt – wnętrze sklepu na Gran Via

Kochający zakupy też poczują się w Madrycie jak w niebie. Oto calle Gran Via otwiera swoje podwoje dla tych, którzy są gotowi szeroko otworzyć swoje portfele. Mnie urzekł sklep H§M – wystarczy spojrzeć na zamieszczone tu zdjęcie. Gdy przypadkowo do niego weszłam, myślałam, że jestem we wnętrzu jakiejś luksusowej marki. A jednak życie lubi zaskakiwać…

 

 

madryt atrakcje

Madryt – stadion Bernabeu

I na koniec nie lada gratka dla fanów piłki nożnej – stadion Bernabeu, gdzie odbywają się mecze drużyny Real Madryt. Osobiście widziałam ten obiekt tylko z zewnątrz, ale wierzę, że dla kibiców Thibaut Courtois i Luka Modrića to miejsce niezwykłe, wręcz kultowe.

 

Madryt jest interesującym kierunkiem dla poszukujących inspiracji i pomysłu na kolejną wyprawę, co bezspornie potwierdzają statystyki – wszak rocznie odwiedza to miasto ok. siedem milionów ludzi. A jeszcze nieprzekonanym warto przypomnieć ukute powiedzenie „życie jak w Madrycie” oznaczające beztroskie i dostatnie życie. Ale, żeby się o tym przekonać, trzeba tam po prostu pojechać…

madrid-142974_1280 madrid-1999645_1280 architecture-3269011_1280 madrid-2179929_1920 building-2019357_1280 DSCN3390 DSCN3407 DSCN3408 DSCN3440 crystal-palace-3646684_1280 spain-1833912_1280 madrid-3417093_1280 madrid-1493003_1280 DSCN3417 station-3901948_1280 station-388349_1280
<
>
Pałac Velázqueza (Palacio de Velázquez) w parku del Buen Retiro

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

madryt atrakcje

Madryt – Palacio de Cibeles (Pałac Kybele)

Madryt to kolejna stolica europejska, którą po Rzymie, Atenach i Paryżu trzeba zobaczyć. To hiszpańskie miasto, którego sławę przyćmiewa nieco Barcelona, zachwyca od pierwszej chwili. Po przylocie na lotnisko Barajas i odbiorze bagażu, nadchodzi czas na przemieszczenie się do centrum. Odległość 11 km można pokonać transportem publicznym lub taksówką. I tu miła niespodzianka: nie trzeba się obawiać wygórowanej ceny za przejazd białą taksówką, ponieważ jest ustalona stała stawka za taki kurs (za każdym razem 30 € – w chwili pisania tego tekstu).

Madryt trasa zwiedzania

Puerta del Sol – pomnik madryckiego niedźwiedzia – Plaza Mayor – Calle de Cuchilleros – hala Mercado de San Miguel – Plaza de la Villa – pomnik ofiar zamachu na króla Alfonsa XIII i Victorię Eugenię – katedra Almudena – pałac królewski Palacio Real – ogrody Sabatini – świątynia Deboh             

madryt zwiedzanie

Madryt – trasa zwiedzania centrum

Tym, którzy w krótkim czasie chcą się dużo dowiedzieć i poznać mniej znane fakty z historii Madrytu, polecam wycieczkę Free Walking Tour (kliknij w zamieszczone tu zdjęcia, aby zobaczyć je w powiększeniu). Jak sama nazwa mówi, taki spacer z przewodnikiem jest bezpłatny, ale należy go zarezerwować z wyprzedzeniem na stronie www.freetour.com/madrid . Wybór jest naprawdę duży, a oferta skierowana do osób mówiących po angielsku lub hiszpańsku. Opisana tu trasa jest bestsellerem i nazywa się „Free Tour Madrid Historical Experience”.

madryt atrakcje

Puerta del Sol – siedziba Autonomicznej Wspólnoty Madrytu

Miejsce spotkań wyznaczone jest na najsłynniejszym madryckim placu Puerta del Sol. To tam należy wypatrywać przewodnika z charakterystyczną, pomarańczową parasolką z napisem „Free Tour”. Puerta del Sol to centrum Madrytu i Hiszpanii, ponieważ to tu przebiega słynny kilometr zero, od którego mierzy się odległości drogowe.

madryt atrakcje

Madryt – kilometr zero na Puerta del Sol

Upamiętnia to wmurowany w chodnik kamień, przy którym wielu ludzi robi sobie zdjęcia. Łatwo go znaleźć – wystarczy spojrzeć na biało-czerwony, prostokątny budynek z wieżą zegarową, który w przeszłości przez dwa lata (1766-1768) był gmachem Poczty Głównej, później rezydencją Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a dziś jest siedzibą Autonomicznej Wspólnoty Madrytu.

 

madryt atrakcje

Symbol Madrytu – niedźwiedź podjadający poziomki z drzewa madroño

Pośrodku Puerta del Sol stoi pomnik Carlosa III, króla Hiszpanii, ale – czy się to komuś podoba, czy nie – nie cieszy się on wśród turystów taką popularnością jak monument niedźwiedzia podjadającego poziomki z drzewa madroño. Niedźwiedź, który jest w herbie miasta, pojawił się tu dla upamiętnienia dawnych czasów, gdy obecny plac Puerta del Sol porastały liczne lasy zamieszkałe przez niedźwiedzie. Legenda głosi, że te potężne zwierzęta szczególnie lubiły owoce rosnące na drzewach madroño. Dlaczego? Ponieważ te smakowite owoce w pełnym słońcu ulegały szybkiej fermentacji typowej dla procesu wyrobu wina, co znaczy, że niedźwiedzie często zostawały pod wpływem alkoholu…

Madryt – jedna ze słynnych tablic wmurowanych w chodnik

Idąc w kierunku Plaza Mayor, warto zatrzymać się kilkakrotnie i zwrócić uwagę na wmurowane w chodnik tablice wskazujące prestiżowe punkty na mapie Madrytu, w których ten sam biznes prowadzony jest przynajmniej od 100 lat. Pierwszym takim miejscem jest istniejący od 1886 r. sklep z dewocjonaliami „Sobrinos de Pérez” przy ulicy Calle de Postas 6, nieco dalej – najstarszy hotel w Madrycie „Petit Palace Posada del Peine” działający nieprzerwanie od 1610 r.!

 

madryt atrakcje

Madryt – przewodnik “Free Walking Tour” na Plaza Mayor

madryt zwiedzanie

Madryt – Plaza Mayor

Kolejnym ważnym punktem na mapie Madrytu jest Plaza Mayor, wielki, prostokątny plac z kilkoma bramami, świadek wielu wydarzeń, w tym płonących stosów za czasów hiszpańskiej Inkwizycji. Niestety, w wyniku kilku pożarów budynki uległy zniszczeniu i do dziś oryginalna pozostała tylko część ozdobiona malowidłami. Uważni obserwatorzy znajdą tam postać słynnego madryckiego niedźwiedzia. Co ciekawe, na prestiżowym Plaza Mayor jest mnóstwo apartamentów, w których mieszkają madrytczycy, a część z nich zamieniono na typowe B&B, więc jeśli ktoś chciałby mieszkać w centrum, w pełnym turystów miejscu, może zrealizować ten pomysł.

Jedna z bram prowadzi z Plaza Mayor na Calle de Cuchilleros, gdzie warto zwrócić uwagę na kilka budynków. Po pierwsze – na dwie restauracje „Las Cuevas de Luis Candelas” i „Sobrino de Botin Horno de Asar”, o czym piszę poniżej w części poświęconej rekomendowanym lokalom, gdzie warto zjeść w Madrycie. Kolejnym – zabawnym wydawać by się mogło – miejscem  jest najstarszy i najsłynniejszy zakład fryzjerski i Barber shop „El Kinze de Cuchilleros” (Calle de Cuchilleros 15). To nie lada gratka dla panów, bo jeśli dopisze im szczęście, mogą tu spotkać Antonio Banderasa, hiszpańskiego aktora i reżysera znanego m.in. z filmu „Desperados” lub inne gwiazdy, które przy okazji pobytu w Madrycie tu właśnie przychodzą się strzyc.

madryt zwiedzanie

Madryt – hala Mercado de San Miguel ze najsłynniejszymi tapas

Każdy, kto zawita do Madrytu, powinien bez wątpienia udać się do „Mercado de San Miguel”. Hiszpania słynie przecież z tapas, czyli niewielkich przekąsek podawanych na ciepło i na zimno. Hala otwarta jest w godzinach 10:00 – 2:00 i przyciąga turystów z całego świata. Jest tak sławna, że często można tam dostrzec ekipy telewizyjne kręcące programy kulinarne o tym niezwykłym miejscu. Warto najpierw obejść całą halę, aby móc zdecydować, czego mamy ochotę skosztować, bo wszystkiego z pewnością nie pomieści nasz żołądek. A wybór jest oszałamiający: od owoców morza, mięs, warzyw, serów, po desery i rozmaite alkohole.

madryt zabytki

Madryt – Plaza de la Villa

Po tak wyśmienitej degustacji warto ruszyć dalej. Kolejnym punktem programu jest Plaza de la Villa, jednen z najlepiej zachowanych i najstarszych zabytków Madrytu. W średniowieczu było to centrum miasta, ponieważ tam miały swój początek trzy ulice, odpowiadające pierwotnemu projektowi Madrytu. Na placu zwracają uwagę trzy budynki: Casa y Torre de los Lujanes, Casa de Cisneros i Casa de la Villa pochodzące kolejno w XV, XVI i XVII w., które mają wysoką wartość historyczną.

Zaledwie dwie minuty spaceru dzielą nas od kolejnego miejsca, przy którym warto się zatrzymać. Oto przy Calle Mayor znajduje się pomnik ofiar zamachu na króla Alfonsa XIII i Victorię Eugenię. To tragiczne wydarzenie miało miejsce 31 maja 1906 r., w dniu ślubu króla Alfonsa XIII. Wówczas anarchista rzucił z balkonu domu bukiet kwiatów z ukrytą bombą, aby zamordować rządzącego odbywającego przejażdżkę królewskim powozem. Małżonkowie uszli z życiem, ale ofiarą zamachu padły 23 niewinne osoby. Dla ich uczczenia postawiono pomnik, a balkon, z którego dokonano zamachu, jest zawsze ozdobiony bukietem świeżych kwiatów.

madryt zabytki

Madryt – katedra Almudena

Przedostatni punkt wycieczki z przewodnikiem stanowi katedra Almudena uważana przez wielu Hiszpanów za najbrzydszą w kraju ze względu na pomieszanie stylów architektonicznych: neobizantyjskiego, neoromańskiego i neogotyckiego. To miejsce może być bliskie Polakom, ponieważ ta madrycka katedra została poświęcona w 1993 r. przez papieża Jana Pawła II.

madryt zabytki

Madryt – dziedziniec pałacu królewskiego

Free Walking Tour kończy się przed wejściem do imponującego pałacu królewskiego Palacio Real, który polecam zobaczyć! Budowla pochodzi w XVIII w. i jest ogromnym gmachem liczącym ponad 3 tysiące (!) pomieszczeń. Hiszpańska rodzina królewska, na czele której stoi w chwili pisania tego tekstu król Filip VI Burbon i jego żona Letycja, tu nie mieszka, a pałac wykorzystywany jest do wizyt dyplomatycznych. Z tego powodu jest dostępny dla zwiedzających tylko wówczas, gdy nie goszczą tu wielcy tego świata. Mnie akurat dopisało szczęście i moim udziałem stało się zwiedzenie 23 komnat (tylko tyle jest

madryt zabytki

Madryt – wnętrze pałacu królewskiego

udostępnionych dla turystów), które są oszałamiająco piękne i zachwycają przepychem. Zdjęcia można robić jedynie na korytarzach, klatce schodowej i w kaplicy. Pracownicy bardzo rygorystycznie przestrzegają tego zakazu, a nieposłusznym każą natychmiast skasować wykonane ujęcia! Komnaty, które można oglądać, aż kapią bogactwem. Warto wiedzieć, że w godzinach 16:00-18:00 mieszkańcy Unii Europejskiej mogą zwiedzać pałac i zbrojownię za darmo. Udziałem przybywających w okolice pałacu turystów może też być uroczysta zmiana warty. Wprawdzie nie jest ona tak widowiskowa jak ateńska, ale uważam, że nie jest to stracony czas.

madryt atrakcje

Madryt – królewskie ogrody Sabatini

Do pałacu przynależą również ogrody Sabatini, choć trzeba przyznać, że w zestawieniu z ogromem budowli nie są one tak imponujące pod względem wielkości. Ale ponieważ wejście jest bezpłatne, a ze schodów roztacza się ładny widok, warto je uwzględnić w swoich planach. Na spacer po ogrodach w stylu francuskim z pewnością wystarczy 20 minut.

madryt atrakcje

Madryt – egipska świątynia Debod

Madryt ma wiele parków i terenów zielonych. Po spacerze po pałacowych ogrodach można udać się nieco dalej. Wkrótce oczom przybywających ukaże się bowiem świątynia Debod. Wstęp jest bezpłatny, choć trzeba pobrać darmowe bilety, na podstawie których Izba Turystyki oblicza liczbę odwiedzających. Świątynia pierwotnie znajdowała się na południu Egiptu, w miejscowości Debod, w pobliżu pierwszej katarakty. Pochodzi z II w. p.n.e. i jest ozdobiona licznymi reliefami zarówno z epoki Ptolemeuszów, jak i z czasów cesarstwa rzymskiego. No więc jak świątynia Debod znalazła się w Madrycie? Otóż w 1960 r. W Egipcie zaczęto budowę Wielkiej Tamy Asuańskiej, która zagrażała wielu zabytkowym obiektom. Obawiając się zatopienia świątyni, UNESCO zwróciło się o międzynarodową pomoc mającą na celu ratowanie dziedzictwa kulturowego. Jednym z krajów, który aktywnie włączył się w akcję, była Hiszpania. W podziękowaniu za ocalenie zabytku przekazano go w 1968 r. i już dwa lata później umieszczono w Madrycie. Należy dodać, że było to nie lada wyzwanie, ponieważ świątynia była przeniesiona kamień po kamieniu i po niezwykłej akcji budowla poświęcona Amonowi i Izydzie stanęła w parku de la Montaña.

Madryt – gdzie dobrze zjeść                 

W Madrycie można naprawdę skosztować fantastycznego jedzenia pod warunkiem, że wie się, gdzie serwują prawdziwe kulinarne cuda. Z pewnością warte polecenia są następujące miejsca:

madryt atrakcje

Tapas w hali „Mercado de San Miguel”

Hala Mercado de San Miguel” pisałam o niej wyżej i dla mnie to absolutny numer 1! Tego mieszczącego się na Plaza de San Miguel miejsca nie sposób nie uwzględnić w swoich planach. To bezapelacyjny „must visit”. Wybór prawdziwych tapas jest ogromny, więc warto poświęcić czas, żeby tu zajrzeć i nacieszyć kubki smakowe całą gamą rozmaitych smaków. Gwarantuję, że nie będziecie żałować.

madryt atrakcje

Madryt – „Museo del Jamón”

„Museo del Jamón” – to nie muzeum szynki, a sieć dostępnych na każdą kieszeń barów i restauracji specjalizujących się w wyrobach z wieprzowiny. Je się w nich zazwyczaj na stojąco przy ladach, ale doznania smakowe są naprawdę niezapomniane. Gotowym na to wyzwanie polecam jeden z adresów: Calle Mayor 7, Calle Gran Vía 72, Carrera de S. Jerónimo 6.

 

 

madryt zwiedzanie

Madryt – restauracja „Sobrino de Botin Horno de Asar”

Restauracja „Sobrino de Botin Horno de Asar” – najstarsza na świecie restauracja istniejąca od 1725 r., co potwierdza zamieszczony w oknie certyfikat rekordu Księgi Guinnessa. W przeszłości lokal otworzył Francuz Jean Botin pod wpływem zachwytu kuchnią hiszpańską z regionu Segovia. Ponieważ nie miał dzieci, jego biznes odziedziczył bratanek (z hiszpańskiego „sobrino”). Restauracja szczyci się również faktem, że jako kelner pracował tu Francisco Goya zanim został znanym malarzem. Specjalnością lokalu jest pieczone prosię.

Restauracja „Las Cuevas de Luis Candelas” – dość drogi lokal mieszczący się parę kroków od Plaza Mayor. Historia tego miejsca jest nierozłącznie związana z XIX-wiecznym madryckim bandytą Luisem Candelas, który niczym Robin Hood okradał bogatych, by dać biednym, i niczym Cassanova uwodził piękne i zamożne kobiety. Ubrany w charakterystyczną turkusową kurtkę, mahoniowe spodnie i szeroki pas miał swoją kryjówkę w miejscu, gdzie dziś mieści się restauracja, pod arkadami Cuchilleros. Dlaczego tam? Ponieważ z piwnic było wiele wyjść, które mogły posłużyć jako droga ucieczki w razie konieczności. Ale jak mówi stare porzekadło: „Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”. W końcu Luis Candelas został schwytany i skazany na śmierć. Istniejąca od 1949 r. restauracja cieszy się sławą wśród smakoszy, a w menu można znaleźć hiszpańskie specjały, od zup, mięs po ryby.

Madryt jest niezwykły i pewnie tak jak mnie, zauroczył i zauroczy niejednego z Was. Propozycja drugiego dnia spędzonego w stolicy Hiszpanii znajduje się w kolejnym wpisie (“Madryt – pomysł na city break“), do którego przeczytania zapraszam już dziś.

royal-palace-3458815_1280 spain-2709002_1280 royal-3462249_1280 bdr palace-266629_1280 spain-2709124_1280 spain-3219540_1280 madrid-1408349_1280 buildings-399592_1280 spain-1849573_1280 bty madrid-385104_1280 bdr bdr bdr DSCN3358 Picture2 madrid-3021998_1280
<
>
Madryt - pałac królewski od strony ogrodów Sabatini

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

belgia zabytki

Zamek Groot-Bijgaarden k. Brukseli; © www.polacyzagranica.eu

Wiosna to idealny czas na wyprawę do zamku Groot-Bijgaarden leżącego zaledwie 7 km od Brukseli. Właśnie od kwietnia do początku maja w rozległym ogrodzie otaczającym zamek odbywają się Floralia, czyli festiwal kwiatów (kliknij w zamieszczone tu zdjęcia, żeby zobaczyć je w powiększeniu). 14-hektarowy park – jak co roku – jest obsadzony ogromną ilością kwiatów cebulowych, wśród których wyróżnić można 400 gatunków tulipanów, hiacyntów i żonkili. Kwiatowy dywan zmienia się co tydzień w zależności od fazy kwitnienia roślin. Wiosenny ogród w Groot-Bijgaarden nasuwa skojarzenie z holenderskim Keukenhof, o czym pisałam tutaj, choć trzeba przyznać, że jego powierzchnia jest o połowę mniejsza. Rok 2019 jest wyjątkowy, ponieważ w Belgii jest hucznie obchodzona 450. rocznica śmierci flamandzkiego malarza, Pietera Breugla Starszego, który znaczną część życia spędził w Brukseli, gdzie zresztą zmarł. Z tej okazji w parku oraz odrestaurowanej szklarni można oglądać kopie dwudziestu najsłynniejszych obrazów Breugla.

Wenecka parada w Groot-Bijgaarden

belgia zabytki

Groot-Bijgarden – wenecka parada; © www.polacyzagranica.eu

belgia atrakcje

Wenecka parada w parku Groot-Bijgaarden; © www.polacyzagranica.eu

Właściciele zamku i ogrodu Groot-Bijgaarden wiedzą, jak przyciągnąć odwiedzających. Już na stałe w kalendarz Floraliów wpisała się parada w strojach weneckich. To właśnie wydarzenie ma miejsce w drugą sobotę i niedzielę po rozpoczęciu festiwalu kwiatów. Z zamku, przy dźwiękach muzyki, wychodzą tajemnicze postacie ubrane w weneckie stroje karnawałowe, by przechadzać się w promieniach słońca po ogrodzie pełnym kolorowych roślin. Jest to nie lada gratka dla fotografów, którzy chcą uwiecznić uczestników w słynnych weneckich ubiorach cechujących się finezją. Wszechobecne koronki, pióra i nieodzowne maski przesłaniające twarz przywołują na myśl wenecką tradycję karnawałową, której początki sięgają XIII w.

Historia zamku Groot-Bijgaarden

belgia atrakcje

Groot-Bijgaarden – most i stróżówka prowadzące do zamku; © www.polacyzagranica.eu

Jak podają źródła historyczne, pierwszym właścicielem Groot-Bijgaarden był lord Almeric Bigaard, który mieszkał na tym terenie na początku XII w. Dwa wieki później wybudowano strażnicę, do której prowadzi pięcioprzęsłowy most ozdobiony znacznie później rzeźbami dwóch lwów, które według tradycji miały symbolicznie strzec mieszkańców posiadłości. O obronnym charakterze świadczy również XIV-wieczna wieża zamkowa, na którą warto się wspiąć. To stamtąd można podziwiać rozległą panoramę Brukseli i dumnie połyskujące Atomium.

belgia zwiedzanie

Widok na wieżę i zamek Groot-Bijgaarden; © www.polacyzagranica.eu

No i wreszcie zamek… Powstał na początku XVII w.  – wybudowano go z cegły z typowym dla tamtej epoki stromym dachem. Jego gruntowna renowacja została przeprowadzona na początku XX w. i zajęła – bagatela – 30 lat (!). Obecnie budynek jest wykorzystywany jako miejsce organizacji przyjęć i cieszy się szczególną popularnością wśród zawierających związki małżeńskie. Odbywają się tu również koncerty, wykłady i seminaria. Do dziś można zwiedzać kaplicę mieszczącą się w prawym skrzydle budowli, która przetrwała 300 lat w niezmienionym stanie.

belgia groot-bijgarden

Kwiatowy paw w ogrodzie Groot-Bijgaarden; © www.polacyzagranica.eu

Zachwycający ogród został zaprojektowany dopiero na początku XX w. Jest obsadzony holenderskimi cebulkami od najlepszych producentów. Szczególną uwagę przykuwa imponujących rozmiarów kwiatowy paw: 6 m długości i 3 m szerokości. To ulubione miejsce do fotografowania. Będąc w parku, nie można też ominąć szklarni, w której co tydzień prezentowane są inne kompozycje z ciętych kwiatów. A dla nieco zmęczonych spacerem swoje podwoje otwiera kafejka oferująca różne smakołyki, które można degustować przy piknikowych stołach z widokiem na kolorowy ogród. Nie pozostaje więc nic innego, tylko planować wycieczkę do Groot-Bijgaarden…

bty Dziedziniec zamkowy Groot-Bijgaarden Zamek Groot-Bijgaarden od strony ogrodu Zamek Groot-Bijgaarden od strony ogrodu Zamek Groot-Bijgaarden – widok z wieży Ogród zamkowy Groot-Bijgaarden Ogród zamkowy Groot-Bijgaarden Ogród zamkowy Groot-Bijgaarden Groot-Bijgaarden – wystawa poświęcona P. Breuglowi Ogród zamkowy Groot-Bijgaarden Ogród zamkowy Groot-Bijgaarden Groot-Bijgaarden – wystawa poświęcona P. Breuglowi Wenecka parada w Groot-Bijgaarden Wenecka parada w Groot-Bijgaarden Wenecka parada w Groot-Bijgaarden Wenecka parada w Groot-Bijgaarden Wenecka parada w Groot-Bijgaarden Wenecka parada w Groot-Bijgaarden Wenecka parada w Groot-Bijgaarden Wenecka parada w Groot-Bijgaarden Wenecka parada w Groot-Bijgaarden Wenecka parada w Groot-Bijgaarden Wenecka parada w Groot-Bijgaarden Wenecka parada w Groot-Bijgaarden Szklarnia w Groot-Bijgaarden Szklarnia w Groot-Bijgaarden Szklarnia w Groot-Bijgaarden Szklarnia w Groot-Bijgaarden
<
>
Groot-Bijgaarden – wystawa poświęcona P. Breuglowi; © www.polacyzagranica.eu

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce i bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

hallerbos

Hallerbos – hiacyntowy las

Podróże za grosze. Któż o takich nie marzy? A tymczasem mieszkańcy Belgii mają taką niskobudżetową wyprawę na wyciągnięcie ręki. Wystarczy, że w okresie od połowy kwietnia do początku maja, gdy kwitną dzikie hiacynty, wybiorą się do magicznego, bukowego lasu Hallerbos zwanego po francusku Bois de Hal. Piękna tego miejsca nie da się oddać słowami – trzeba pojechać i zobaczyć na własne oczy. Na zachętę zamieszczam zdjęcia, które można obejrzeć w powiększeniu (wystarczy w nie kliknąć). Miliony dzikich hiacyntów tworzą rozległy, fioletowy dywan kwiatowy, co w połączeniu ze świeżą zielenią młodych, bukowych liści i przebijającym przez liście słońcem gwarantuje niesamowity efekt.

Hallerbos – jak dojechać?

hallerbos

Hallerbos – hiacyntowy las

Las Hallerbos rozciąga się na obszarze 552 ha. Jego ogromna część leży we Flandrii, a tylko 48 ha przynależy do Walonii. Aby dojechać do Hallerbos, trzeba udać się w kierunku miasteczka Halle. Ci, którzy będą jechać od strony Brukseli, powinni podążać autostradą E19, a następnie zjechać zjazdem nr 21. Stamtąd już łatwo trafić, gdyż od połowy kwietnia do początku maja drogę wskazują strzałki i specjalne oznaczenia. Na przybywających czeka kilka parkingów:

Parking 1 – Hogebermweg (rekomendowany szczególnie w weekendy)

Parking 2 – Bosmuseum

Parking 3 – Vlasmarktdreef

Parking 4 – Dries

Parking 7 – Veertigbunderdreef

Parking 8 – Achtdreven

Parking 9 – Kampendaal

Parking 10 – Dreef van Eigenbrakel

 

Uwaga! W weekendy od połowy kwietnia do początku maja parkingi 2,3,8 są niedostępne dla samochodów, ponieważ z dworca w Halle zapewniony jest transport publiczny. Do wyboru są następujące linie autobusowe:

  • De Lijn nr 155 – należy wysiąść na przystanku „Essenbeek Mooi Vergezicht”, a następnie spacerem udać się do wejścia nr 1 Hogebermweg
  • De Lijn nr 156 – należy wysiąść na przystanku „Lembeek Congo”, by w ciągu 17 minut dojść do wejścia nr 3 Vlasmarktdreef
  • De Lijn 114 kursuje tylko w dni robocze do parkingu 3

Hallerbos, czyli podróż do Krainy Czarów

hallerbos

Hallerbos – dziki hiacynt z bliska

Hallerbos w okresie kwietniowo-majowym przyciąga odwiedzających niczym magnes. Dlaczego? Ponieważ las porastają dzikie hiacynty, które w ciągu trzech tygodni zmieniają barwy: najpierw są fioletowe, potem stają się niebieskie i w końcu nabierają odcienia szarości. To wszystko sprawia, że na ścieżkach spacerowych widać mnóstwo zawodowych fotografów, którzy chcą uwiecznić to niezwykłe zjawisko. A bajkowy las zmienia się w zależności od pory dnia i nasycenia światła. Jest piękny zarówno o świcie, kiedy spowija go jeszcze mgła, w południe, wczesnym popołudniem, jak i tuż przed zmierzchem.

hallerbos

Hallerbos – ścieżki spacerowe; © www.polacyzagranica.eu

Hallerbos oferuje przybywającym ścieżki spacerowe po urozmaiconej rzeźbie terenu. Oznakowane trasy nadają się zarówno dla osób o ograniczonej sprawności ruchowej, nawet tych na wózkach inwalidzkich, jak i dla bardziej wysportowanych. Trzeba jednak pamiętać, że nie wolno schodzić z wyznaczonych dróżek, nie wolno zadeptywać lasu, ani tym bardziej rwać hiacyntów. Po lesie chodzą strażnicy i nieprzestrzeganie obowiązujących zasad może słono kosztować.

Coś dla podniebienia

hallerbos

Hallerbos oświetlony promieniami słońca; © www.polacyzagranica.eu

Spacer zawsze zaostrza apetyt, dlatego można wziąć ze sobą kanapki i posilić się przy którymś ze stołów piknikowych. Ci, którzy zgłodnieli, a nic sobie nie przygotowali, mogą skorzystać z asortymentu oferowanego przez:

  • Kawiarnię In de Rust op den Berg | Café (Nijvelsesteenweg 829, 1500 Halle)
  • Tawerne t Kriekske | Taverne – Restaurant (Kapittel 10, 1500 Halle)

Wycieczka do Hallerbos w okresie kwitnienia hiacyntów to świetny pomysł na aktywny wypoczynek na łonie natury. Miejsce jest naprawdę magiczne i z tego powodu opisywane nawet w zagranicznych przewodnikach. Warto skorzystać z pięknej pogody i wybrać się do Hallerbos, aby zobaczyć ten cud natury i poczuć się niczym Alicja w Krainie Czarów. A więc do zobaczenia z tym niezwykłym miejscu!

cof cof hallerbos-1346750_1280 cof cof cof belgium-3686076_1280 cof Hallerbos wiosną Hallerbos wiosną
<
>
Hallerbos - belgijski hiacyntowy las; © www.polacyzagranica.eu

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce i bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.