modave
Podróże po niewielkiej Belgii, a zwłaszcza odkrywanie mniej znanych miejsc, mogą dostarczyć niezapomnianych wrażeń. Ci, którzy tu mieszkają, z pewnością
tongeren
Tongeren nie należy do najpopularniejszych belgijskich destynacji, choć naprawdę szkoda! Więc jeśli mieszkacie w kraju królowej Matyldy i króla Filipa,
Zakynthos to jedna z greckich wysp warta polecenia dla ceniących piękno przyrody (wystarczy kliknąć w każde zamieszczone tu zdjęcie, aby
maredsous
Belgijskie opactwo Maredsous położone niedaleko Dinant, leży 97 km od Brukseli.  To raj dla smakoszy, którzy powinni uwzględnić to miejsce
Zamek Belœil określany mianem belgijskiego Wersalu leży 74 km od Brukseli w kierunku południowo-zachodnim. Któż nie słyszał o Wersalu, wzorze
Zurych, jak zresztą cała Szwajcaria, przez długi czas kojarzył mi się nieodłącznie z kultowym filmem „Vabank 2, czyli riposta”. Dla
Podróże bez wątpienia uzależniają i tym, którzy poczuli ich smak, ciężko bez nich żyć. Dziś zapraszam do odkrycia kolejnych zakątków
Portugalia urzekła mnie od pierwszego wejrzenia. Pobyt w Porto, o czym pisałam tutaj, okazał się inspirującą podróżą: uprzejmi ludzie, emanujący
Marek Orzechowski – dziennikarz, komentator polityczny, wieloletni korespondent „Głosu Ameryki” w Bonn, a także telewizji TVP i Polsat w Bonn
Bruksela to dla wielu wymarzone miejsce prestiżowej pracy ze względu na mnogość instytucji europejskich. O tym, co zwiedzić w sercu
Bruksela to serce Europy i siedziba wielu międzynarodowych organizacji. Lubiący podróże powinni bez dwóch zdań uwzględnić tę stolicę w swoich
Francja według Rankingu Światowej Organizacji Turystyki jest najchętniej odwiedzanym krajem i tę palmę pierwszeństwa dzierży niezmiennie od wielu lat. Przybywający
Ania Janiga
  Aniu, zajmujesz się projektowaniem biżuterii artystycznej, ale z wykształcenia jesteś filologiem-iberystą. Czy pracowałaś wcześniej, wykorzystując swój dyplom i znajomość
Święta Bożego Narodzenia mają nieodparty urok, który kojarzy się z choinką, prezentami, piernikami i radosną atmosferą podgrzewaną przez rozlegające się
Gdy słońce przyjemnie przyświeca, a natura mieni się tysiącem barw,  trzeba z tego skorzystać i rozważyć pomysły na weekend. Dziś

Podróże i życie w Belgii – Polacy za granicą
by Iwona

Podróże po niewielkiej Belgii, a zwłaszcza odkrywanie mniej znanych miejsc, mogą dostarczyć niezapomnianych wrażeń. Ci, którzy tu mieszkają, z pewnością zdążyli już zwiedzić najbardziej flagowe atrakcje kraju, a więc teraz czas na ukryte zakątki. Dziś zapraszam do zamku Modave.

Modave

Belgijski zamek Modave; © www.polacyzagranica.eu

Ta leżąca w prowincji Liège posiadłość została wybudowana na 60-metrowej skale w dolinie rzeki Hoyoux.  Jej początki sięgają XIII w., ale – jak w przypadku innych tego typu budowli – na przestrzeni epok uległa licznym przebudowom. Zamek, który był własnością wielu znanych rodzin (m.in. Jean de Modave, księcia de Marchin, kardynała von Fürnsteingerg), przeszedł gruntowną metamorfozę w XVII w. pod wpływem zachwytu francuskimi pałacami w stylu Ludwika XIV. Dzięki temu posiadłość Modave nabrała charakteru luksusowej barokowej rezydencji mieszkalnej.

co zwiedzić w Belgii

Wnętrze zamku Modave; © Château de Modave ASBL

Na przybywających czeka 25 pięknych pomieszczeń, które można zwiedzać z audio przewodnikiem dostępnym w ośmiu językach. Rozlegle pokoje ozdobione są licznymi tapiseriami tkanymi w Brukseli oraz meblami z XVIII i XIX w., ale na szczególną uwagę zasługują unikalne stiuki przedstawiające m.in. drzewo genealogiczne właścicieli oraz historię Herkulesa. To wszystko w połączeniu z piękną porcelaną i licznymi obrazami pozwala wyobrazić sobie życie właścicieli z minionych epok.

belgia atrakcje

Belgia – wnętrze zamku Modave w prowincji Liège; © www.polacyzagranica.eu

Zamek otoczony jest ogrodami w stylu francuskim. Ale aby ta rozległa zieleń mogła zachwycać swym wyglądem, niezbędna była woda. Ten problem dla właściciela zamku Modave rozwiązał cieśla z Liège, Rennequin Sualem. Skonstruował on – według planów przedsiębiorcy z Namur, Jeana de Siane du Pont – maszynę hydrauliczną pompującą wodę z leżącej 60 m niżej rzeki. Urządzenie będące w tamtych czasach cudem techniki posłużyło jako wzór do budowy maszyny pompującej wodę z Sekwany i służącej do podlewania ogrodów we francuskim Wersalu. Po dziś dzień w zamku Modave można obejrzeć makietę słynnego wynalazku, a w jednej z sal – film wyjaśniający jego fenomenalne działanie. Nic więc dziwnego, że w 1941 r. obiekt stał się własnością brukselskiej firmy Vivaqua.

modave

Dziedziniec zamku Modave; © www.polacyzagranica.eu

Wokół zamku rozciąga się park o powierzchni 450 ha, po którym można spacerować do woli. Z myślą o tych, którzy chcą odkryć najpiękniejsze zakątki, przygotowano trasę spacerową o długości 7,5 km. A wracając na parking, można wstąpić do restauracji hotelowej, która mieści się w rozległym kompleksie obok zamku.

A jeśli po zwiedzeniu Modave wciąż macie ochotę na odkrywanie nieznanego, warto rozważyć zatrzymanie się w oddalonym o 15 km miasteczku Huy, które wśród atrakcji oferuje zwiedzanie cytadeli i wycieczkę statkiem po Mozie. Udanej wycieczki!

20200529_122130 Belvédère 20200529_135727 20200529_140310 Duchesse[4555] Famille 20200529_132016 20200529_123442 20200529_140107 20200529_131227 20200529_130410 20200529_131806 20200529_133855 20200529_121949 20200529_140633 Huy 20200529_153407 20200529_150439
<
>
Zamek Modave - stiuki przedstawiajace drzewo genealogiczne; © www.polacyzagranica.eu

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

co zwiedzić w belgii

Tongeren – bazylika Onze-Lieve-Vrouwe (Naszej Pani); © Stefan Matthijssens

Tongeren nie należy do najpopularniejszych belgijskich destynacji, choć naprawdę szkoda! Więc jeśli mieszkacie w kraju królowej Matyldy i króla Filipa, a pomysły na weekend wciąż nie przychodzą Wam do głowy, polecam wyjazd do prowincji Limburgia. Tongeren to najstarsze miasto Belgii, które istniało już w 15 r. p.n.e. Dzięki zachowanym zabytkom jest to nie lada gratka dla fascynatów historii.

Tongeren, czyli podróż w czasie

W starożytności obszar współczesnego Tongeren był znany pod nazwą Atuatuca Tungrorum i pełnił ważną rolę jako centrum administracyjne i militarne Rzymian. Na tym terenie zamieszkiwało też plemię Eburonów, na czele którego stał Ambiorix. I właśnie jego pomnik można zobaczyć w centrum miasta, by upamiętnić fakt, że to on pokonał legion Rzymian i odważył się zorganizować powstanie przeciwko Juliuszowi Cezarowi. Wprawdzie zwycięstwo było krótkotrwałe, ale pokazało siłę Ambiorixa. Wkrótce potem plemię Eburonów zostało wycięte w pień i zastąpione przez plemię Tungri – które nauczone doświadczeniem poprzedników – zachowywało się przyjaźnie wobec Juliusza Cezara.

Top 5 zabytków Tongeren:

1. Bazylika Onze-Lieve-Vrouwe (Naszej Pani) zlokalizowana w ścisłym centrum miasta jest absolutnym „must see”.

tongeren

Tongeren – bazylika Onze-Lieve-Vrouwe (Naszej Pani); © www.polacyzagranica.eu

Obiekt pochodzi z XIII w. i powstał na miejscu pierwotnego kościoła wzniesionego w IV w. W bazylice mieszczą się:

  • Skarbiec, w którym można oglądać liczne relikwiarze, średniowieczne księgi, szaty i naczynia liturgiczne oraz XV-wieczną figurę Naszej Pani z Tongeren. W przeszłości posiadanie relikwii potwierdzało potęgę i prestiż kościoła.
    belgia atrakcje

    Skarbiec w Tongeren; © Stefan Matthijssens

    Upamiętnia to ceremonia Heiligdomsvaart, która odbywa się aż po dziś dzień co siedem lat. Wówczas najważniejsze lokalne relikwie opuszczają skarbiec i pokazywane są pielgrzymom podczas objazdu po mieście.

  • Romański klasztor z XII wieku będący dziś jest częścią bazyliki. Uwagę przyciągają krużganki z kolumnami zbudowane wokół dziedzińca oraz płyty nagrobne kanoników i wybitnych mieszczan żyjących w Tongeren na przestrzeni wieków.
    tongeren

    Tongeren – krużganki klasztorne; © Stefan Matthijssens

    Odwiedzający mają okazję tu podziwiać dawny ogród klasztorny, który jest ukrytym klejnotem w centrum miasta.

  • Teseum, czyli muzeum archeologiczne, mieści się 3 m pod podłogą bazyliki. Można w nim odkryć archeologiczne skarby i zobaczyć mury i fundamenty miasta zbudowanego 2000 lat temu, czyli w czasach władców rzymskich.

    belgia co warto zobaczyć

    Muzeum archeologiczne Teseum w Tongeren; © Eddy Dens

2. Pomnik Ambiorixa do złudzenia przypominający komiksowego Asterixa to brązowa statua z 1866 r. upamiętniająca zwycięstwo nad Rzymianami w 54 r. p.n.e. Ambiorix jest przedstawiony z toporem bojowym i smoczym hełmem. Jego stopy depczą broń pokonanych rzymskich przeciwników.

tongeren

Tongeren – pomnik Ambiorixa

3. Rzymskie mury z II w., które pierwotnie miały wysokość 6 m, tylko częściowo przetrwały po naszych czasów, ponieważ w średniowieczu rozbierano je, wykorzystując jako budulec. Jedną trzecią pozostałości można oglądać, spacerując szlakiem „Milestone Route”. Droga wiedzie najlepiej zachowanymi częściami do Caesarlaan i Legioenenlaan. Przy Caesarlaan w odległej przeszłości stała imponująca świątynia któregoś z rzymskich bóstw. Z kolei przy Beukenberg znajdował się rzymski akwedukt. Był to sztuczny wał ziemny dostarczający mieszkańcom wodę do picia. Tuż poza ścisłym centrum znajdują się pozostałości rzymskich cmentarzysk.

4. Średniowieczne, XIII-wieczne mury obronne z sześcioma bramami miejskimi i trzynastoma wieżami powstały z powodu złego stanu murów rzymskich. Potrzeba obrony miasta przed wrogimi atakami spoczywała na gildiach rzemieślniczych, a każda z nich była odpowiedzialna za jedną z wież.

tongeren

Tongeren – średniowieczne mury miejskie; © www.polacyzagranica.eu

Do dziś przetrwała wieża Velinx, której nazwa upamiętnia wpływową rodzinę z Tongeren. Przybywający do miasta mają również okazję zobaczyć Moerenpoort, czyli jedną z oryginalnych bram zbudowaną na pozostałościach muru rzymskiego w II wieku. Mieści się w niej muzeum historyczne, z którego rozpościera się spektakularny widok na miasto.

5. Beginaż z XIII w. został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Gwoli przypomnienia, beginaż stanowił zespół niewielkich domków zamieszkanych przez niezamężne kobiety, które nie wybrały ani małżeństwa, ani życia zakonnego (podobne obiekty są w Brugii i Kortrijk, o czym pisałam tutaj) i wiodły niezależne życie. Bogate beginki mogły wybudować własny dom w beginażu lub go kupić, podczas gdy biedniejsze mieszkały w wynajmowanych pokojach i musiały pracować, aby się utrzymać. ​Beginaż był otoczony murem i stanowił swoiste miasto w mieście, a w jego skład wchodziły również kościół lub kaplica i szpital. Beginaż w Tongeren w szczytowym momencie, w XVIII w., obejmował 100 domów zamieszkanych przez około 300 beginek.

belgia atrakcje

Beginaż w Tongeren; © www.polacyzagranica.eu

Rewolucja francuska położyła się cieniem na działalności beginek – beginaż został wywłaszczony, a szereg domów zintegrowano z miastem. Zainteresowani mogą zwiedzić jeden z obiektów, który stanowi muzeum, a potem pospacerować po brukowanych uliczkach i malowniczych placach przypominających o działalności beginek prowadzących w przeszłości szpital i otaczajacych opieką osoby starsze i chore. Mający ochotę na posiłek, powinni skorzystać z okazji i udać się do jednej z brasserie: „Infirmerie” z 1659 r. lub „Herberg de Pelgrim”. Obie mieszczą się w historycznych budynkach należących niegdyś do kompleksu beginek.  

Podróże, nawet te niedalekie, pozwalają odkryć mniej znane zakątki, a takim z pewnością jest Tongeren. Miasto – mimo że dwukrotnie uległo całkowitemu zniszczeniu (w 70 r. i w XVII w.) – fascynuje swoją przeszłością. I choć nie jest tak popularne, jak Brugia czy Gandawa i dzięki temu nie tak zatłoczone, ma wiele do zaoferowania. Tongeren z pewnością powinno się znaleźć na liście tych, którzy lubią starocie, gdyż co niedzielę w godzinach 7:00-13:00 przy Via Julianus 2 odbywa się największy w krajach Beneluxu pchli targ. Ale o tym przekonajcie się sami…

 

bty cof bty dav dig cof cof cof cof Teseum - Archeologische site - Eddy Dens (1) Teseum - Archeologische site - Eddy Dens (2) Teseum - Archeologische site - Eddy Dens (3) dav Teseum - Schatkamer - Stefan Matthijssens (1)
<
>
Tongeren - brasserie "Infirmerie" na terenie dawnego beginażu; © www.polacyzagranica.eu

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

zakynthos

Zakynthos – Navagio, czyli Zatoka Wraku

Zakynthos to jedna z greckich wysp warta polecenia dla ceniących piękno przyrody (wystarczy kliknąć w każde zamieszczone tu zdjęcie, aby zobaczyć je w powiększeniu). Nie ma wprawdzie zabytków antycznych, ale są pejzaże, których nie da się zapomnieć. Ta niewielka wyspa jońska była nie bez powodu nazywana przez Wenecjan „Kwiatem Wschodu”. Natura obdarzyła ją wszystkim, co najpiękniejsze, dzięki czemu uznawana jest za mały raj na ziemi.

Zakynthos – noclegi

zakynthos

Zakynthos – hotel Gloria Maris w Porto Kukla; © www.polacyzagranica.eu

zakynthos

Zakynthos – hotel Gloria Maris w Porto Kukla; © www.polacyzagranica.eu

Na wyspie każdy znajdzie nocleg w zależności od upodobań. Do najpopularniejszych miast należą: Laganas, Tsilivi, Vasilikos, Kalamaki, Kipseli, Zakynthos (miasto) i Kerion. Ale ponieważ ani ja, ani mój mąż nie lubimy hoteli-molochów, nasz wybór padł na kameralny hotel Gloria Maris w niewielkiej, spokojnej miejscowości Porto Kukla oddalonej o około 3 km od słynnego imprezowego miasta Laganas. Hotel nas zauroczył, ponieważ jest otoczony ogrodem w stylu karaibskim i jest położony tuż przy plaży (bardzo wąskiej wprawdzie) z widokiem na pobliską wyspę Marathonisi. Miejsce polecam zdecydowanie tym, którzy nie tęsknią za ciągłymi dyskotekami do białego rana.

Największe atrakcje Zakynthos

zakynthos

Zakynthos – widok na Zatokę Wraku; © www.polacyzagranica.eu

zakynthos

Zakynthos – platforma z widokiem na Zatokę Wraku; © www.polacyzagranica.eu

Navagio, czyli Zatoka Wraku, jest absolutnym numerem jeden. To miejsce uważane za jedną z najpiękniejszych plaż świata warto zobaczyć z dwóch stron: zarówno z góry, ze specjalnego punktu widokowego, jak i od strony morza. Gdy stoi się na tarasie umieszczonym na klifie, przed oczami rozpościera się wprost nieprawdopodobny widok. Rejsy do Zatoki Wraku organizowane są niemal z każdego zakątka wyspy. I wbrew powszechnemu przekonaniu, że wrak jest pozostałością po piratach z zamierzchłych czasów, nie jest to prawdą. Statek został porzucony przez współczesnych przemytników papierosów i alkoholu, którzy gonieni przez policję, ratowali się ucieczką.

zakynthos

Zakynthos – Błękitne Groty na Przylądku Skinari

Błękitne Groty na Przylądku Skinari to jaskinie utworzone w naturalny sposób. Powstałe w wyniku erozji łuki skalne wykreowały wyjątkowy krajobraz morski. Swoją nazwę zawdzięczają błękitnemu odcieniowi wody, który powstaje w grotach wyniku w załamania światła. Oczywiście, można się wybrać w rejs niewielkimi łodziami, które wpływają do większości jaskiń. Niestety, nawet najlepsze zdjęcia nie oddają prawdziwego piękna tego miejsca.

zakynthos

Żółw Caretta Caretta

Żółwie Caretta Caretta to symbol Zakynthos. Można je zobaczyć w zatoce Laganas w czasie wycieczki łodzią z przeszklonym dnem lub na Marathonisi, czyli na niezamieszkałej wyspie porośniętej lasami sosnowymi, dębami oraz gajami oliwnymi. Warto wybrać się w taki rejs, bo nie co dzień widzi się żółwie, które mają ok. 1,2 m długości i ważą ponad 100 kg.  Tym bardziej, że te piękne zwierzęta zagrożone są wyginięciem w związku z rozwijającym się przemysłem turystycznym. Dla żółwi zabójcze są śmieci pozostawione przez urlopowiczów. W celu ochrony tego zagrożonego gatunku zwierząt zostały wprowadzone pewne ograniczenia turystyczne na plażach stanowiących ich miejsca lęgowe.

zakynthos

Marathonosi – niezamieszkana wyspa w pobliżu Zakynthos; © www.polacyzagranica.eu

zakynthos

Groty na Marathonisi; © www.polacyzagranica.eu

Marathonosi to mała, bezludna wyspa oddalona od Zakynthos zaledwie o 3,5 km. Co ciekawe, wyspa widziana od strony zatoki Laganas wyraźnie przypomina żółwia, co pokazuje zamieszczone tu zdjęcie. Rejs pozwala zobaczyć żółwie Caretta Caretta i popływać w kryształowych wodach Morza Jońskiego, ba – nawet wpłynąć do jaskini. Ale z tym ostatnim wiąże się pewne ryzyko. Otóż kapitan wyznacza ściśle określony, dość krótki czas powrotu na statek. Problem polega na tym, że ci, którzy zdecydują się na wpłynięcie do jaskini, mogą nie słyszeć sygnału dźwiękowego zapowiadającego rychłe odpłynięcie. A przecież są też tacy, którzy podróżują w pojedynkę. Co więcej – i o zgrozo! – nikt nie liczy turystów, a uśmiechnięty kapitan ostrzega, że często zdarzają się „zapomniani” wycieczkowicze, którzy w takiej sytuacji muszą nocować na plaży i czekać do następnego dnia na statek turystyczny bądź małą łódź oferującą lody i inne smakołyki odpoczywającym na plaży turystom.

zakynthos

Zakynthos – widok na wysepkę Cameo w Agios Sostis

Agios Sostis to miejscowość zawdzięczająca swą sławę połączeniu drewnianym mostkiem z maleńką, prywatną wyspą Cameo, którą można zwiedzać po uprzednim zakupie biletu.

 

 

zakynthos

Zakynthos – najstarsze drzewo oliwne; © www.polacyzagranica.eu

Exo Chora, czyli miejscowość na zachodnim wybrzeżu Zakynthos, słynie z niezwykłego drzewa oliwnego, które według szacunków liczy ok. 2 000 lat, a może nawet 2 500 lat. Drzewo będące niemym świadkiem historii zachwyca wielkością i niezwykłą formą. Nie dziwi więc fakt, że turyści przybywają tu, aby uwiecznić ten cud natury na zdjęciach i skosztować lokalnych specjałów w pobliskiej tawernie.

 

Zakynthos to kolejna grecka wyspa, która mnie urzekła krajobrazami, pozwoliła zregenerować siły i pozostawiła fascynujące wspomnienia. A tym, którzy jeszcze nie wybrali wakacyjnego kierunku, polecam wyprawę na Zakynthos. Naprawdę warto!

zakynthos-1583097_1280 zakynthos-1583089_1280 SAM_0793 blue-grotto-590336_1280 cave-1699315_1280 blue-grotto-590335_1280 a SAM_0913 SAM_0933 SAM_0905 SAM_0899 SAM_0748 SAM_0694 SAM_0698 SAM_0840
<
>
Zakytnhos - hotel Gloria Maris z widokiem na wyspę Marathonisi; © www.polacyzagranica.eu

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

begia co zwiedzić

Belgijskie opactwo Maredsous

Belgijskie opactwo Maredsous położone niedaleko Dinant, leży 97 km od Brukseli.  To raj dla smakoszy, którzy powinni uwzględnić to miejsce w swoich kulinarnych planach, zwłaszcza teraz, gdy dalsze podróże stoją pod znakiem zapytania ze względu na szerzącą się na świecie pandemię. Wyprawa do tego zakątka to również doskonałe rozwiązanie dla pasjonatów podróży, dla tych, którzy kochają odkrywać nieznane dotychczas miejsca i już na zawsze wspominać je przez pryzmat nowo odkrytych smaków.

Maredsous, czyli nie tylko sery i piwo

Mnisi benedyktyńscy z opactwa Maredsous, podobnie jak cystersi i trapiści, dzielą życie między modlitwę, pracę i gościnną tradycję. Wykonują różne zadania: jedni uczą, inni pracują w bibliotece, prowadzą badania naukowe i warsztaty plastyczne, zajmują się administracją i oczywiście produkcją wyśmienitych smakołyków, które przyciągają odwiedzających z różnych zakątków Belgii i sąsiednich krajów. Na turystów czeka rozległa kawiarnia oraz pokaźnych rozmiarów taras na świeżym powietrzu, gdzie w spokoju można spróbować lokalnych przysmaków. A jest w czym wybierać: na liście znajdują się m.in. różne rodzaje piw, serów, chleba, kanapek z wędzoną szynką, ciasta, lody…

belgia atrakcje

Opactwo Maredsous – taras dla odwiedzających

Tutejsze sery zawdzięczają swój niepowtarzalny smak, kremową gładkość i pomarańczową skórkę tradycyjnemu procesowi dojrzewania w piwnicach opactwa Maredsous, gdzie rozwinął się szczególny ekosystem. Jest to możliwe dzięki stałej temperaturze 12°C i wilgotności sięgającej 95%. I właśnie z tego powodu, aby nie skazić flory bakteryjnej, piwnice nie są udostępniane dla zwiedzających. Proces produkcji serów jest skomplikowany: każdy kawałek jest myty ręcznie wodą źródlaną czerpaną z głębokości 90 m. Mnisi zaczynają od mycia najstarszych serów, które ponownie są odkładane, aby proces dojrzewania mógł przebiegać dalej. Miłośnicy serów mają niepowtarzalną okazję zwiedzić Muzeum Sera (Petit Musée de la Fromagerie de Maredsous) i dzięki bratu zakonnemu – przewodnikowi poznać tajemnice przekształcania mleka w twaróg oraz dojrzewania i produkcji tutejszego sera (kliknij w zamieszczone tu zdjęcia, aby oglądać je w powiększeniu).

belgia atrakcje

Piwo i nalewki Maredsous

Drugą bardzo znaną lokalną specjalnością jest piwo Maredsous produkowane w trzech odmianach: Blonde o lekko owocowym smaku z nutą goryczki, Brune – delikatnie owocowe z nutą karmelu i słynny, bardzo świeży Triple o słodko-kwaśnym smaku z nutą słodową.

Opactwo Maredsous to raj dla smakoszy, który mogą w spokoju oddać się degustacji, podczas gdy dzieci mogą hasać do woli na placu zabaw. Przyklasztorny sklep z kolei oferuje bogatą gamę produktów gastronomicznych, książek, ceramiki i rozmaitych artykułów religijnych.

Maredsous – trochę historii

Po nacieszeniu podniebienia warto poświęcić trochę czasu na zwiedzenie opactwa doskonale harmonizującego z zalesioną i pagórkowatą przyrodą. Kompleks klasztorny został wybudowany w stylu neogotyckim przez benedyktynów w 1872 r. Uwagę przykuwa katedra św. Benedykta z dwiema wieżami o wysokości 54 m, w których mieści się sześć dzwonów.

maredsous

Maredsous – katedra św. Benedykta

To miejsce modlitwy i pielgrzymek popularne od końca XIX w. powstało według projektu architekta Jean-Baptiste. Katedrę, której nawa główna ma imponującą długość 75 m, można zwiedzać trzy razy dziennie z lokalnym przewodnikiem, który wprowadza w tajniki życia mnichów.

maredsous

Opactwo Maredsous w Belgii

Opactwo stanowi również centrum życia kulturalnego – na jego terenie mieści się szkoła z internatem oraz słynna XIX-wieczna biblioteka licząca 400 000 woluminów. To tu właśnie przechowywane są m.in. zabytkowe rękopisy, inkunabuły, ryciny, monety i medale. Biblioteka jest prywatną placówką służącą członkom wspólnoty zakonnej udostępnianą jednak na życzenie nauczycielom, badaczom i uczniom.

Maredsous słynie również z warsztatów plastycznych z sekcjami ceramiki, biżuterii, mosiądzu i rzeźby w drewnie. Typowy dzień mnicha nie ogranicza się tylko do wspólnej modlitwy i studiowania Biblii. Wspólne życie oznacza wszelkiego rodzaju prace, począwszy od opieki nad chorymi i starszymi zakonnikami, przez goszczenie przybywających pielgrzymów, oprowadzanie turystów po rozległym opactwie, nauczanie w szkole i produkcję słynnych specjałów.

Wycieczka do opactwa Maredsous to dla mieszkańców niewielkiej Belgii okazja do spędzenia czasu na łonie natury, do degustacji lokalnych przysmaków i do oderwania się od obowiązków dnia codziennego.

belgia atrakcje

Belgia – opactwo benedyktyńskie w Maredsous

Region pełen malowniczych zakątków jest też rajem dla miłośników pieszych wędrówek, tym bardziej, że mnisi wyznaczyli cztery trasy spacerowe w dolinie Molignée o długości 2,7 km – 7,1 km. Warto więc już dziś sprawdzić kalendarz planowanych imprez, wśród których można znaleźć biegi z przeszkodami, kiermasz kwiatowy, przedstawienia teatralne, paradę konną z okazji dnia św. Huberta czy kiermasz bożonarodzeniowy.

Kosciol Maredsous -1 Opactwo Mardesous Opactwo Maredsous bty bty bdr bty bty bdr bdr bdr MAredsous 7 bty bty bty bty bty Picture1 Picture2
<
>
Maredsous - widok na katedrę św. Benedykta

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

najpiękniejsze zamki belgii

Belgijski zamek Belœil; © ASBL Fonds Château de Belœil

Zamek Belœil określany mianem belgijskiego Wersalu leży 74 km od Brukseli w kierunku południowo-zachodnim. Któż nie słyszał o Wersalu, wzorze architektury pałacowej, ogrodowej i rezydencjalnej kopiowanej w całej Europie?! To z polecenia Ludwika XIV, króla – Słońce, przebudowano z wielkim rozmachem mały zamek myśliwski pod Paryżem w najpiękniejszy zespół pałacowy Europy. Zachwytowi Wersalem ulegli również przedstawiciele rodu de Ligne, jednego z najstarszych i najbardziej znanych rodów książęcych w Belgii, którego korzenie sięgają XI w.

Historia zamku Belœil

Nazwa Belœil w przeszłości oznaczała „palisadę” i wyraźnie odnosi się do obronnego charakteru budowli, bowiem pierwsza siedziba rodu, o której wspomina łaciński dokument, w XI w. mieściła się 8 km na północ od obecnego zamku, ale po niej nie pozostał żaden ślad.

najpiękniejsze zamki Belgii

Belgijski zamek Belœil; © www.polacyzagranica.eu

Na początku XV w., dzięki spadkowi otrzymanemu od rodu Condé, Belœil weszło w skład majątku rodu de Ligne, który osiadł tu na stałe. Wybudowany zamek na przestrzeni epok zmieniał swój charakter: początkowo był budowlą obronną mającą zapewnić bezpieczeństwo i pokój krajowi, aby z czasem przeobrazić się w reprezentacyjną rezydencję.

Belœil

Wnętrze belgijskiego zamku Belœil; © www.polacyzagranica.eu

Belœil nie bez powodu nazywany jest belgijskim Wersalem – został wszakże  przebudowany w stylu wyraźnie nawiązującym do francuskiej architektury pałacowej charakteryzującej się symetrią i prostopadłymi skrzydłami, między którymi powstał reprezentacyjny, wydłużony dziedziniec. Pożar, który wybuchł w 1900 r. zniszczył budowlę i tylko boczne skrzydła pozostały nietknięte przez ogień. Odbudowa nastąpiła natychmiast i trwała 5 lat, przywracając poprzedni charakter.

najpiękniejsze zamki Belgii

Wnętrze belgijskiego zamku Belœil; © www.polacyzagranica.eu

W związku z tym, że cały zamek otoczony jest wodą, wejście prowadzi najpierw przez most. Po chwili oczom przybywających ukazuje się – niczym w Wersalu – kuta brama (nie tak wprawdzie piękna jak ta francuska!) otwierająca widok na wybrukowany dziedziniec.

Po wejściu do zamkowego holu, odwiedzający dostrzegą od razu popiersie najważniejszego z rodu de Ligne, Charlesa – Josepha  (1735-1814), dyplomaty i wojskowego w służbie Austrii oraz pamiętnikarza, który cieszył się wielkim uznaniem Walonów.  O tym, jak ważną był osobistością, świadczą dobitnie obrazy znajdujące się w apartamencie feldmarszałka ukazujące przybycie do niego tuż przed śmiercią króla Prus i carycy Katarzyny, która niechlubnie zapisała się na kartach polskiej historii, wszak z Austrią i Prusami dokonała rozbiorów Polski, pozbawiając nasz kraj wolności na 123 lata.

najpiękniejsze zamki Belgii

Wnętrze belgijskiego zamku Belœil; © www.polacyzagranica.eu

Belœil, podobnie jak Wersal, cechuje wyrafinowanie i bogactwo dekoracji. Ściany wielu komnat, zarówno apartamentów reprezentacyjnych, jak i prywatnych, zdobią piękne tapiserie wyprodukowane w Brukseli, oraz meble inspirowane francuskim stylem Marii Antoniny. Na uwagę zasługuje także niezwykła biblioteka, w której zgromadzono ponad 20 000 egzemplarzy książek i manuskryptów.

najpiękniejsze zamki Belgii

Biblioteka w zamku Belœil; © www.polacyzagranica.eu

Polskie ślady w Belœil

Zamek Belœil bez wątpienia wart jest odwiedzenia, a Polakom będzie szczególnie bliski ze względu na liczne polskie ślady. I tak uważni turyści dostrzegą obraz olejny zatytułowany „Diète polonaise” („Sejm polski”) z 1851 r.

belœil

Zamek Belœil – obraz „Sejm polski”; © Pierre Peeters

Płótno przedstawia epizod z życia feldmarszałka Charlesa-Josepha de Ligne, kiedy przybyło do niego poselstwo polskie, aby wręczyć księciu dokument nadający mu podwójne obywatelstwo (polskie i litewskie) pozwalające mu kandydować na króla Polski i Litwy, co było to możliwe z powodu istniejącej w Polsce wolnej elekcji. Ostatecznie feldmarszałek nie wykorzystał tej okazji ze względu na umiarkowane zainteresowanie i ostrożność w tej kwestii.

belgia co warto zobaczyć

Zamek Belœil – portret Jadwigi Lubomirskiej; © Pierre Peeters

Nieco dalej można zobaczyć porter i popiersie Jadwigi – Hedwige Lubomirskiej, Polki, która poślubiła w Wiedniu w 1836 r. księcia Eugène I z rodu de Ligne (kliknij w zamieszczone tu zdjęcia, aby obejrzeć je w powiększeniu).

 

belœil

Zamek Belœil – portret Sydonii Potockiej; © www.polacyzagranica.eu

O silnych związkach polsko-belgijskich świadczy też portret arystokratki Sydonii Potockiej – księżniczki de Ligne, która w 1807 r. wyszła za mąż za arystokratę Franciszka Potockiego i przyjęła jego nazwisko.

belœil

Zamek Belœil – portret Heleny Massalskiej; © Pierre Peeters

Sydonia była córką Heleny z Massalskich, księżnej de Ligne i jej pierwszego męża Karola.

Zamek Belœil – portret Marii Leszczyńskiej; © www.polacyzagranica.eu

I na koniec perełka: portret Marii Leszczyńskiej stanowiący hołd dla Polki, która w latach 17251768 była królową Francji jako żona Ludwika XV.

To XVIII-wieczne płótno podpisane: „Marie Leczinska, reine de France” można podziwiać na klatce schodowej ozdobionej licznymi obrazami. 

Ogród

Pod wpływem wersalskiego kompleksu ogrodowo-parkowego powstał również ogród w stylu francuskim otaczający zamek Belœil. Tworzy on harmonijne połączenie zieleni i wody, światła i cienia na rozległym terenie 25 ha. Oczom przybywających ukazują się pięknie przystrzyżone drzewa, baseny, kanały, fontanny i rzeźby.

najpiękniejsze zamki Belgii

Ogrody zamku Belœil; © www.polacyzagranica.eu

Najbardziej imponujący jest Wielki Basen o wymiarach 453 m X 130 m zwieńczony rzeźbą ukazującą Neptuna (antyczny bóg mórz i oceanów) i Eola (starożytny bóg wiatrów). Nic dodać, nic ująć – to bez wątpienia nawiązanie do najbardziej malowniczego basenu z fontanną Neptuna w Wersalu, rzeźby przedstawiającej Neptuna w otoczeniu bóstw i zwierząt morskich.

zamki belgii

Belgijski zamek Belœil od strony ogrodów; © ASBL Fonds Château de Belœil

W II poł. XVIII w. ogród został częściowo zmieniony i ukształtowany na styl angielski, którego cechą charakterystyczną jest naśladowanie natury nietkniętej ręką człowieka. Wyróżnikiem parków angielskich są również sztuczne ruiny, obeliski i świątynie naśladujące gotyckie lub antyczne budowle. Widać to wyraźnie w części parku, w której znajduje się Świątynia Pomony (rzymska bogini sadów, ogrodów) i Park Jeleni (niestety, niedostępne w tej chwili dla zwiedzających).

Belœil

Belgijski zamek Belœil od strony ogrodów; © www.polacyzagranica.eu

Wyprawa do Belœil, spacer po zamku pełnym marmurów i wyrafinowanej dekoracyjności oraz przejażdżka mini-pociągiem bądź przechadzka po ogrodach jest też świetną okazją do zrobienia unikatowych zdjęć, zwłaszcza, że fasada budowli pięknie odbija się w basenach wodnych. Wybierając się do Belœil, warto pamiętać, iż zamek wygląda szczególnie pięknie wiosną, w czasie konkursu amarylisów, oraz na początku września, gdy odbywają się koncerty muzyki poważnej.

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce i bzpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

zurych zabytki

Zurych – panorama miasta

Zurych, jak zresztą cała Szwajcaria, przez długi czas kojarzył mi się nieodłącznie z kultowym filmem „Vabank 2, czyli riposta”. Dla bohaterów tej komedii, Kramera i Sztyca, właśnie Zurych był wymarzonym miejscem do spokojnego, dostatniego życia po ucieczce z Polski. Ucieczka się nie udała, ale do słynnego szwajcarskiego miasta przyjechali Kwinto i Duńczyk, aby opróżnić konto nieuczciwego bankiera. I właśnie ten mój ulubiony film zainspirował mnie do zorganizowania trzydniowego wyjazdu pod hasłem „szlakiem Kwinty i Duńczyka”.

Zurych, czyli nie tylko Bahnhofstrasse

Proponowana trasa: Hauptbahnhof – Banhofstrasse – Uraniastrasse – wzgórze Lindenhof – kościół św. Piotra – Augustinergasse – Paradeplatz – Frauenbad Stadthausquai – Bauschänzli – Jezioro Zuryskie

zurych zwiedzanie

Zurych – dworzec główny (Zürich Hauptbahnhof); © www.polacyzagranica.eu

Zwiedzanie zaczęłam przy dworcu głównym (Zürich Hauptbahnhof), który jest jednym z najstarszych w Szwajcarii. Powstał w latach 1812-1858 według projektu architekta Gustava Albert Wegmanna. Z czasem rozbudowano go tak, aby mógł obsłużyć ok. 400 tys. pasażerów dziennie. To właśnie na tle dworca i pomnika Alfreda Eschera widzimy przybywających Kwintę i Duńczyka (kliknij w zamieszczone tu zdjęcia, aby oglądać je w powiększeniu). Gwoli ciekawości warto dodać, że uwieczniony na pomniku mężczyzna jest jedna z najważniejszych postaci w życiu politycznym i ekonomicznym XIX-wiecznej Szwajcarii. To on w bardzo wydatny sposób przyczynił się do rozwoju słynnej szwajcarskiej bankowości, to on był fundatorem Credit Suisse, współpomysłodawcą znanej na całym świecie zuryskiej politechniki (Eidgenössische Technische Hochschule) i planu emerytalnego Swiss Life oraz założycielem firm, które stworzyły szwajcarskie koleje.

zurych atrakcje

Banhofstrasse w Zurychu – najdroższa ulica świata; © www.polacyzagranica.eu

No a jak Zurych, to oczywiście Banhofstrasse! Tę najdroższą i najbardziej elegancką ulicę świata dzieli od dworca głównego zaledwie 2-minutowy spacer. Ozdobiona mnóstwem szwajcarskich flag i wysadzana lipami Bahnofstrasse mieści najbardziej luksusowe sklepy, gdzie zamożna klientela może nabyć ubrania od najsłynniejszych projektantów mody, antyki, dzieła sztuki, biżuterię czy zegarki Patek & Philippe.  No i to tu, na Paradeplatz

zurych zwiedzanie

Banhofstrasse w Zurychu; © www.polacyzagranica.eu

mieszczą się najbardziej znane, szwajcarskie banki, o których Sztyc marzył w słowach: „Niebo gwiaździste nade mną i wszystkie banki przede mną!”.

Ale zanim dojdziemy do tego słynnego miejsca będącego centrum światowej bankowości, warto skręcić w ulicę Uraniastrasse. Pod numerem 9 otworzyło swoje podwoje obserwatorium astronomiczne z panoramicznym barem, a tuż przy rzece Limmat, na tej samej ulicy, przy moście Rudolf-Brun-Brücke, w budynku ozdobionym malowidłami na fasadzie, mieści się sklep „Schweizer Heimatwerk” ze szwajcarskimi pamiątkami.

Po krótkim spacerze wzdłuż rzeki polecam wspinaczkę na wzgórze Lindenhof, gdzie mieści się park i skąd rozciąga się piękny widok.

zurych atrakcje

Zurych – widok ze wzgórza Lindenhof

W parku warto zrobić pamiątkowe zdjęcie przy fontannie, która upamiętnia dzielne mieszkanki Zurychu. To one wyprowadziły w pole wrogów w XIII w., paradując na oczach nieprzyjaciół w pełnym rynsztunku bojowym i sprawiając wrażenie, że cała ludność miasta jest uzbrojona po zęby.

zurych co warto zobaczyć

Zurych – zegar na dwonnicy kościoła św. Piotra

Kolejnym przystankiem na Starym Mieście powinien być kościół św. Piotra (Sankt Peterskirche), na tle którego widzimy w filmie Kwintę i Duńczyka już po wypłaceniu wszystkich pieniędzy z konta Kramera. Kościół św. Piotra jest emblematyczny, ponieważ na XIII-wiecznej dzwonnicy umieszczono jeden z największych zegarów w Europie o średnicy 8,7 m. Ale warto też zajrzeć do wnętrza, aby móc podziwiać barokową nawę z filarami z różowopomarańczowego marmuru.

 

zurych zwiedzanie

Augustinergasse w Zurychu

Wizyta w Zurychu nie może się obyć bez spaceru po Augustinergasse, ulicy słynącej z domów z kolorowymi fasadami i rzeźbionymi drewnianymi wykuszami. Nic więc dziwnego, że zadowolonych z siebie bohaterów komedii Machulskiego widzimy również tam, w miejscu, gdzie w średniowieczu mieszkali rzemieślnicy, a w XVII w. bogaci właściciele fabryk, którzy zaczęli rywalizować między sobą o najładniejszą fasadę.

Z Augustinergasse warto znów wrócić na Banhnofstrasse, gdzie mieści się Muzeum Zegarów oraz Paradeplatz, światowe centrum bankowe. To właśnie ono było głównym celem wyprawy Kwinty i Kramera, którzy z lubością zrealizowali czek opiewający na niebagatelną kwotę 80 tysięcy dolarów!

zurych atrakcje

Zurych – widok na Fraumünster Kirche

Po krótkim spacerze najdroższą ulicą świata polecam udać się w kierunku kolejnego znanego zabytku sakralnego – Fraumünster Kirche. To jeden z czterech głównych kościołów Zurychu. Warto go zwiedzić ze względu na pięć dużych witraży zaprojektowanych przez Marca Chagalla oraz ze względu na kryptę obejmującą wystawę poświęconą historii reformacji w Zurychu.

Po wyjściu z kościoła najlepiej iść wzdłuż rzeki Limmat. Po drodze z pewnością dostrzeżecie Frauenbad Stadthausquai, czyli zbudowaną w latach 1881–1887 małą, publiczną łaźnię rzeczną przeznaczoną tylko dla kobiet. Pod koniec XIX w. władze Zurychu postanowiły zbudować to miejsce dla kobiet, aby nie musiały kąpać się nocą w fontannach i aby chronić je przed oczami mężczyzn.

I jeszcze tylko kilka kroków i oto jesteśmy na Bauschänzli, czyli sztucznej wyspie obsadzonej wysokimi drzewami. Na tej jednej z ostatnich pozostałości barokowych fortyfikacji Zurychu mieści się park publiczny i restauracja ogródkowa, w której mogą zrelaksować się i mieszkańcy, i turyści.

A po odpoczynku nadchodzi czas na przysłowiową kropkę nad „i”, czyli na Jezioro Zuryskie, które rozpościera się w swej pełnej krasie począwszy od mostu Quaibrücke.

zurych

Jezioro Zuryskie; © www.polacyzagranica.eu

Polecam wycieczkę statkiem. Najbardziej popularne są: półtoragodzinny rejs do Thalwil i Erlenbach, nieco dłuższy, 2,5-godzinny do Richterswil lub 4-godzinny do Rapperswil. W zależności od wybranej opcji, w cenę biletu może być wliczona także eskapada łodzią po rzece Limmat. A jeśli pogoda dopisze, warto rozważyć również wypożyczenie roweru wodnego (w zastaw należy zostawić dowód osobisty lub inny dokument tożsamości).

Spacer brzegiem rzeki Limmat

Opera – kościół Wasserkirche – katedra Grossmünster – ratusz – Zunfthaus zur Haue – kolejka Polybahn

zurych co zobaczyć

Neoklasycystyczna opera w Zurychu; © www.polacyzagranica.eu

Po powrocie z rejsu po jeziorze warto zwrócić uwagę na piękny budynek opery z neoklasycystyczną fasadą z białego i szarego kamienia ozdobiony popiersiami Webera, Wagnera, Mozarta, Schillera, Szekspira i Goethego. Gmach według projektu wiedeńskich architektów Fellnera & Helmera został ukończony w 1891 r. po zaledwie 16 miesiącach prac.

Kolejnym przystankiem w czasie promenady w kierunku dworca centralnego powinien być kościół Wasserkirche. Zgodnie ze średniowiecznymi przekazami to tu odbyła się egzekucja świętych patronów miasta, Feliksa i Reguli. Powstały w X w. zabytek sakralny na przestrzeni wieków pełnił różne funkcje: w XVII w. stał się pierwszą biblioteką publiczną w Zurychu, a w XX w. był nawet wykorzystywany jako pomieszczenie do przechowywania plonów.

Zurych – katedra Grossmünster nocą

No i wreszcie znak rozpoznawczy Zurichu, czyli katedra Grossmünster zwana „Kościołem-matką” reformacji w Szwajcarii. To na jej tle w finałowej scenie komedii widzimy siedzących na ławce Kwintę i Duńczyka z walizką pełną dolarów i palących w spokoju cygara. Zuryska katedra jest nierozerwalnie związana z postacią Ulrycha Zwingliego, który tu właśnie w XVI w. głosił swoją naukę. Według legendy kościół został zbudowany na grobach wspomnianych wcześniej Feliksa i Reguli. Zwiedzając katedrę, warto zwrócić uwagę na witraże Sigmara Polke, romańską kryptę, okna chóru, brązowe drzwi Otto Müncha, klasztorne Muzeum Reformacji, no i oczywiście trzeba wejść na bliźniacze wieże kościoła zwieńczone kopułami. Należy

zurych warto zobaczyć

Zyruch – widok ze szczytu katedry Grossmünster; © www.polacyzagranica.eu

jednak pamiętać, żeby wziąć ze sobą gotówkę (3 franki szwajcarskie lub równowartość w euro), gdyż płatność kartą kredytową nie jest możliwa. Doświadczyłam tego na sobie. Miałam jednak to szczęście, że szwajcarska nauczycielka, która przyszła tu z grupą nastolatków, niespodziewanie zaoferowała mi bilet, jako że nie miałam gotówki. Widok rozpościerający się ze szczytu Grossmünster jest niezapomniany i rekompensuje trudy wspinania się po 187 krętych schodach. Ci, którzy się tu wdrapią, mają okazję niczym z lotu ptaka podziwiać miasto, jego słynne jezioro oraz majestatyczne, alpejskie szczyty na horyzoncie.

Kilka kroków poniżej znajduje się ratusz (Rathaus) również pokazany w końcówce komedii Machulskiego. Budynek, który można oglądać do dziś, pochodzi z XVII w. i zastąpił pierwotny, średniowieczny. Ratusz jest siedzibą izb ustawodawczych, parlamentu kantonu Zurych oraz parlamentu miejskiego.

zurych co warto zobaczyć

Zurych – dawny dom cechowy „Zunfthaus zur Haue”

Idąc dalej nabrzeżem rzeki Limmat, warto zatrzymać się przy „Zunfthaus zur Haue” znajdującym się przy Limmatquai 52. Jest to dawny dom cechowy zwany Zunft zum Kämbel, który najpierw był gildią handlarzy żywnością i winem, a potem wszedł w posiadanie kupców soli. Od 1980 r. mieści się w nim restauracja (Weinstube).

zurych co warto zobaczyć

Kolejka Polybahn w Zurychu

Gdy wreszcie ponownie znajdziecie się tuż obok mostu Bahnhofbrücke, warto skorzystać z bezpłatnej kolejki Polybahn, która została stworzona z myślą o studentach politechniki. Od poniedziałku do piątku czerwone wagoniki przewożą pasażerów pomiędzy dolną stacją Zürich Central-Polybahn a górną stacją Polyterasse ETHZ zlokalizowaną obok głównego budynku politechniki. I to tu właśnie po raz ostatni widzimy uśmiechniętych Kwintę i Duńczyka wjeżdzających na taras widokowy znajdujący się tuż przy uczelni.

Krótka wycieczka do Zurychu śladami głównych bohaterów „Vabank 2, czyli riposta” pozwala zwiedzić najbardziej emblematyczne miejsca. Oczywiście, miasto ma znacznie więcej do zaoferowania, ale w czasie tak krótkiego wyjazdu w zasadzie zobaczyć więcej się nie da, ponieważ warto również znaleźć czas na odpoczynek w jakimś urokliwym zakątku i podziwianie miasta z Alpami w tle. Więc jeśli kochacie podróże i to one czynią Was szczęśliwymi, już dziś pomyślcie o wyjeździe do Szwajcarii, która podbiła przecież serca tak wielu, bo „Vabank o szczęście trzeba z życiem grać…”.

switzerland-2520402_1280 switzerland-2520399_1280 zurich-2526625_1280 cof architecture-3498899_1280 cof zurich-264807_1280 dig switzerland-106013_1280 cof architecture-3578148_1280 university-933618_1280 zurich-933617_1280 zurich-504255_1280 zurich-lake-4748319_1280 cof cof cof cof
<
>
Zurych - fasada budynku nad rzeką Limmat; © www.polacyzagranica.eu

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

Podróże bez wątpienia uzależniają i tym, którzy poczuli ich smak, ciężko bez nich żyć. Dziś zapraszam do odkrycia kolejnych zakątków Chorwacji. Pula i Poreč, bo właśnie o nich piszę tym razem, leżą na Półwyspie Istria w północnej części Morza Adriatyckiego i są warte uwzględnienia w wakacyjnych lub weekendowych planach. Przyjeżdzający co i rusz napotykają ślady imponującej przeszłości, mają okazję skosztować lokalnych specjałów, wygrzać się w słońcu, wziąć udział w lokalnych festiwalach i spróbować sportów wodnych.

Pula – Rzym Chorwacji

Pula to perła Istrii nie bez powodu nazywana Rzymem Chorwacji. To skojarzenie nasuwa się samo ze względu na Koloseum i inne zabytki antyczne oraz ze względu na położenie miasta na siedmiu wzgórzach (kliknij w zamieszczone tu zdjęcia, aby zobaczyć je powiększeniu).

pula co warto zobaczyć

Koloseum w Puli; © www.polacyzagranica.eu

pula zabytki

Pula – widok na Koloseum; © www.polacyzagranica.eu

Na metaforyczny podbój miasta warto ruszyć z aparatem fotograficznym. Głównym celem jest zazwyczaj pochodzący z I w. n.e. Amfiteatr, popularnie zwany Areną Pula. To dawne miejsce walk gladiatorów zostało zbudowane w tym samym czasie, co Koloseum w Rzymie, czyli za panowania cesarza Wespazjana. Eliptyczna budowla o wymiarach 130 m X 100 m może pomieścić ok. 20 tysięcy widzów. Odwiedzający Chorwację w czasie wakacji, mają niepowtarzalną okazję wzięcia udziału w historycznym spektaklu „Spectacvla Antiqva”. Odbywa się on w godzinach wieczornych od końca czerwca do początku września. To wtedy właśnie Koloseum staje się ponownie miejscem walk gladiatorów, a uczestnicy mogą symbolicznie przenieść się w czasie i podziwiać zmagania rzymskich siłaczy.

Ale w Amfiteatrze w Puli organizowane są także inne imprezy w tym: festiwal filmowy „Pula Film Festival”, koncerty, przedstawienia operowe i baletowe, a nawet zawody sportowe.

Koloseum można zwiedzać również w ciągu dnia z audio przewodnikiem dostępnym w wielu językach. Spacer pozwala zrobić piękne ujęcia przez arkady areny, przez które widoczne jest morze. Dla dzieci nie lada gratką będą z pewnością zdjęcia z „gladiatorami”.

pula atrakcje

Pula – przygotowania do spektaklu w Koloseum

Warto także zajrzeć do podziemi, w których udostępniono wystawę poświęconą uprawie winorośli i oliwek na Istrii. Eksponaty obejmują zrekonstruowane starożytne maszyny używane w przeszłości do produkcji oliwy z oliwek i wina oraz amfory, w których przechowywano i transportowano te słynne istryjskie produkty. Koloseum w Puli to absolutne „must see”, to atrakcja, której nie można pominąć, to wszakże trzecia (po Rzymie i tunezyjskim Al-Dżamm) najlepiej zachowana tego typu arena na świecie.

pula co warto zobaczyć

Pula – świątynia Augusta

Ale Pula ma też inne pozostałości dawnej świetności. Jedną z nich jest świątynia Augusta zbudowana na cześć cesarza rzymskiego. Budynek wsparty na sześciu korynckich kolumnach i pochodzący z tej samej epoki co Koloseum w Puli, oparł się upływowi czasu, mimo że pełnił różne funkcje w zależności od epoki – był spichlerzem, stajnią, kościołem i w końcu muzeum prezentującym starożytne artefakty.

pula zabytki

Pula – rzymski Łuk Sergiusza

Do naszych czasów przetrwał w Puli również rzymski Łuk Sergiusza datowany na 20 – 10 r. p.n.e. Jak podają źródła historyczne, został wzniesiony dla upamiętnienia zmarłych członków rodu Serwiuszy. Łuk ozdobiony kolumnami i reliefami  znajduje się rogu ulicy Sergijevaca i placu Giardini.

 

Spacer po Puli pozwala odkryć kolejne ślady przeszłości, a wśród nich Bramę Herkulesa z I w. n.e. Wnikliwi obserwatorzy dostrzegą na niej płaskorzeźbę przedstawiającą mitycznego Herkulesa, herosa, który słynął z wielkiej siły i waleczności oraz z wykonania dwunastu najtrudniejszych prac.

pula co warto zobaczyć

Pula – Porta Gemina; © www.polacyzagranica.eu

Pula przeżywała okres świetności, gdy stała się kolonią rzymską i ważnym ośrodkiem administracyjnym oraz handlowym. Do dziś zachowały się tu liczne budowle z tamtej epoki, które niczym magnes przyciągają fascynatów historii.  Ci, którzy będą mieli nieco więcej czasu, powinni też zajrzeć na wzgórze zamkowe Kastel i do katedry Wniebowzięcia Najświętszej Panny Marii oraz zwrócić uwagę na bliźniacze bramy (Porta Gemina) będące częścią dawnych murów miejskich.

Poreč, czyli wycieczka śladami rzymian, bizantyjczyków i wenecjan

Trasa zwiedzania: Plac Trg Slobode – Peterokutna Kula – Bazylika Eufrazjana – pałace weneckie – dom romański – nabrzeże Obala Maršala Tita

Poreč to miasto oddalone o 60 km od Puli i zarazem popularne miejsce odpoczynku przyciągające rzesze wczasowiczów, na których czekają różne obiekty noclegowe, począwszy od hoteli, przez apartamenty aż po kempingi. Co tak zachwyca?  Plaże, laguny, piniowe lasy, piękna nadmorska promenada i możliwość obcowania z historią. Wybrany przez nas hotel „Laguna Park” znajduje się w odległości 2 km od ścisłego centrum. Spacer uliczką prowadzącą wzdłuż morza pozwala podziwiać miasto od strony wody i doprowadzi do Starego Miasta, gdzie bez trudu można odnaleźć ślady rzymskie, bizantyjskie i weneckie.

chorwacja wakacje

Poreč – panorama miasta od strony morza; © www.polacyzagranica.eu

Zwiedzanie można zacząć od placu miejskiego Trg Slobode, na którym znajduje się kościół Matki Boskiej Królowej Aniołów. Następnie warto udać się w dalszą wędrówkę główną ulicą Starówki, Decumanus, przy której zlokalizowane są obiekty ukazujące bogatą historię miasta. Pierwszy przystanek stanowi Peterokutna Kula, czyli pięciokątna wieża będąca pozostałością dawnych murów obronnych. Miasto w przeszłości było dobrze ufortyfikowane, a w średniowieczu dobudowano jeszcze jedenaście wież, aby skutecznie bronić się przed najazdami Turków.

chorwacja urlop

Poreč – Bazylika Eufrazjana; © www.polacyzagranica.eu

Ale Poreč zawdzięcza swą sławę przede wszystkim bizantyjskiej Bazylice Eufrazjana z VI w. Figuruje ona na wszystkich widokówkach i pamiątkach z Poreč, a odwiedzający mogą w niej podziwiać mozaiki przedstawiające sceny biblijne oraz XIII-wieczną ażurową obudowę ołtarza. To wszystko sprawiło, że bazylika została wpisana na listę dziedzictwa kulturalnego UNESCO.

Atrakcją miasta są również pałace w stylu weneckim, co jest pamiątką po rządach Wenecjan, którzy przejęli władzę nad miastem w XIII w.

chorwacja wakacje

Pałac wenecki w Poreč

Wenecki gotyk wyróżniają: bogactwo ornamentów, ostre łuki okien, arkad i portali, ornamenty kwiatowe oraz marmurowe ażury. W Poreču na uwagę zasługują m.in. gotyckie posiadłości przy ulicy Decumanus znajdujące się pod numerami 10, 15, 30 i 34. W przeszłości te pałace należały do zamożnych rodzin zamieszkujących w mieście. Mieszczący się pod numerem 34 pałac Zuccatto pełni dziś rolę galerii. Ten 3-piętrowy budynek zachował tylko oryginalną fasadę. Parter i pierwsze piętro wybudowano z kamienia, podczas gdy ostatnią kondygnację wykonano z cegły. Dziś sprzedaje się tu typowo weneckie pamiątki: maski, karnawałowe figurki, koronki i wyroby ze szkła.

Idąc dalej, dojdziemy do najstarszego placu Marafor. To tu pod numerem 1 mieści się XIII-wieczny, kamienny dom romański, którego wnętrze prezentuje wystawę etnograficzną. Ten trzypoziomowy obiekt uległ rozbudowie w XVIII w., a efektem jest z drewniany balkon.

Poreč, jak każde nadmorskie miasto, ma promenadę, z której można podziwiać zachody słońca. Ale nabrzeże Obala Maršala Tita oferuje jeszcze jedną atrakcję – to stąd odpływają statki do Wenecji.

chorwacja wakacje

Nabrzeże w chorwackim mieście Poreč

Taka jednodniowa wycieczka sprawi z pewnością wiele radości najmłodszym, o czym sama się przekonałam.

W mieście Poreč z pewnością nie można narzekać na nudę – letni kalendarz kulturalny jest pełen rozmaitych festiwali: muzycznych. Te imprezy przygotowane dla uczestników w różnym wieku organizowane są na świeżym powietrzu, na nabrzeżu oraz na głównych ulicach i placach miasta.

Chorwacja podbiła serca Polaków (i nie tylko) i jest jednym z ulubionych kierunków wakacyjnych rodaków. A urlop to nie tylko okazja do odpoczynku i spędzenia czasu z najbliższymi, ale również do poznania tego bogatego w swej różnorodności kraju. No i oczywiście do skosztowania lokalnych specjałów, wśród których królują: owoce morza, pršut (szynka suszona słońcem i wiatrem), ćevapčići (małe roladki mięsne pieczone na ruszcie) i rodzime alkohole, m.in. rakija, wino Graševina czy Pošip. Nie macie jeszcze wakacyjnych planów? W takim razie warto rozważyć pobyt w uroczej Chorwacji, no i oczywiście uwzględnić w swych planach Pulę i Poreč.

amphitheater-261115__480 Pula 11 amphitheater-2540825__480 croatia-2638080_1280 DSCN1696 Pula 6 Pula 3 Pula5 the-coliseum-1841759_1280 Pula10 Pula 1 history-843974__480 croatia-4028428__480 porec-4616565__480 Porec 8 mosaic-2694893__480 croatia-3605636__480 porec-4616571__480 Porec 2 Porec 3 Porec 11 DSCN1618 Porec 9 Porec 12
<
>
Poreč - nabrzeże, skąd odpływają statki do Wenecji; © www.polacyzagranica.eu

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

 

Portugalia urzekła mnie od pierwszego wejrzenia. Pobyt w Porto, o czym pisałam tutaj, okazał się inspirującą podróżą: uprzejmi ludzie, emanujący od nich spokój i uroda miasta zachęciły mnie do odkrycia innych zakątków Portugalii. Wybór padł na polecaną przez mieszkańców pierwszą stolicę kraju – Guimarães. Od Porto dzieli ją odległość 57 km. Najprościej dostać się tam dostać pociągiem odjeżdżającym z dworca São Bento, tym bardziej, że bilet jest zadziwiająco tani – zaledwie 7 € w obie strony (w chwili pisania tego tekstu).

Guimarães pod znakiem zamków

guimarães co warto zobaczyć

Guimarães – fragment murów obronnych; © www.polacyzagranica.eu

Guimarães leży na północy Portugalii i ma zupełnie inny charakter niż Porto (kliknij w zamieszczone tu zdjęcia, żeby oglądać je w powiększeniu). Aby dotrzeć do centrum, po wyjściu z dworca należy skręcić w lewo, a następnie znaleźć Av. Dom Afonso Henriques, która doprowadzi do słynnego fragmentu murów obronnych z wiele mówiącym napisem „Aqui nasceu Portugal” (w tłumaczeniu: „Tu narodziła się Portugalia”). Celem przybywających do Guimarães jest przede wszystkim zwiedzenie świetnie zachowanej średniowiecznej zabudowy na czele z zamkiem i pałacem księcia Bragança.

Zacznijmy od zamku, którego usytuowanie na wzgórzu wyraźnie wskazuje pierwotną funkcję – ochronę przed atakami Maurów i Normanów. Jak podają źródła historyczne, zamek został wzniesiony w X w. jako fortyfikacja wojskowa broniąca mieszkańców miasta oraz mnichów i siostry zakonne.

portugalia co zobaczyć

Portugalia – zamek w Guimarães; © www.polacyzagranica.eu

portugalia atrakcje

Guimarães – kościół św. Michała (Igreja de São Miguel do Castelo) w kompleksie zamkowym; © www.polacyzagranica.eu

Nieco później zamek stał się oficjalną rezydencją królewską, w której narodził się w 1111 r. pierwszy król Portugalii – Alfons Henryk I zwany Zdobywcą. To właśnie za jego panowania zamek został rozbudowany. Przybywający mogą obejrzeć multimedialną wystawę ukazującą historię narodzin Portugalii oraz pospacerować po murach obronnych, skąd rozciąga się panorama na miasto i na klasztor św. Antoniego (Convento de Santo António dos Capuchos). Schodząc warto wejść choć na chwilę do kościoła św. Michała (Igreja de São Miguel do Castelo), w którym został ochrzczony Alfons I Zdobywca. W tym romańskim zabytku sakralnym znajdują się nagrobki wojowników portugalskich.

 

portugalia zabytki

Guimarães – pałac książąt Bragança (Paço Dos Duques De Bragança); © www.polacyzagranica.eu

portugalia zabytki

Guimarães – dziedziniec pałacu książąt Bragança (Paço Dos Duques De Bragança); © www.polacyzagranica.eu

Drugim bardzo znanym obiektem w Guimarães jest pochodzący z XV w. pałac książąt Bragança (Paço Dos Duques De Bragança) mieszczący się tuż obok zamku. Jest to średniowieczna posiadłość i dawna rezydencja pierwszych książąt Bragança, którzy mieszkali tu do XVI w. Dzięki gruntownej renowacji zakończonej w 1959 r. obiekt można zwiedzać po dziś dzień. Po wejściu na prostokątny, centralny dziedziniec można zobaczyć zamysł portugalskich architektów: boczne skrzydła mieszczą przestrzenie mieszkalne, podczas gdy naprzeciw wejścia zlokalizowano kaplicę. Zwiedzającym pałac rzucają się w oczy surowe wnętrza obejmujące proste granitowe ściany, drewniane podłogi, liczne gobeliny ilustrujące podboje w Afryce Północnej i zbiór portugalskiej porcelany. Pierwsze piętro mieściło w przeszłości strefę do przyjmowania gości, a także pokoje dla służby, podczas gdy druga kondygnacja stanowiła właściwą rezydencję książąt z wyraźnym podziałem na prywatne przestrzenie dla obojga małżonków. W kolejnych wiekach pałac stopniowo podupadał, a nawet planowano wykorzystać jego wewnętrzne ściany do budowy klasztoru. Wszystko zmieniło się w 1910 r., gdy posiadłość została wpisana na listę dziedzictwa narodowego Portugalii i stała się oficjalnie siedzibą Prezydenta Republiki i Premiera – na ich użytek zostało przeznaczone ostatnie piętro z szeregiem sypialni z łazienkami.

Zabytkowe centrum

Po zwiedzeniu zamku i pałacu warto zejść ulicą wysadzaną cyprysami w kierunku zabytkowego centrum miasta. Po drodze polecam zwrócić uwagę na piękny barokowy kościół Nossa Senhora do Carmo i wejść na oryginalny dziedziniec klasztoru karmelitów, z którym graniczy.

portugalia co zwiedzic

Guimarães – dziedziniec klasztoru karmelitów; © www.polacyzagranica.eu

Idąc dalej ulicą Santa Maria, z pewnością należy zatrzymać się przy pięknym

 

guimarães zabytki

Guimarães – klasztor św. Klary (Convento de Santa Clara); © www.polacyzagranica.eu

dawnym klasztorze św. Klary (Convento de Santa Clara), w którym obecnie mieści się … Urząd Miasta. W przeszłości był to jeden z najbogatszych klasztorów w Guimarães, którego fasadę zdobi znajdująca się pośrodku rzeźba patronki.

 

 

Wędrując dalej coraz węższą uliczką, dojdziemy w końcu do Placu de Santiago (Praça de Santiago). Tradycja mówi, że apostoł São Tiago przyniósł obraz Matki Boskiej i zdeponował w pogańskiej świątyni, która w minionych epokach znajdowała się na tym właśnie placu.

portugalia co zobaczyć

Portugalia – plac de Santiago (Praça de Santiago) w mieście Guimarães; © www.polacyzagranica.eu

Do XIX w. na tutejszym skwerze znajdowała się mała kaplica poświęcona São Tiago. W dzisiejszych czasach Praça de Santiago jest ulubionym miejscem spotkań mieszkańców chętnie również odwiedzanym przez turystów.

guimarães zabytki

Guimarães – z prawej strony dawny ratusz (Paços do Concelho); © www.polacyzagranica.eu

Praça de Santiago łączy z kolejnym placem Largo da Oliveira czerwony budynek dawnego, XIV-wiecznego ratusza (Paços do Concelho). Tę dwupiętrową budowlę ozdobioną późniejszą, XIX-wieczną rzeźbą, można podziwiać, siedząc placu Largo da Oliveira w jednej z licznych kawiarni, barów i restauracji. Posileni możemy ruszyć dalej.

 

Guimarães to także jedno z najważniejszych centrów maryjnych w północnej Portugalii. Na placu Largo da Oliveira znajduje się kościół Matki Boskiej Oliwnej (Igreja de Nossa Senhora da Oliveira) zbudowany w X w. i rozbudowany dwa wieki później. Jak podają źródła historyczne, nazwa tej budowli sakralnej pod wezwaniem Matki Boskiej Oliwnej nawiązuje do zazielenienia drzewa oliwnego na placu granicznym w 1342 r. Niestety, w 1801 r., wbrew woli ludności, lokalna rada wykopała drzewo oliwne, które od lat zajmowało przestrzeń przed kościołem.

Guimarães co zwiedzić

Guimarães – pomnik Padrão do Salado; © www.polacyzagranica.eu

Przed wejściem do tego obiektu sakralnego stoi XIV-wieczny monument Padrão do Salado upamiętniający zwycięstwo Portugalczyków w bitwie stoczonej przeciwko armii muzułmańskiej pod Salado w 1340 r.  Była to ostatnią próbą inwazji muzułmanów na ziemiePolwyspu Iberyjskiego. Padrão do Salado to zabytek na planie kwadratu z gotyckim sklepieniem przedstawiający krzyż ozdobiony obrazem Matki Boskiej, Jezusa Chrystusa i innych świętych.

 

W obrębie Starego Miasta znajduje się również Muzeum Alberto Sampaio mieszczące się w dawnym klasztorze. Odwiedzający mogą oglądać przedmioty będące pierwotnie wyposażeniem kościoła Nossa Senhora da Oliveira oraz innych budowli sakralnych w Guimarães, w tym rzeźby, freski, szaty kościelne, ceramikę, relikwiarze

Kościoły i klasztory Guimarães

Tereny dzisiejszej Portugalii mają bogatą historię – w przeszłości były zamieszkiwane m.in. przez ludy iberyjskie, celtyckie, przez Rzymian i Wizygotów. Portugalczycy, którzy są chrześcijanami i w ogromnej większości katolikami, zmagali się też z najazdami Arabów od VII w. aż do polowy XIV w.

Efektem rekonkwisty prowadzonej również przez pierwszego króla Portugalii – Alfonsa Henryka I Zdobywcę była budowa licznych klasztorów, sprowadzenie do Portugalii cystersów i powołanie do życia rycerskiego zakonu Avis. To wyjaśnia, dlaczego w Guimarães (i nie tylko) jest tak wiele zabytków sakralnych.

O części z nich pisałam wcześniej, ale polecam też zwrócić uwagę na klasztor i kościół św. Franciszka.

porto i okolice

Guimarães – klasztor i kościół św. Franciszka; © www.polacyzagranica.eu

Ci zakonnicy osiedlili się w Guimarães w 1271 r. i zbudowali klasztor poza murami miejskimi. Zabytek przetrwał do dziś i choć przeszedł przebudowę w XV w., po dziś dzień zachowała się oryginalna, gotycka absyda.

co zwiedzić w okolicach porto

Guimarães – kościół São Guálter (Igreja São Guálter); © www.polacyzagranica.eu

Będąc w Guimarães, warto również zobaczyć XVII-wieczny kościół São Guálter (Igreja São Guálter), który wyróżnia się na tle innych dzięki bliźniaczym, strzelistym wieżom i dywanowi kwiatowemu najlepiej widocznemu ze szczytu alei Largo Republica do Brazil. São Guálter był franciszkaninem wysłanym na misję do Portugalii na początku XIII w. przez Franciszka z Asyżu. Cuda przypisywane São Gualter doprowadziły do ​​powstania Bractwa São Gualter ok.1527 r., co zaowocowało w późniejszym czasie wybudowaniem kaplicy kościelnej, w której przechowywano relikwie świętego. Ci, którzy będą w mieście w pierwszy weekend sierpnia, powinni uwzględnić w swoich planach udział w święcie „Festas Gualterianas”.

Wycieczka do Guimarães to propozycja dla tych, którzy chcą poznać inne oblicze Portugalii. Miasto będące pierwsza stolicą kraju w XII w. przyciąga bogactwem zabytków i atmosferą średniowiecznej zabudowy z wąskimi, brukowanymi, urokliwymi uliczkami. Guimarães jest zdecydowanie mniej znane niż Porto, Lizbona, Fatima czy region Algarve, a szkoda. Jeszcze nieprzekonanym powiem, że to miasto północnej Portugalii było Europejską Stolicą Kultury w 2012 r., co przyczyniło się do gruntownego remontu zabytkowego centrum, które zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

DSCN4611 DSCN4626 DSCN4583 DSCN4633 DSCN4587 DSCN4642 DSCN4624 DSCN4602 DSCN4641 bty DSCN4581 cof Zabudowa miejska w Guimarães DSCN4656 DSCN4578 bty DSCN4649 cof DSCN4659 cof cof
<
>
Guimarães - kościół Matki Boskiej Oliwnej (Igreja de Nossa Senhora da Oliveira); © www.polacyzagranica.eu

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

Marek Orzechowski

Marek Orzechowski – dziennikarz, komentator polityczny, pisarz

Marek Orzechowski – dziennikarz, komentator polityczny, wieloletni korespondent „Głosu Ameryki” w Bonn, a także telewizji TVP i Polsat w Bonn i Brukseli, autor licznych książek, mi.in. „Belgijska melancholia”, „Holandia. Presja depresji”, „Zdarzyło się w Berlinie”, „Europolis, czyli diabeł mieszka w Brukseli”, laureat Europejskiego Ekranu 2003.

 

Marku, Twoja ostatnia książka nosi znamienny tytuł w „W Belgii, czyli gdzie”. I bynajmniej nie chodzi tu tylko o położenie geograficzne. Co się więc za tym kryje?

Przede wszystkim niezwykła różnorodność Belgii, która jest małym krajem w porównaniu z innymi, w tym z Polską, ale niczego jej właściwie nie brakuje. Ma przy tym kilka twarzy, które warto bez uprzedzeń poznać, a poznając je, może się zdarzyć, że nam się spodobają. To książka zarówno dla Polaków mieszkających w Belgii i z wyrobionym już zdaniem na jej temat, jak i dla tych, którzy o niej wiele słyszeli, już ją nawet odwiedzili, ale nie bardzo byli w stanie dociec, na czym polega jej fenomen i uroda.

Belgia ze swoimi problemami jest swoistą Europą w pigułce. Udowadnia, że egzystencja oparta na kompromisie jest możliwa, a wyjście z Unii jest bardzo skomplikowanym procesem, jak pokazuje Brexit. Jak w tej sytuacji oceniasz flamandzkie dążenia do konfederalizmu wzorowanego na tym szwajcarskim, a nawet dążenia separatystyczne partii Vlaams Belang?

Szwajcaria jest jedyna w swoim rodzaju i nie nadaje się do skopiowania. To setki lat tradycji, doświadczenie miejsca, położenia i wielu innych czynników, na przykład tego, że nikomu się nigdy nie opłaciło zajmowanie tego obszaru. Belgia jest przykładem innego rozwoju jako organizm państwowy istnieje od 1831 r. To młody wiek państwa w Europie, która cywilizacyjnie osiągnęła już wiek bardzo dojrzały. Pogłoski o rozpadzie Belgii pojawiają się, odkąd pierwszy król Leopold I złożył przysięgę i mają swoją tradycję. Generalnie, w Europie przeżywamy okres intensywnych partykularyzmów, najpewniej w reakcji na dominującą przez dekady politykę wzajemnej miłości, która, jak to miłość, czasem była ślepa. Belgowie wiedzą jednak, jak się dzielić, aby być razem, bo przecież belgijski kompromis nie wziął się z powietrza. I jest skuteczny. Z kolei Brexit to zupełnie inny temat, na inną rozmowę.

Belgia jako państwo narodziła się w operze La Monnaie w 1830 r., gdyż pod wpływem oglądanej sztuki widownia wyszła na ulice i obaliła dominację holenderską. W jaki sposób te okoliczności narodzin belgijskiej państwowości wpłynęły i wpływają na egzystencję kraju, w którym istnieją trzy oficjalne języki (flamandzki, francuski i niemiecki), trzy kultury i trzy różne mentalności?

Kiedy Belgia się rodziła, polityką rządziły ówczesne mocarstwa i to one zdecydowały o jej granicach i substancji. Sami Belgowie być może zdecydowaliby inaczej. Jak, tego nie wiemy i już się nigdy nie dowiemy. To prawda, że w Belgii występują trzy narodowe doświadczenia. Ale przecież były one i są sąsiedzkie, bliskie, spokrewnione. Definitywne pokonanie różnic między nimi wcale nie jest ani potrzebne, ani też nie wykreowałoby jednego belgijskiego narodu. Powiedziałbym, że Belgię jako państwo tworzy pewna nadrealność, i jest jej z tym do twarzy. To duża sztuka, duża umiejętność, stąd nie ma tu zjawiska belgijskiego nacjonalizmu. Występuje regionalizm, ale gdzie go nie ma?

Królewskie Muzeum Afryki Centralnej w Tervuren

Belgia – jak wiele innych europejskich państw – miała swoją przeszłość kolonialną i swoje bogactwo zawdzięcza w znacznej mierze Kongu. A mimo to jednoznaczna ocena króla Leopolda II, który zaanektował Kongo, byłaby dużym uproszczeniem. Dlaczego?

Dlatego że mamy skłonność, nie tylko przecież w jego przypadku, oceniać przeszłość pod kątem naszych dzisiejszych doświadczeń i wiedzy. Ale takie podejście nie jest sprawiedliwe. A przy tym Belgia nie popełniła większych grzechów od innych mocarstw kolonialnych, miała tylko i wtedy, i później gorszą, bardziej krytyczną „obsługę medialną”. Nikt nie mówi na przykład o Kongu francuskim, w którym nie było przecież lepiej, zaś okres panowania brytyjskiego kolonializmu na świecie to wszak wyłącznie lata mlekiem i miodem płynące… Dewiza „dziel i rządź” to brytyjski wynalazek, a nie belgijski… W ocenie polityki belgijskiej w Kongu pomija się cały cywilizacyjny wysiłek Belgii – Kongo miało najlepiej rozbudowaną infrastrukturę komunikacyjną, szpitalną i oświatową w Afryce. Oczywiście kolonializm był wyzyskiem, moralnie nagannym, ale nie wymyślili go Belgowie.

Jak podkreślasz w swojej książce, obecnie panujący król Filip nie ma ani charyzmy, ani pewności siebie, ani elokwencji, ani werwy, a do tego jest nieśmiały. Za to widać królową Matyldę, która – o czym wiedzą nieliczni – jest w połowie Polką i która urosła do najważniejszej figury na królewskiej szachownicy. Jaka jest więc jej rola?

Dobrej i mądrej żony przy mężu. Jej oficjalną rolę opisuje konstytucja, ale jej osobisty urok, którego jej nie brakuje, nie jest w niej zapisany, to już cecha charakteru. Król w Belgii porusza się po wąskiej kładce i nie stać go na dominację. Król Filip mógłby być ojcem narodu, no ale nie każdy się do takiej roli nadaje. Jego stryj, król Baudouin, za takiego uchodził, mówiono o nim, że jest jedynym prawdziwym Belgiem. Ojciec Filipa, król Albert II, był jowialny i ciepły. Filip jest nieśmiały i kto wie, może akurat taki król jest teraz potrzebny, zresztą innego nie ma.

belgia

Mapa Belgii

Czy monarchia konstytucyjna z królem o ograniczonych kompetencjach i silnym rządem nie wydaje Ci się przeżytkiem w XXI w.?

Moja ocena tego zjawiska ewoluowała. Kiedyś byłem zdecydowanym przeciwnikiem takiej formy państwowości, ale teraz spoglądam na nią łagodniejszym wzrokiem. W gruncie rzeczy, to kwestia, jaka ta monarchia jest, jacy ludzie ją tworzą. Belgijska jest skromna i nie narzuca się. Ktoś musi pełnić rolę głowy państwa, a wybrany w głosowaniu prezydent wcale nie jest gwarantem respektu wobec demokracji. Pamiętajmy, że monarchię belgijską powołał parlament, przedstawiciele narodu, a monarcha jest królem Belgów, a nie Belgii. Jeśli któregoś dnia Belgowie zdecydują o jej odwołaniu, król na pewno się nie obrazi.

Co sądzisz, czy rekord z 2011 r., kiedy Belgia pozostawała bez rządu przez 541 dni zostanie pobity tym razem? Od ostatnich wyborów minęło już wiele miesięcy, a rządu jak nie było, tak nie ma.

Trudno przewidzieć, w Belgii nigdy nic nie wiadomo. Właśnie słychać o nowych wyborach. Brak rządu Belgom nie doskwiera, wszystko i tak toczy się dalej, w dodatku bez tej straszliwej polaryzacji, obecnej w wielu innych krajach. Jako politolog nie mam do Belgów o to pretensji – jest tyle partii, ile nurtów, oczekiwań, potrzeb, co odzwierciedla polityczną tożsamość mieszkańców kraju. Czy byłoby lepiej, gdyby istniały tylko dwie duże partie?

Porozmawiajmy teraz o belgijskiej mentalności. Belgów, niezależnie czy Flamandów, czy Walonów, cechuje umiejętność przystosowania się do każdej sytuacji życiowej, tolerancja, niewtrącanie się w nieswoje sprawy i nierzucanie się w oczy. Czy w takim razie się łatwo z nimi zaprzyjaźnić?

To nie jest łatwa sprawa i do tego bardzo indywidualna. Jednym się udaje, innym nie, ale generalnie proces adaptacji przebiega w Belgii nieco inaczej niż w ościennych krajach. W belgijskich regionach panuje spory regionalizm, lokalność, czasem zaściankowość. W Brukseli z kolei mamy do czynienia z inwazją ludzi z zewnątrz, większość z nich pojawia się tu tylko na określony czas, trudno więc budować jakieś trwałe fundamenty. Myślę, że rzadko która społeczność w tej naszej Europie poradziłaby sobie z tym nieustannym potopem różnych temperamentów, przyzwyczajeń, obyczajów, charakterów i języków. Brukseli się to świetnie udaje. Ludzie przyjeżdżają, wyjeżdżają, Bruksela zostaje.

Czy Polacy mogą czuć się naprawdę szczęśliwi w różnorodnej i wielokulturowej Belgii? Odnoszę wrażenie, że wielu z nich egzystuje we własnym mikrokosmosie i nie uczestniczy zbyt intensywnie w życiu społecznym i kulturalnym…

Polacy nie stanowią tu wyjątku. Włosi też chętnie siedzą na kupie, Niemcy chętnie spotykają się z Niemcami, Francuzi wiadomo… To cecha współczesnej cywilizacji – żyjemy w otwartych społeczeństwach, które złożone są z zamkniętych mikrokosmosów, i ludziom jest z tym dobrze. Wystarcza im świadomość, że wybiorą się do centrum miasta i zaraz będą we wszechświecie. A potem wrócą do siebie, żeby od tego kosmosu odpocząć.

Belgię nazywasz krainą sprzeczności, indywidualizmu, wolności i surrealizmu. Dlaczego?

Po dwudziestu latach życia w Belgii moje doświadczenie mówi mi, że te cztery słowa oddają charakter, koloryt i smak tego kraju. Sprzeczności są naturalnym pokarmem życia, bez indywidualizmu nie ujawnilibyśmy naszych walorów, wolność gwarantuje bezpieczne życie, a surrealizm pozwala pogodzić się z najbardziej nawet zaskakującymi zjawiskami. Takie jest po prostu życie, bez scenariusza.

bruksela

Bruksela – rue des Bouchers słynąca z owoców morza

Jedzenie w Belgii to celebracja, sztuka sama w sobie, wyraz stylu życia z właściwą mu afirmacją. Dobra kuchnia w Belgii jednoczy pokolenia. Czy ma również szansę zjednoczyć Flamandów i Walonów?

Na całe szczęście nie. Niech każdy nadal gotuje w domu swoje najlepsze potrawy. A kiedy będą smaczne, każdy po nie sięgnie.

Jaka przyszłość – Twoim zdaniem – czeka Belgię jako kraj, w którym żyją Flamandowie i Walonowie niemający wspólnych przeżyć, wspomnień, symboli i jednorodnej tożsamości narodowej?

W dużej mierze zależy od tego, jaka będzie dalej Europa. Ale doświadczenie Belgii uczy, że poradzi sobie. Ten kraj nie wypowiedział nikomu żadnej wojny, a w chwilach zagrożenia stawał jak jeden mąż. W Belgii brakuje wielkich monumentów honorujących bohaterów, ich pomniki są rzadkie i nie są wielkie. Belgowie żyją na niewielkim skrawku europejskiej ziemi, nikomu nie wadzą, i jeśli Europa im nie przeszkodzi, będą na niej nadal szczęśliwi.

Dokończ zdanie: Książka „W Belgii, czyli gdzie” jest warta przeczytania, ponieważ…

opowiada o interesującym kraju, który poświęca się dla Europy, i zachęca do jego głębszego poznania, do zbliżenia. Belgii nie trzeba kochać, wystarczy ją zrozumieć – i wówczas będzie nam o wiele łatwiej. Ale każdy musi, czy powinien drogę do Belgii znaleźć sam, każda będzie przy tym prawdziwa, chociaż każda będzie inna. I to jest uroda tego kraju, i o niej jest ta książka.

 

Przeczytaj także moje inne teksty w kategorii wywiady”.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

parlament europejski

Bruksela – Parlament Europejski

Bruksela to dla wielu wymarzone miejsce prestiżowej pracy ze względu na mnogość instytucji europejskich. O tym, co zwiedzić w sercu miasta, pisałam we wpisie „Bruksela – podróż do serca Europy”, który można przeczytać tutaj. Dziś przedstawiam kolejne atrakcje, które warto zobaczyć w trakcie pobytu w Brukseli (po kliknięciu w zamieszczone tu zdjęcia, można je oglądać w powiększeniu). Wyjazd do tej europejskiej stolicy może okazać się gratką zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Ale po kolei!

Parlament Europejski w Brukseli

bruksela atrakcje

Bruksela – sala obrad w Parlamencie Europejskim

Bruksela jest stolicą Unii Europejskiej. Przy Rue Wiertz/Wiertzstraat 60 mieści się Parlament Europejski, który można zwiedzić za darmo. Instytucja stanowi kompleks czterech połączonych ze sobą budynków, ale dla zainteresowanych udostępniony jest tylko jeden z nich, noszący imię Paula Henriego Spaaka, współzałożyciela Unii, byłego premiera Belgii. Tę szklaną budowlę można zwiedzać, gdy nie odbywają się posiedzenia plenarne. Zgodnie z informacjami podanymi na stronie internetowej, do Parlamentu Europejskiego można wejść od poniedziałku do czwartku o godz. 11:00 i 15:00 oraz w piątki tylko o godz. 11:00. Jako że przewidziany jest limit miejsc, warto przyjść pół godziny wcześniej. Po przejściu kontroli bezpieczeństwa podobnej do lotniskowej wchodzi się na galerię flag narodowych, gdzie turyści chętnie się fotografują. W tym miejscu pobierają również bezpłatnie przewodniki multimedialne dostępne we wszystkich językach Unii Europejskiej, w tym oczywiście po polsku.

Celem odwiedzających Parlament Europejski jest obejrzenie sali obrad, gdzie odbywają się posiedzenia komisji parlamentarnych i niektóre posiedzenia plenarne Parlamentu. Tu na własne oczy można zobaczyć miejsce pracy tych, którzy decydują o prawodaw­stwie europejskim. Debaty prowadzone są we wszystkich językach urzę­dowych UE, co odzwierciedla przywiązanie do koncepcji zróżnicowanej i wielokultu­rowej Unii „zjednoczonej w różnorodności”.

bruksela co zwiedzić

Bruksela – hol w Parlamencie Europejskim

Zwiedzając Parlament, warto też zwrócić uwagę na olbrzymią rzeźbę zainstalowaną przy kręconych schodach. Zadziwia lekkość tej ruchomej konstrukcji złożonej z metalowych pałąków, co w założeniu autora symbolizuje różnorodność, jaką reprezentują zasiadający w Parlamencie politycy. Jeszcze tylko kilka pamiątkowych zdjęć i już będzie o czym opowiadać …

 

 

Atomium – symbol Brukseli

Dzielnica Laeken to kolejne miejsce, które trzeba odwiedzić. Mieści się tu Atomium, drugi najważniejszy po Manneken Pisie symbol Brukseli. Ten powiększony do ogromnych rozmiarów model kryształu żelaza powstał w 1958 r. z okazji Wystawy Światowej. Atomium, które można zwiedzać również w środku, ma imponującą wysokość 103 m. Każdy z dziewięciu atomów o średnicy 18 m zawiera ekspozycje ukazujące budowę tego obiektu. Wystawa mnie osobiście nie oszołomiła, ale z pewnością warto wjechać ruchomymi schodami na szczyt, skąd rozpościera się piękny widok. Atomium w okresie Bożego Narodzenia jest imponująco oświetlone, a zdjęcie na jego tle jest obowiązkową pamiątką z pobytu w stolicy Belgii.

bruksela co zwiedzić

Atomium – symbol Brukseli

Ci, którzy pragną niezwykłych doznań, powinni przyjechać do Brukseli w terminie 11-21 czerwca 2020. To wtedy właśnie mogą udać się na lunch lub kolację do podniebnej restauracji usytuowanej w pobliżu Atomium. Ten – wydawać by się mogło – szalony pomysł noszący nazwę „Dinner in the Sky”, zrodził się w 2007 r. Wtedy jeden ze słynnych belgijskich szefów kuchni wymyślił serwowanie wyśmienitego jedzenia… w powietrzu. Jest to możliwe dzięki dźwigowi, który wynosi biesiadników na wysokość ok. 40 m, a tam na śmiałków czeka osiem 4-osobowych stołów. W ciągu 14 lat „Dinner in the Sky” gościł w ponad 60 krajach świata, w Europie i poza nią (w tym w Australii, Indiach, Dubaju, Brazylii, USA, Japonii, Kolumbii i Meksyku).

Ilość miejsc jest ograniczona – jednorazowo tylko 32 osoby mogą degustować rarytasy w podniebnej przestrzeni. Nowa formuła z otwartą kuchnia pośrodku podbiła już świat – belgijski projekt „Dinner in the Sky” zawitał dotychczas m.in. do Kuala Lumpur, Riyadh i Singapuru. Wyborne jedzenie przygotowują najlepsi szefowie brukselskich restauracji. Rezerwacje można dokonać dla dwóch, czterech lub ośmiu osób, ale trzeba mieć pokaźny portfel. Podniebna przyjemność słono kosztuje, a pięciodaniowe menu przygotowywane przez szefów kuchni to wydatek… 295 € od osoby (w chwili pisania tego tekstu)! Zdjęcia i video z podniebnych kolacji można oglądać tutaj.

Brukselski Park Mini-Europa

bruksela zabytki

Bruksela – park Mini-Europa; © www.polacyzagranica.eu

U podnóża Atomium znajduje się słynny brukselski park Mini-Europa. Wizyta w tym miejscu daje okazję poznania Europy w miniaturze. Historycy sztuki wybrali budowle  o dużej wartości architektonicznej znajdujące się na terenie Unii Europejskiej, które przedstawiono w skali 1:25. W parku otwartym w 1985 r., zaliczanym do jednej z największych atrakcji Brukseli, można obejrzeć 350 makiet i 90 miniatur najsłynniejszych w Europie miejsc. Przy zakupie biletów otrzymuje się książkowy przewodnik (również w języku polskim), w którym pokrótce opisano zrekonstruowane w miniaturze budynki.

bruksela atrakcje

Bruksela – park Mini-Europa; © www.polacyzagranica.eu

Park ukazujący poszczególne państwa UE został stworzony zarówno z myślą o dzieciach, jak i dorosłych. Można wysłuchać hymnu każdego z państw, przyciskając odpowiedni guzik, można pokręcić kołem, aby wprawić w ruch holenderskie wiatraki w Kinderdijk lub kierować potężnym statkiem, można poczuć wybuch Wezuwiusza albo zobaczyć pożar w porcie, a na końcu można wziąć udział w interaktywnym konkursie sprawdzającym wiedzę na temat krajów Unii Europejskiej.

bruksela atrakcje

Bruksela – park Mini-Europa; © www.polacyzagranica.eu

Polska, nie wiedzieć czemu, jest przedstawiona w parku bardzo skromnie – znajduje się tu jedynie makieta Dworu Artusa i Pomnik Solidarności w Gdańsku. Nie ma makiety zamku królewskiego na Wawelu, żadnej z wrocławskich budowli, renesansowych kamieniczek z Kazimierza Dolnego czy zamku krzyżackiego w Malborku … Ale nawet jeśli poczujemy się zawiedzeni tym, jak została zaprezentowana Polska, warto wybrać się do tego brukselskiego parku i odbyć wędrówkę nie palcem po mapie, tylko czynnie, spacerując alejkami prezentującymi najciekawsze miasta Europy. Dodatkowo w okresie wakacyjnym, w każdą sobotę o 22:00, od połowy lipca do połowy sierpnia, można wziąć udział w pokazie fajerwerków, zwiedzać pięknie oświetlony park nocą i dołączyć do grona 350 tys. odwiedzających to miejsce rocznie.

 

 

Chiński pawilon i japońska wieża

bruksela atrakcje

Bruksela – chiński pawilon; © www.polacyzagranica.eu

Dzielnica Laeken skrywa również inne atrakcje: chiński pawilon i japońską wieżę. Obie budowle powstały z okazji światowej wystawy EXPO na skraju królewskiej posiadłości Laeken na prośbę króla Leopolda II. Zbudowany w latach 1901–1910 pawilon chiński w założeniu miał pełnić rolę luksusowej restauracji, a jego stolarka została wyrzeźbiona w Szanghaju. Wnętrze prezentuje bogatą kolekcję porcelany, orientalne ryciny i meble.

bruksela atrakcje

Bruksela – japońska pagoda w dzielnicy Laeken; © www.polacyzagranica.eu

Kilka kroków dalej znajduje się japońska pagoda, wykonana przez stolarza z Jokohamy. Otoczona ogrodem w stylu japońskim pozwala obcować ze sztuką Dalekiego Wschodu. Wnętrze skrywa ogromne wazy, malowidła na szkle i broń samurajów. Obie emblematyczne budowle przechodziły ostatnio gruntowną renowację, a ponowne otwarcie nastąpiło w 2022 r. Zapewniam, że warto tu przyjść!

Królewskie Muzeum Afryki Środkowej w Tervuren

bruksela atrackje

Królewskie Muzeum Afryki Środkowej w Tervuren

Niewielskich rozmiarów Belgia miała w przeszłości zamorską kolonię, którą było Kongo. O tym wszystkim można się dowiedzieć, zwiedzając Królewskie Muzeum Afryki Środkowej w Tervuren, przy Leuvensesteenweg 13. Po dotarciu na miejsce zobaczymy piękny, neoklasycystyczny budynek z 1908 r., który przypomina XVIII-wieczne dwory francuskie. Po zakupie biletu można rozpocząć wycieczkę edukacyjną. I tak spacerując po muzeum, zwiedzający dowiadują się, że Kongo w latach 1885 – 1908 było prywatnym terytorium króla Belgii, Leopolda II. Władca bardzo wzbogacił się, eksploatując złoża miedzi, złota, diamentów i innych kamieni szlachetnych. W 1908 r. Leopold II przekazał Kongo państwu belgijskiemu i od tego momentu stało się ono oficjalnie kolonią zwaną Kongiem Belgijskim. Wreszcie w 1960 r. Belgia przyznała niepodległość temu krajowi.

bruksela atrakcje

Wnętrze Królewskiego Muzeum Afryki Środkowej w Tervuren

Muzeum w ostatnich latach przeszło gruntowną renowację i ponownie otworzyło swoje podwoje dla zwiedzających w 2018 r. Ci, którzy mieli je okazję zwiedzić wcześniej, dostrzegają wyraźną różnicę. Nowa wystawa ukazuje przede wszystkim współczesną Afrykę Środkową i kładzie nacisk na muzykę afrykańską, surowce naturalne, florę i faunę, obyczaje, języki i muzykę. Tylko jedna sala poświęcona jest okresowi kolonialnemu i obecności Belgii w Kongu, a samo popiersie króla Leopolda II zostało dyskretnie ustawione w rogu sali, tak że tylko uważni zwiedzający je dostrzegą. Nadrzędnym założeniem wystawy było ukazanie bogactwa kulturalno-przyrodniczego Afryki Środkowej, a nie skupianie się na czasach kolonializmu, tym bardziej że postaci Leopolda II nie można ocenić jednoznacznie, gdyż – co by o nim nie powiedzieć – przyczynił się do rozwoju cywilizacyjnego Konga, które przodowało w Afryce dzięki najlepiej rozbudowanej infrastrukturze komunikacyjnej, szpitalnej i oświatowej. A po zwiedzeniu wystawy warto pospacerować po pięknym parku w stylu francuskim, a może nawet zorganizować piknik, o ile pogoda dopisze.

 

Bruksela to jedna z tych stolic europejskich, którą trzeba odwiedzić przynajmniej raz. Najlepiej wybrać się tutaj między majem a końcem września, gdy cała przyroda jest w rozkwicie, gdy można przysiąść na jednym z wielu skwerów i degustować belgijskie specjały, gdy organizowanych jest wiele imprez plenerowych.

bruksela co zobaczyć

Atomium w Brukseli

Wyjazd do Brukseli to dobry pomysł na weekend, choć z pewnością Bruksela ma o wiele więcej do zaoferowania niż opisane tu atrakcje, ale żeby się o tym przekonać i wyrobić sobie własne zdanie, trzeba się po prostu tu wybrać.

 

eu-704261_1280 belgium-3595351__480 eu-1232430__480 belgium-1540141_1280 step-3243523_1280 belgium-3640061_1280 wakacje w Belgii 2010 218 mini-europe-3615463_1280 wakacje w Belgii 2010 249 SAM_0347 wakacje w Belgii 2010 206 wakacje w Belgii 2010 203 wakacje w Belgii 2010 197 wakacje w Belgii 2010 216 wakacje w Belgii 2010 329 Belgia 1- 8.IV.2010. 103 wakacje w Belgii 2010 336 Belgia 1- 8.IV.2010. 061 Belgia 1- 8.IV.2010. 087 Belgia 1- 8.IV.2010. 070 Belgia 1- 8.IV.2010. 076 wakacje w Belgii 2010 388 Tervuren - wakacje w Belgii 2010 395 wakacje w Belgii 2010 386 IMG_20190222_155229_resized_20200222_012411067 IMG_20190222_163608_resized_20200222_012408898 IMG_20190222_155625_resized_20200222_012410167
<
>
Bruksela - widok na japońską pagodę w dzielnicy Laeken

 

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

bruksela

Bruksela – kamieniczki na Grand Place

Bruksela to serce Europy i siedziba wielu międzynarodowych organizacji. Lubiący podróże powinni bez dwóch zdań uwzględnić tę stolicę w swoich planach. Tak się składa, że każdego dnia jestem w Brukseli i aż dziw mnie bierze, iż dotychczas nie poświęciłam temu miastu żadnego wpisu. A tymczasem to, co dla mnie jest tak oczywiste, przyciąga rzesze turystów chcących poznać zakątki tej europejskiej metropolii. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, niniejszy tekst poświęcam kultowym – według mnie – miejscom, które po prostu trzeba zobaczyć! Na zwiedzenie opisanych tu zakątków wystarczy weekend, ponieważ Bruksela nie jest miastem – molochem, a znaczna część uwzględnionych tu atrakcji mieści się blisko siebie. A więc w drogę!

Brukselski Grand Place ratusz (Hôtel de Ville) i Muzeum Miasta (Maison du Roi)

Zwiedzanie polecam zacząć od najpiękniejszego placu Europy – Grand Place. W przeszłości stanowił on centrum życia społeczno-politycznego, a otaczające go i olśniewające wprost kamienice, z których jedna jest piękniejsza od drugiej, stały się siedzibami wielu gildii (kliknij w zamieszczone tu zdjęcia, aby zobaczyć je w powiększeniu). Patrząc na to architektoniczne cudo, aż trudno uwierzyć, że ten piękny plac został zniszczony w XVII w. przez wojska francuskie. Na szczęście został pieczołowicie odbudowany, a efekty prac można podziwiać do dziś.

bruksela

Brukselski Grand Place wieczorem

Stoi na nim pochodzący z XV w. ratusz (Hôtel de Ville), który zachwyca po dziś dzień. Ta 96-metrowa budowla jest zwieńczona pozłacaną rzeźbą przedstawiającą św. Michała (patrona Brukseli) zabijającego szatana. Uważni obserwatorzy natychmiast dostrzegą asymetrię między prawą i lewą stroną. Legenda głosi, że nadzorujący budowę architekt wyjechał, a w tym czasie budowniczowie popełnili błąd. Gdy architekt wrócił i zobaczył, co się stało, ze wstydu i rozpaczy rzucił się z wieży. Ratusz jest wart zwiedzenia, ponieważ wnętrza pełne obrazów, rzeźb i tapiserii są zachwycające. Sale o różnym przeznaczeniu ukazują bogatą historię miasta. Zwiedzających zachwycają szczególnie sala gotycka, gabinet burmistrza, sala ślubów i sala rady miejskiej. Ratusz otwiera swe podwoje dla zainteresowanych w środy i niedziele. Więcej informacji można znaleźć tutaj.

Co dwa lata Grand Place jest ozdobiony w sierpniu ogromnym dywanem kwiatowym o wymiarach 77 m x 24 m. Do jego ułożenia specjaliści zużywają tysiące kolorowych begonii, które tworzą wymyślne wzory.

bruksela

Bruksela – dywan kwiatowy na Grand Placu

Niezwykłą mozaikę kwiatową najlepiej podziwiać z balkonu wspomnianego wcześniej ratusza o asymetrycznej fasadzie. Z kolei we wrześniu jest tu organizowany festiwal piwa, na który zjeżdżają smakosze z całego świata. W okresie świąt Bożego Narodzenia na Grand Placu odbywa się po zmroku spektakl „Światło i dźwięk” ukazujący pięknie podświetlone kamienice przy wtórze muzyki.

Na Grand Place, dokładnie naprzeciwko ratusza, znajduje się Maison du Roi (obecnie Muzeum Miasta), gdzie wbrew nazwie nigdy nie mieszkał król, choć goszczono tu wielu znamienitych gości. Później w tym budynku mieściła się hala targowa, sąd, więzienie i urząd podatkowy. Mający nieco więcej czasu powinni zdecydować się na wizytę w tym miejscu, aby móc podziwiać m.in. stylowe meble i oryginalny pomnik brukselskiego chłopca – Manneken Pisa, o którym piszę poniżej.

Zaledwie jednominutowy spacer dzieli ratusz od ulicy rue Charles Buls, gdzie mieści się słynna płaskorzeźba Everarda t’Serlcaesa, upamiętniająca średniowiecznego dowódcę, który obronił Brukselę przed najazdem wrogów. Powszechnym zwyczajem jest głaskanie tej płaskorzeźby, co ma zapewnić ponowną wizytę w stolicy Belgii.

Pomnik Manneken Pisa (Siusiającego Chłopca) i Jeannenke Pis (Siusiającej Dziewczynki)

bruksela

Manneken Pis (Siusiający Chłopiec) – symbol Brukseli

Pobyt w Brukseli nie może się po prostu obyć bez zobaczenia symbolu miasta – Manneken Pisa (Siusiającego Chłopca). Ta najsłynniejsza brukselska rzeźba – fontanna znajduje się przy rue de l’Etuve. I choć jest niewielkich rozmiarów, jest tak znana, że ważne osobistości odwiedzające miasto ofiarują Manneken Pisowi stroje. W jego garderobie znajduje się ponad 2500 różnych ubrań, w tym krakowski strój ludowy. Stroje brukselskiego chłopca można obejrzeć w “GardeRobe Manneken Pis” (przy rue du Chêne 19) kilka kroków od pomnika. Legenda głosi, że w najeźdźcy, chcąc się dostać do otoczonej w przeszłości murami obronnymi Brukseli, podłożyli materiały wybuchowe. Podpalony lont został ugaszony przez małego chłopca, który … po prostu na niego nasikał.

bruksela co zobaczyć

Bruksela – pomnik Jeanneke Pis (Siusiającej Dziewczynki)

Spacerując po uliczkach okalających Grand Place, warto też zajrzeć na rue Impasse de la Fidélité 10–12, gdzie można podziwiać … fontannę Jeanneke Pis (Siusiającej Dziewczynki).  Jest ona mniej znana niż jej męski odpowiednik.  Pochodzi z 1987 r. i mieści się tuż obok słynnego baru „Delirium” oferującego mnóstwo rodzajów belgijskiego piwa. Do Siusiającego Chłopca i Siusiającej Dziewczynki dołączył w 1999 r. … Siusiający Pies (Zinneke Pis). Jego rzeźba stoi przy ulicy rue des Chartreux 35.

Galeria św. Huberta i rue des Bouchers

bruksela zabytki

Bruksela – Królewska Galeria św. Huberta

W obrębie ścisłego centrum Brukseli, zaledwie kilka kroków od Grand Place, znajduje się Królewska Galeria św. Huberta. Ta piękna budowla z XIX w. powstała pod wpływem zachwytu renesansową architekturą włoską. Galeria składa się z dwóch części, a każda z nich ma ponad 100 m długości. Wewnątrz mieszczą się kawiarenki pełne belgijskich specjałów (pralinki, wyroby koronkowe), kino, teatr, luksusowe sklepy, a nawet hotel i księgarnia. Tym, którzy się tu wybiorą, polecam wizytę w unikatowej kawiarni „Maison Dandoy”, w której można skosztować spéculoos, czyli korzennych ciasteczek z wyciśniętym na wierzchu ornamentem. Z filiżanką kawy smakuje naprawdę wybornie.

bruksela zabytki

Bruksela – rue des Bouchers (ulica Rzeźników) słynąca z owoców morza

Galerię przecina jedna z najsłynniejszych ulic, rue des Bouchers (ulica Rzeźników). Historia tego miejsca sięga średniowiecza – wtedy mieściła się tu rzeźnia, na co wskazuje nazwa ulicy.  Z czasem rzeźnicy przenieśli się do innej dzielnicy, a malownicza uliczka pełna XVII-wiecznych kamieniczek stała się przystanią dla wielbicieli owoców morza. Ceny w znajdujących się tu lokalach nie należą do najprzyjaźniejszych, ale serwowane tu homary, krewetki, małże czy ośmiornice raczą od wielu lat podniebienia odwiedzających, przy czym za kultowe miejsce uznaje się restaurację „Chez Léon” (“U Leona”).

Sablon

bruksela zwiedzanie

Brukselski Sablon

Spacerując po ścisłym centrum Starego Miasta, nie można pominąć kolejnego kultowego miejsca – Sablonu. To tu odbywają się w każdą niedzielę targi antyków, to tu znajdują się szykowne restauracje i bary, i to tu stoi dumnie gotycki kościół Notre – Dame du Sablon. Ta część Brukseli słynie z pięknych rezydencji i jest symbolem luksusu. Zmęczeni spacerem po zaułkach Sablonu powinni rozważyć krótki odpoczynek w dwóch małych parkach: Petit Sablon i Egmont Parc. Ten drugi zdobi majestatyczny, XVI-wieczny Pałac Egmont, w którym mieści się Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W przeszłości znamienitymi gośćmi byli tu m.in. król Luis XV i francuski filozof Voltaire.

Pałac Królewski w Brukseli

bruksela zwiedzanie

Bruksela – Pałac Królewski

Przybywający do Belgii w okresie letnich wakacji powinni również uwzględnić w swych planach zwiedzenie brukselskiego Pałacu Królewskiego mieszczącego się przy Place des Palais. Obiekt pełniący funkcje reprezentacyjne jest wart zwiedzenia. Jego przeznaczenie wymusiło swoisty styl – pałac ze swymi słynnymi salami: Tronową, Uroczystościową, Lustrzaną czy Imperialną zdobią piękne antyki, kryształowe żyrandole, unikatowa porcelana, portrety rodziny królewskiej, dzieła sztuki i gobeliny, z których słynęła Bruksela. W pamięci zwiedzających z pewnością pozostanie zielony sufit wyłożony … pancerzami opalizujących skarabeuszy. Zamek z jego neoklasycystyczną fasadą jest nie tylko miejscem, w którym król spotyka się z członkami rządu, ale też miejscem oficjalnych przyjęć, bankietów i królewskich ślubów.

Bruksela to stolica Europy i wstydem byłoby się tu nie wybrać, zwłaszcza że siatka połączeń lotniczych (w tym niskobudżetowych) jest naprawdę imponująca. Brukselę znam od podszewki, ponieważ od wielu lat pracuję tu i mieszkam, i szczerze polecam podróż do tego niezwykle kosmopolitycznego miasta, które tętni życiem w dzień i w nocy. A już teraz zapraszam do drugiej części wpisu pt. „Bruksela, czyli nie tylko frytki i czekolada”.

Grand Place belgium-3707925_1280 brussels-3754944_1280 europe-1596374_1280 mde belgium-4056176_1280 Brukselski Grand Place nocą architecture-2363386_1280 brussels-519965_1280 Manneken Pis cof galeries-royales-saint-hubert-3599461_1280 chocolaterie-3590621_1280 brussels-1017977_1280
<
>
Bruksela - widok na Maison du Roi (Muzeum Miasta) i dywan kwiatowy

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

 

bretania

Bretania – Szmaragdowe Wybrzeże (la Côte d’Emeraude)

Francja według Rankingu Światowej Organizacji Turystyki jest najchętniej odwiedzanym krajem i tę palmę pierwszeństwa dzierży niezmiennie od wielu lat. Przybywający wybierają najczęściej Paryż, zamki nad Loarą i słynącą z lawendowych pól Prowansję. A tymczasem północ Francji, a konkretnie Bretania, też ma dużo do zaoferowania. I właśnie z myślą o tych, którzy lubią aktywnie spędzać wolny czas w mniej popularnych i obleganych miejscach, przygotowałam krótki przewodnik po Bretanii, która mnie naprawdę zauroczyła. Aby zobaczyć zamieszczone zdjęcia w powiększeniu, wystarczy w nie kliknąć.

 

Fort La Latte/La Roche Goyon

Bretania

Bretania – fort La Latte

Ten jeden z najpiękniejszych XIV-wiecznych zamków obronnych w Bretanii leży w Zatoce Saint-Malo na cyplu La Latte. Zbudowany na 72 m skale obiekt należał w przeszłości do jednej z najstarszych bretońskich rodzin Goyon-Matignon. Zamek został wybudowany w okresie wojny o sukcesję w Bretanii i służył do obrony pobliskiego miasta Saint-Malo przed atakami ze strony Anglików.

La latte

Bretania – widok na fort La Latte

Zamek uległ poważnemu zniszczeniu pod koniec XVI w. w wyniku długotrwałego oblężenia. To zaowocowało modernizacją fortu La Latte przeprowadzoną w latach 1690–1715 za sprawą Sébastiana Vauban, inżyniera wojskowego i architekta, a zarazem największego znawcy sztuki oblężniczej i fortyfikacji. Do zamku prowadzą dwa mosty zwodzone. Dodatkowo w minionych epokach drzwi były zabezpieczone potężną kratownicą, a za obronę zamku byli odpowiedzialni świetnie przygotowani łucznicy i kusznicy. Właściciel fortu wraz z rodziną na co dzień mieszkał w donżonie, czyli okrągłej wieży łączącej funkcje mieszkalne i obronne. Budowniczowie zadbali o komfort mieszkańców, projektując m.in. dużą salę książęcą z kominkiem. W razie największego niebezpieczeństwa rodzina mogła skryć się w lochach.

Fort La Latte został ponownie odrestaurowany w I pol. XX w. i jest otwarty dla zwiedzających od kwietnia do października. A tym, którym starczy odwagi, polecam wspięcie się po drabinie na sam szczyt wieży. Roztaczające się stamtąd widoki są niezapomniane, tyle że potem trzeba jakoś zejść …

Bretania

Bretania – przylądek Cap Fréhel

Fort dzieli niewielka odległość od przylądka Cap Fréhel. Ostatni etap należy pokonać pieszo, wędrując ścieżką przez piękne wrzosowiska w kierunku latarni morskich. Wyższa, o wysokości 30 m, wysyła sygnały świetlne na odległość 110 km i została wybudowana w 1950 r., Niższa, już nieużywana, powstała w 1685 r. na zlecenie architekta Simona Garangeau, współpracownika Sébastiana Vaubana, inżyniera wojskowego Ludwika XIV, który ufortyfikował wiele strategicznych punktów wokół francuskiego wybrzeża.

Saint-Malo

bretania

Saint-Malo – widok od strony Oceanu Atlantyckiego

To piękne miasto nad Oceanem Atlantyckim wzięło swoją nazwę od mnicha Maclow, Malo lub Maclou, który w VI w. dotarł do skały zwanej Canalchius, gdzie wybudował pustelnię. I to był właśnie zalążek późniejszego Saint-Malo, które przez długi czas było przedmiotem sporów między królami Francji a książętami Bretanii sprzyjającymi Anglikom.

bretania

Saint-Malo – dawne miasto piratów

W XVII i XVIII w. Saint-Malo było trzecim, największym portem we Francji pod względem liczby uzbrojonych statków. Miasto po dziś dzień słynie z rozległych fortyfikacji i z pirackiej przeszłości. Związki z korsarzami upamiętnia pomnik Roberta Surcoufa i Dom Korsarza z XVIII w. Poza tym to stąd właśnie wielu śmiałków wyprawiało się do Ameryki Północnej.

bretania

Bretania – wyspa pływowa przy Saint-Malo

Wizyta w Saint-Malo to okazja do spaceru po rozleglej twierdzy z bastionami, do zwiedzenia katedry i Muzeum Historii Saint-Malo ilustrującego morską przeszłość portu. Miasto, mimo że uległo zniszczeniu w czasie II wojny św., zostało odrestaurowane i zachwyca malowniczymi plażami, basenami wydzielonymi z morza oraz wyspami pływowymi: Grand Bé i Petit Bé. Można na nie z łatwością dotrzeć dróżką wyłaniającą się z oceanu, ale trzeba uważać na przypływ. Jeśli nadejdzie, cała droga zostanie zatopiona aż do czasu odpływu.

Saint-Malo to prawdziwy klejnot Szmaragdowego Wybrzeża (la Côte d’Emeraude), który prezentuje się szczególnie piękne podczas przypływów, gdy fale szturmują mury obronne.

Carnac

carnac

Celtyckie menhiry w Carnac

Carnac jest znane bardziej dzięki megalitycznym kamieniom niż dzięki oceanicznemu położeniu. Odwiedzający obierają za cel to miasto, aby zobaczyć rzędy tajemniczo ustawionych kamieni datowanych na 4500 r. p.n.e.(!). Menhiry, czyli celtyckie głazy zaostrzone ku górze, zgrupowane są w kilku miejscowościach graniczących z Carnac i bezsprzecznie kojarzą się z megalitami ze Stonehenge i z tymi z Wysp Wielkanocnych.

bretania

Bretania – tajemnicze menhiry

Przybywającym nasuwa się to samo pytanie: jakie było przeznaczenie tych kamieni, zważywszy, że zostały tam ustawione w epoce neolitu, a niektóre mają wysokość 6 m i ważą ok. 20 ton. Jedna z teorii głosi, iż obeliski służyły prehistorycznemu ruchowi pielgrzymkowemu, inna – że było to obserwatorium astronomiczne. Za tą drugą teorią przemawia fakt, iż odległość między kamieniami jest powtarzalna według pewnego schematu, co może wskazywać, że te menhiry były swoistym kalendarzem obrazującym letnie przesilenie. Ale jak to było możliwe, że prymitywna cywilizacja mogła wznieść tysiące megalitów? Jednoznaczna odpowiedź na to pytanie jeszcze nie padła, ale jedno jest pewne – do Carnac trzeba zawitać w czasie pobytu w Bretanii.

4-dniowy wyjazd do Bretanii z pewnością nie wystarczy do odkrycia wszystkich miejsc wartych odwiedzenia, ale pozwoli poznać inne oblicze Francji. Bretania słynie przecież z imponującej linii brzegowej, która od koloru wody została nazwana Szmaragdowym Wybrzeżem. Gdy do tego dodać piękne, klimatyczne, średniowieczne miasteczka z bogatą przeszłością i specjały regionu: małże, ostrygi, solone naleśniki (galettes) i słynny jabłkowy cydr, nie pozostaje nic innego, tylko planować wyprawę!

fort-lath-2431815_1280 fort-lalatte-2361973_1280 fort-lath-351077_1280 castle-2936700_1280 cap-frehel-284469_1280 landscape-2077546_1280 Sainto-Malo st-malo-989948_1280 rampart-1873582_1280 Saint MAlo 8jpg saint-malo-735706_1280 saint-malo-1326312_1280 Saint Malo2 canon-3624734_1280 saint-malo-2769989_1280 Saint MAlo 7jpg menhir-248076_1280 alignments-3730509_1280 carnac-323160_1280 menhir-891342_1280 menhir-2513811_1280 carnac-stones-525066_1280 brittany-2343817_1280 Bretagne - map
<
>
Bretania - latarnie morskie na przylądku Cap Fréhel

 

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

 

ania janiga

Ania Janiga prezentująca swoją biżuterię; foto: Maria Janiga

Aniu, zajmujesz się projektowaniem biżuterii artystycznej, ale z wykształcenia jesteś filologiem-iberystą. Czy pracowałaś wcześniej, wykorzystując swój dyplom i znajomość języków hiszpańskiego oraz portugalskiego?

Skończyłam iberystykę na Uniwersytecie Warszawskim i przez pewien czas pracowałam jako tłumacz symultaniczny na międzynarodowych kongresach, ale – muszę przyznać – to niezwykle stresujące wyzwanie i porzuciłam je w końcu. Potem już nigdy do tego nie wróciłam, a znajomość języka hiszpańskiego wykorzystywałam tylko w kontaktach towarzyskich w Belgii.

Jak to się stało, że znalazłaś się w Belgii, a nie w którymś z państw Półwyspu Iberyjskiego?

Ania Janiga

Kolia autorstwa Ani Janigi; foto: Ania Janiga

Życiem rządzą przypadki, a może przeznaczenie, i ja jestem tego najlepszym przykładem. Wiele lat temu, zaraz po studiach, nasz znajomy Polak mieszkający w Louvain-La-Neuve zaproponował mnie i mojemu wówczas mężowi, abyśmy przyjechali do Belgii, twierdząc, że z łatwością dostaniemy stypendia i będziemy mogli kontynuować studia podyplomowe,  w tym moje związane z językiem i kulturą hiszpańską. W Louvain-La-Neuve, gdzie studiowaliśmy, poznałam grupę Latynosów i mogłam szlifować mój hiszpański. I to właśnie w tym momencie zaskoczył nas wybuch stanu wojennego w Polsce. Stanęliśmy z mężem przed dylematem: wracamy czy zostajemy. Zdecydowaliśmy się na to drugie rozwiązanie, ale w Belgii wcale nie było tak różowo: nasze oszczędności szybko topniały, a my musieliśmy się imać różnych zajęć, aby zarobić na przeżycie. Po trzech latach zdecydowaliśmy się przeprowadzić z Louvain-La-Neuve do Brukseli i tu otworzyliśmy tawernę, która stała się także miejscem spotkań Polaków. Prowadziliśmy tę działalność przez 6 lat.

Jak zrodził się pomysł, by zająć się projektowaniem biżuterii artystycznej?

ania janiga

Naszyjnik projektu Ani Janigi; foto: Tomasz Firkowski

Pochodzę z rodziny artystycznej, mój tata był rzeźbiarzem. Wyrosłyśmy wraz z siostrą w atmosferze twórczej, gdyż tata zabierał nas często do swojej pracowni i na wernisaże. Ale to moją siostrę rodzice wspierali w zainteresowaniach artystycznych. Zawsze zazdrościłam jej, że ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie. Ja przez wiele lat szukałam własnej drogi artystycznej i udało mi się ją znaleźć znów przez przypadek, gdy się rozwiodłam. Kiedy zostałam sama z dwójką dzieci, koleżanka prowadząca butik z biżuterią fantazyjną zaproponowała mi zatrudnienie. Potem pracowałam w galerii sztuki, gdzie zetknęłam się po raz pierwszy z biżuterią polskich kreatorów. To mnie zainspirowało do zapisania się na kursy związane z tworzeniem biżuterii artystycznej. Później otworzyłyśmy wraz z przyjaciółką własną galerię, ale problemy natury osobistej zaważyły na moim dalszym życiu. Znów przez zupełny przypadek dowiedziałam się o RhoK (Rijkscentrum Hoger Kunstonderwijs), Flamandzkiej Akademii Sztuk Pięknych w mojej dzielnicy, gdzie istnieje sekcja biżuterii artystycznej. Bez namysłu zapisałam się więc na zajęcia i po sześciu latach ukończyłam RhoK z sukcesem. Następnie podjęłam naukę w Instytucie Sztuk i Rzemiosł (Institut des Arts et Metiers) w Brukseli na wydziale biżuterii współczesnej oraz w sekcji odlewów. Ukończyłam oba wydziały z wyróżnieniem. To było niesamowite doświadczenie, ponieważ przez wiele lat miałam dostęp do maszyn i urządzeń, które pozwalały mi rozwijać moją kreatywność bez ograniczeń natury technicznej.

Artyści mają zazwyczaj jakiegoś Mistrza? A jak to jest w Twoim przypadku?

Moim pierwszym Mistrzem był Marcin Zaremski. Efekty jego pracy podziwiałam zanim zaczęłam tworzyć własną biżuterię. Tym, co do mnie szczególnie przemawiało, była czystość formy. Moim kolejnym guru był profesor Thierry Bontridder z Instytutu Sztuk i Rzemiosł (Institut des Arts et Metiers) w Brukseli. To dzięki niemu odkryłam nowe materiały, z których można tworzyć biżuterię. To on właśnie dawał mi pełne pole do popisu i motywował. Ale mówiąc o Mistrzach, nie mogę zapomnieć również o Joli i Andrzeju Kupniewskich z Warszawy, którzy są właścicielami małej galerii pełniącej rolę miejsca spotkań artystycznych i muzycznych. Ich biżuteria tworzona często ze srebra i bursztynu jest bardzo nowatorska i ma charakter rzeźbiarski.

Marek Orzechowski w swojej ostatniej książce zatytułowanej „W Belgii, czyli gdzie” wymienił Cię wśród grona polskich artystów mieszkających w Belgii, których cechuje niezwykła wrażliwość estetyczna i wyobraźnia.  Co jest Twoją inspiracją?

Ania Janiga

Broszka autorstwa Ani Janigi – kolekcja inspirowana kredkami; foto: Maria Janiga

Ania Janiga

Zestaw biżuterii autorstwa Ani Janigi; foto: Maria Janiga

Źródła mojej inspiracji są niewyczerpane. Jednym słowem jest to otaczający mnie świat: czasami jest to obejrzana wystawa, czasem natura, innym razem – bryła architektoniczna, kolor czy przypadkiem znaleziony kamień. Ostatnio uczestniczyłam w wystawach tematycznych. W Boitsfort brałam udział w wystawie poświęconej 100-letniej rocznicy śmierci belgijskiego malarza i rzeźbiarza Rika Woutersa, który mieszkał w tej dzielnicy. Inspirowana jego martwymi naturami z predominacją czerwieni, stworzyłam kolekcję w odcieniach tego koloru, której głównymi tworzywami były: papier-mâché, żywica i kolorowe kredki. Natomiast jego grafiki przedstawiające drzewa stały się mottem kolekcji odlanej w brązie. Z kolei do ekspozycji zatytułowanej „Litery jestestwa” („Lettres de l’être”) zainspirował mnie niezwykły alfabet stworzony przez Władysława Strzemińskiego (malarza, teoretyka sztuki i pioniera polskiego konstruktywizmu, a także profesora Łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych zmarłego w 1952 r.). Na tej podstawie stworzyłam kolekcję broszek, kolczyków i naszyjników.

Jak wygląda proces tworzenia i co jest Twoim ulubionym materiałem?

Ania Janiga

Biżuteria artystyczna Ani Janigi; foto: Ania Janiga

Pracuję intensywnie, gdy dopada mnie wena twórcza. Wtedy poświęcam nawet kilkanaście godzin dziennie, aby stworzyć to, co powstaje w mojej głowie. Wykorzystuję – oprócz wcześniej wymienionych surowców – również srebro, miedź i inne metale, drewno, szkło, ceramikę, pleksi, a nawet tworzywa z recyklingu. W mojej pracy kieruję się intuicją, natchnieniem i emocją chwili. Nigdy wcześniej nie rysuję projektu na papierze, tworzę od razu, gdyż każdy surowiec ma swoją energię, temperaturę i własną wibrację. Najpierw muszę więc poczuć te wibracje, „porozmawiać” z materiałem, z którego ma powstać biżuteria A tworzenie to, mówiąc językiem Mickiewicza, wielka improwizacja, gdyż mój pomysł nabiera formy w trakcie pracy, nierzadko niespodziewanej, dyktowanej reliefem materiału, giętkością czy oporem metalu, kształtem kamienia. Zdarza się, że spawarka nadaje kolor i kształt mojemu dziełu. W mojej biżuterii nie ma linii przewodniej, a każda kreacja jest unikatowa, bo wciąż chcę tworzyć coś nowego i niepowtarzalnego.

Czy tworzysz na zamówienie, a jeśli tak, to kim są zamawiający?

Ania Janiga

Naszyjnik z kolekcji autorskiej Ani Janigi; foto: Maria Janiga

Nie, nie tworzę na zamówienie, gdyż to zabiłoby we mnie kreacjonizm. Zamawiający narzucałby pewne reguły, ograniczałby mnie w wyborze surowca, koloru, a więc stałabym się bardziej rzemieślnikiem niż artystą. Moja biżuteria ma charakter artystyczny, a jej funkcją jest nie tylko bycie dodatkiem do ubioru, ale stanie się samoistniejącą jego częścią przykuwającą uwagę. Moje wytwory są imponujących rozmiarów i dlatego są przeznaczone raczej dla odważnych kobiet, które nie boją się zwrócić na siebie uwagi. Nieskromnie powiem, że uwielbiam słowa wypowiedziane przez malarkę, Hanię Zawę: „Kreacje Ani Janigi to dzieła sztuki przeznaczone do zawieszania na kobiecym ciele (…). Ania myśli przede wszystkim o formie, o jej proporcjach, o harmonii koloru, a nie o taniej dekoracyjności i błyskotliwości”.

Jakie techniki wykorzystujesz przy tworzeniu?

Ania Janiga

Naszyjnik autorstwa Ani Janigi; foto: Ania Janiga

Technika zależy często od wybranego przeze mnie surowca. Stosuję m.in. odlewy na traconym wosku, spawanie, klejenie, obróbkę cieplną, prasowanie, walcowanie i wypalanie. Tę ostatnią z wymienionych metod wykorzystuję także do tworzenia ceramiki japońską metodą raku. Niewtajemniczonym powiem, że polega ona na gwałtownym ochłodzeniu wyjętego z pieca naczynia, co daje efekt pajęczyny pęknięć. Każda z tych technik otwiera nowe możliwości, przeciera nowe szlaki estetyki. To magiczne i fascynujące.

Czy jest to łatwy kawałek chleba i czy można dzięki temu godnie żyć?

Niestety, tworzenie autorskiej biżuterii artystycznej jest ciężkim kawałkiem chleba, gdyż niełatwo się przebić na rynku. Mogą z tego żyć ci, którzy powielają biżuterię w ilościach przemysłowych, ale mnie to nie interesuje. Cieszy mnie, gdy moja biżuteria się podoba, gdy jest noszona, bo to znaczy, że ktoś docenia efekty mojej żmudnej, wielogodzinnej pracy.

Począwszy od 2009 r. wzięłaś udział w dużej ilości wystaw. W jaki sposób nawiązujesz kontakty biznesowe?

ania janiga

Broszka autorstwa Ani Janigi; foto: Maria Janiga

Do biznesu nie mam zupełnie głowy. Nie umiem się promować, narzucać i przepychać, więc tym bardziej się cieszę, gdy otrzymuję propozycje udziału w różnych wystawach. W ciągu ostatnich kilku lat prezentuję moją twórczość na 4 – 5 wystawach rocznie. Ostatnio brałam udział w nowatorskim przedsięwzięciu – objazdowej wystawie z przesłaniem „Moim zdaniem”, która odwiedziła Londyn, Pekin i wiele polskich miast. Na tę okoliczność stworzyłam biżuterię z serii „Pamięć drzewa”, a moim przesłaniem było „Nie zabijajcie drzew”. Ta seria została zakupiona przez Magdalenę Kwiatkiewicz do jej prestiżowej kolekcji polskiej biżuterii współczesnej.

Jakie są Twoje dalsze plany artystyczne?

W głowie mam dwa przedsięwzięcia. Pierwsze to zorganizowanie z moją siostrą ponownej wystawy poświęconej pamięci naszych rodziców. I drugie, jeszcze większe wyzwanie, to zorganizowanie wspólnej wystawy z moją córką – graficzką i fotografem oraz synem – grafikiem specjalizującym się w animacji 3D.

W takim razie trzymam kciuki za powodzenie i czekam na zaproszenie, abym mogła zobaczyć kolejne efekty Twojej pracy.

Ja również dziękuję za przeprowadzony wywiad i do zobaczenia.

***

ania janiga

Kolczyki projektu Ani Janigi; foto: Ania Janiga

UWAGA! KONKURS! Do wygrania kolczyki autorstwa Ani Janigi.

Pytanie konkursowe: Z jakich materiałów Ania Janiga wykonuje swoją autorską biżuterię artystyczną?

Spośród osób, które nadeślą poprawną odpowiedź na adres: polacyzagranica@onet.pl , zostanie wylosowany zwycięzca.

Rozstrzygnięcie konkursu w dniu 10 stycznia 2020.

 

 

***

Konkurs rozstrzygnięty!

Zwycięzcą został Pan Grzegorz Florek. Gratulacje!

***

Przeczytaj także moje inne teksty w kategorii wywiady”.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

 

 

 

Święta Bożego Narodzenia mają nieodparty urok, który kojarzy się z choinką, prezentami, piernikami i radosną atmosferą podgrzewaną przez rozlegające się wokół świąteczne piosenki. Nie bez powodu mówi się, że jest to czas magii. Nic dziwnego, że mali i duzi ulegają temu nastrojowi i w poszukiwaniu nietuzinkowych prezentów udają się na Bożonarodzeniowe jarmarki oferujące również lokalne smakołyki.

BRUKSELA

Pierwsze tego typu imprezy rozpoczynają się już w ostatnim tygodniu listopada. W dn. 30 listopada 2019 (sobota) odbywa się Grand Bazar de Noël w pięknym budynku Komisji Europejskiej przy Av. de Beaulieu 5. Odwiedzający mogą skosztować specjałów ze wszystkich krajów Unii Europejskiej i dzięki temu odbyć swoistą podróż kulinarną po różnych zakątkach naszego kontynentu. Mają też możliwość zakupu lokalnych produktów i ozdób świątecznych, a nawet wygrania niebagatelnej nagrody. Ci bowiem, którzy przeznaczą 2,50 €, mogą wylosować m.in. bilety lotnicze Brussels Airlines, weekend w znanych hotelach, kolacje w kultowych restauracjach, bilety do Theatre Royal de la Monnaire, do zoo w Antwerpii, kosze ze świątecznymi smakołykami i wiele innych.

Bruksela - Bożonarodzeniowy jarmark w budynku Komisji Europejskiej przy Av. de Beaulieu 5

Bruksela – Bożonarodzeniowy jarmark w budynku Komisji Europejskiej przy Av. de Beaulieu 5

Ten Bożonarodzeniowy jarmark jest organizowany przez istniejące od 1976 r. Stowarzyszenie Kobiet Europy (Association Femmes d’Europe) zrzeszające ok. 1000 przedstawicielek różnych krajów Unii Europejskiej. Honorową Prezydentką jest zawsze żona Przewodniczącego Komisji Europejskiej.

Brukselski Grand-Place wieczorem

Brukselski Grand-Place wieczorem

W dn. 29 listopada 2019 – 5 stycznia 2020 w centrum Brukseli na Grand-Place, Place de la Bourse, Place Sainte-Catherine i Marché aux Poissons odbywa się kiermasz pod hasłem „Les Plaisirs d’Hiver” („Zimowe przyjemności”). Piękny brukselski Rynek (Grand-Place) jest zawsze ozdobiony ogromną choinką. Ten rok jest szczególny, ponieważ brukselczycy świętują 400-lecie istnienia ulubionego symbolu miasta – Sikającego Chłopca (Manneken-Pis). Z tej okazji choinka zostanie ozdobiona 120 wielkimi bombkami w kolorach belgijskiej flagi.  Na Grand-Placu co pół godziny, począwszy od 17:00 – 22:00 odbywa się pokaz dźwięku i świateł. Z kolei na Place De Brouckère jest przygotowane lodowisko dla lubiących łyżwiarskie akrobacje. Dzięki lokalnym specjałom takim jak: słynne belgijskie piwa, pralinki, cuberdon, gofry i kasztany każdy znajdzie coś dla siebie.

BRUGIA

Brugia - lodowisko w centrum miasta

Brugia – lodowisko w centrum miasta

Brugia zwana „Wenecją północy” zachwyca o każdej porze roku. To urokliwe średniowieczne miasto jest rajem dla fanów świątecznych ozdób. Dwa czynne cały rok (!) sklepy „Kerstfeeerie” (na ulicach Walplein 12 i Breidelstraat 4) są pełne ręcznie wykonanych szklanych i drewnianych świątecznych cudeniek. Tradycyjny bożonarodzeniowy jarmark jest czynny w Brugii od 22 listopada do 5 stycznia. Na przybywających czeka również lodowisko umieszczone w samym sercu miasta. A ci, którzy marzą o podziwianiu miasta z wysokości, powinni wybrać się do mieszczącego się tuż obok „Historium”, które jest świetną propozycją dla rodzin z dziećmi, o czym pisałam w tekście „Brugia – Historium i inne atrakcje”, który można przeczytać tutaj.

ANTWERPIA

Antwerpia - centrum miasta

Antwerpia – centrum miasta

Gdy dni stają się krótsze, temperatura spada, a ulice zdobią świąteczne dekoracje, to najlepszy moment, aby wybrać się na bożonarodzeniowy jarmark do Antwerpii. Kiermasz odbywający się na Grote Markt, centralnym placu z renesansowym ratuszem i XVI-wiecznymi kamieniczkami, zapewnia mnóstwo atrakcji dla dzieci i dorosłych, począwszy od jazdy na łyżwach, przez degustacje grzanego wina i innych rarytasów, aż po zakupy na straganach. A ci, którzy dysponują większym budżetem, powinni rozważyć wizytę w szlifierni diamentów (np. na Pelikaanstraat), bo Antwerpia jest największym na świecie ośrodkiem obróbki tych kamieni szlachetnych.

 

INNE BELGIJSKIE JARMARKI:

Typowy Bożonarodzeniowy jarmark

Typowy Bożonarodzeniowy jarmark

Beloeil: 7 – 8 grudnia 2019

Durbuy: 29 listopada 2019 – 5 stycznia 2020

Gandawa: 6 grudnia 2019 – 5 stycznia 2020

Hasselt: 23 listopada 2019 – 5 stycznia 2020

Leuven: 11 – 22 grudnia 2019

Liège: 29 listopada – 30 grudnia 2019

Maredsous: 22 listopada – 25 grudnia 2019

Mons: 6 grudnia 2019 – 5 stycznia 2020

Namur: 29 listopada – 31 grudnia 2019

Ostenda: 29 listopada 2019 – 5 stycznia 2020

Jak widać, wybór jarmarków świątecznych jest wielki. A teraz nie pozostaje nic innego, jak zdecydować, na który się wybrać w towarzystwie bliskich osób. Miłej zabawy!

***

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.

 

Freÿr

Widok na zamek Freÿr; foto: Axel Bonaert de Laupesbin

Gdy słońce przyjemnie przyświeca, a natura mieni się tysiącem barw,  trzeba z tego skorzystać i rozważyć pomysły na weekend. Dziś proponuję wyprawę do zamku Freÿr oddalonego zaledwie o 6 km od Dinant, o którym pisałam w tekście „Dinant – malownicze miasteczko nad Mozą”. No właśnie, byłam w Dinant wielokrotnie, ale nie natknęłam się na żaden znak informujący o pobliskim zamku, który słynie z przepięknych ogrodów. O tym miejscu dowiedziałam się z przypadkowo obejrzanego programu telewizyjnego poświęconego ogrodom w stylu francuskim.

Francuskie ogrody zamku Freÿr

Freÿr

Ogrody zamku Freÿr; foto: Axel Bonaert de Laupesbin

Tym, co najbardziej przyciąga odwiedzających zamek Freÿr w Hastière, są właśnie ogrody, które najpiękniej prezentują się z punktu widokowego na drugim brzegu Mozy (kliknij w zamieszczone zdjęcia, aby zobaczyć je w powiększeniu). Po serii zdjęć warto zjechać nieco krętą drogą w dół do Dinant, przejechać przez słynny most ozdobiony saksofonami i wzdłuż rzeki jechać do zamku, aby podziwiać sztukę ogrodową w stylu André Le Nôtre. Gwoli przypomnienia, był on najsłynniejszym architektem pejzażu i projektantem ogrodów w Wersalu, czym zachwycił świat i zyskał wielu naśladowców.

Freÿr

Ogrody zamku Freÿr; © www.polacyzagranica.eu

Tego właśnie przykładem są ogrody zamku Freÿr pełne sadzawek, fontann i labiryntów z żywopłotu. Ozdabiają je posadzone w ogromnych donicach drzewka pomarańczowe, które liczą ponad 350 lat! Zimę te piękne okazy spędzają w oranżerii. W ogrodzie znajduje się także pawilon w stylu rokoko, który – szczerze powiedziawszy – prezentuje się dość skromnie i wymaga renowacji.

Zamek Freÿr, czyli historia rodu BeaufortSpontin

Freÿr

Zamek Freÿr k. Dinant; © www.polacyzagranica.eu

Zamek, którego początki sięgają średniowiecza, nosi nazwę nordyckiego boga dobrobytu, pokoju i płodności. Freÿr był jednoznacznie kojarzony z męskością, słońcem i piękną pogodą. Początkowo zamek pełnił funkcję obronną. Ale jak to zazwyczaj bywało, kolejne epoki przyniosły widoczne przebudowy. Na fundamentach średniowiecznej fortecy wzniesiono renesansowy zamek w stylu mozańskim, który z czasem przeszedł kolejne transformacje. Znawcy architektury z łatwością dostrzegą wpływy renesansu (skrzydło wschodnie), baroku i klasycyzmu. Kuta brama powstała pod wpływem zachwytu Placem Stanisława w Nancy.

Freÿr

Zamek Freÿr – galeria obrazów; © www.polacyzagranica.eu

Mury zamku były świadkami historii, która upamiętniają m.in.: XV-wieczna hiszpańska jadalnia, francuski salon Ludwika XIV i austriacki salon Marie–Christine, córki cesarzowej Marii Teresy z Austrii. Na uwagę zasługują też: mała kaplica na parterze oraz freski i ogromne malowidła, które najlepiej podziwiać z galerii na pierwszym piętrze. Wyposażenie zamku stanowią rodzinne pamiątki gromadzone przez książęcą rodzinę od dwudziestu pokoleń.

Zamek i ogrody Freÿr to oaza spokoju, harmonii i dobrego smaku. Rozciągający się widok na nagie skały i rzekę Mozę oraz geometryczne ogrody stworzone przez specjalistę sztuki pejzażowej zachwycają po dziś dzień. Tematem ogrodu była gra karciana, dlatego na jego terenie umieszczono w przeszłości dwustronne posągi królów, królowych i lokajów wykonane z terakoty. Dziś można je podziwiać w jadalni zamku. Zamek Freÿr wraz z ogrodami powinien znaleźć się na liście miejsc wartych odwiedzenia, zwłaszcza dla tych, którzy szukają miejsca, gdzie wszystko jest pięknem.

Widok na zamek Freÿr z  drugiego brzegu Mozy; foto: Axel Bonaert de Laupesbin Ogrody zamku Freÿr; © www.polacyzagranica.eu Ogrody zamku Freÿr; © www.polacyzagranica.eu Panorama z ogrodów zamku Freÿr Panorama z ogrodów zamku Freÿr; © www.polacyzagranica.eu Freÿr Oranżeria w ogrodach zamku Freÿr; © www.polacyzagranica.eu Drzewka pomarańczowe w ogrodach zamku Freÿr; © www.polacyzagranica.eu Oranżeria w ogrodach zamku Freÿr; © www.polacyzagranica.eu Ogrody zamku Freÿr; © www.polacyzagranica.eu Widok na Mozę z zamku Freÿr; © www.polacyzagranica.eu Ch2Lits2 (002) Kaplica zamku Freÿr; © www.polacyzagranica.eu Zamek Freÿr - karoca dla lalek; foto: Axel Bonaert de Laupesbin
<
>
Widok na zamek Freÿr z drugiego brzegu Mozy; foto: Axel Bonaert de Laupesbin

**

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka. A jeśli nie masz jeszcze pomysłu na kolejną wyprawę, kliknij w moją mapę, wybierz interesujące Cię miejsce bezpośrednio czytaj post. Do wyboru ponad 80 kierunków.

Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”.